WIG20 dywidendowo spadł na samo dno

opublikowano: 22-05-2017, 22:00

Niemal wszystkie blue chipy odkryły już karty i wiadomo, jak podzielą ubiegłoroczny zysk. Akcjonariusze, którzy liczyli na kokosy, muszą się uzbroić w cierpliwość

W pierwszym kwartale wartość dywidend wypłaconych przez spółki z indeksu S&P500; przekroczyła 100 mld USD i była tylko nieznacznie niższa od rekordu z ostatniego kwartału 2016 r. W ujęciu zannualizowanym trend wzrostowy, zapoczątkowany w 2010 r. został więc utrzymany, choć jego dynamika nieco spadła. Wyraźniej zmniejszyły się natomiast nakłady spółek na skup akcji własnych — do szczytu z 2015 r. jest już całkiem daleko. I choć wciąż co kwartał amerykańskie blue chipy odkupują walory o wartości ponad 100 mld USD, to analitycy Bank of America Merrill Lynch są tym trochę zaniepokojeni i przypominają, że takie przesilenie zwykle historycznie poprzedzało szczyty notowań. O kwotach, które trafiają do kieszeni akcjonariuszy amerykańskich spółek na polskiej giełdzie, można tylko pomarzyć, ale jeśli te same mechanizmy działają niezależnie od okoliczności, to dywidendową posuchę (skupy akcji własnych na GPW wciąż odgrywają niewielką rolę) wśród spółek z WIG20 należy traktować jako głośny sygnał ostrzegawczy. Zwłaszcza że w kilku przypadkach z dywidendą należy się pożegnać na dłużej.

Wyświetl galerię [1/2]

Krystian Maj - FORUM

Elementy układanki

Liczby są nieubłagane: średnia stopa dywidendy za 2016 r. ze spółek z WIG20 wynosi 2 proc. To mniej niż połowa średniej z poprzednich pięciu lat. W regionie atrakcyjniejsze wypłaty z zysku zgarnąć można właściwie na wszystkich pozostałych rynkach, których jedynie część warszawska giełda dystansuje płynnością i kapitalizacją. Dywidendy lub ich brak w pojedynczym roku nie są dla większości zarządzających funduszami kluczowe przy podejmowaniu decyzji (nawet w portfelach funduszy akcji dywidendowych nie brak spółek, które nigdy dywidendy nie wypłaciły, ale tylko dają na to nadzieję), ale w przypadku rynkowychturbulencji brak pewnego dochodu i perspektyw na jego otrzymanie może przechylić szalę na niekorzyść GPW. Za taki stan rzeczy w pierwszej kolejności odpowiadają spółki kontrolowane przez państwo, ale nie tylko. Decyzją strategiczną o politycznym zabarwieniu było przejęcie przez Polską Grupę Energetyczną (PGE) polskich aktywów koncernu EDF. Zarząd grupy zakomunikował przy okazji, że z tego powodu, a także ze względu na chęć ograniczenia zadłużenia wypłaty z zysku należy się spodziewać dopiero po 2018 r. Politykę dywidendową PGE ogłosiła ledwie 2 lata temu, rok później jej nie utrzymano, a teraz zawieszono. Zaufania do zarządów to z pewnością nie buduje, zwłaszcza że Paweł Puchalski, analityk BZ WBK, nie widzi podstaw do tak drastycznych ruchów.

— Nie widzę podstaw do ścięcia dywidend, koszty wdrożenia BAT i akwizycji EDF nie uzasadniają wdrażania tego typu oszczędności. Być może PGE chce zatrzymać w spółce pieniądze na odbudowę bloków węglowych, na które pójdzie co najmniej kilkanaście lub kilkadziesiąt miliardów złotych w latach 2020-30. Decyzja o cięciu dywidendy jest natomiast w pełni zgodna z linią zaprezentowaną przez ministra energii, który wyraźnie sugerował, że polskie spółki energetyczne nie powinny wypłacać dywidend — mówi Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK.

Dywidendy nie wypłaci Tauron, natomiast Energa podzieli się zyskiem, ale symbolicznie — do kieszeni akcjonariuszy ma trafić 10 proc. z ubiegłorocznegozysku (0,19 zł na akcję). To znacznie mniej, niż jeszcze niedawno oczekiwali analitycy, którzy spodziewali się 0,49 zł dywidendy na akcję, i mniej niż w zarzuconej niedawno polityce dywidendowej, przedstawionej jeszcze w 2013 r. w prospekcie emisyjnym. Za posuchę odpowiadają także banki, które zgodnie z wytycznymi Komisji Nadzoru Finansowego muszą wzmocnić kapitały, zanim znów zaczną dzielić się zyskiem. W takiej sytuacji są mBank i BZ WBK, a PKO BP również musiał się zastosować do indywidualnego zalecenia nadzorcy i zarekomendować zatrzymanie całości ubiegłorocznego zysku. I to mimo że prezes Zbigniew Jagiełło zapewniał pod koniec ubiegłego roku, że dywidenda będzie wypłacona, bo tak zakłada strategia na lata 2016-20.

Liczby są nieubłagane: średnia stopa dywidendy za 2016 r. ze spółek z WIG20 wynosi 2 proc. To mniej niż połowa średniej z poprzednich pięciu lat. W regionie atrakcyjniejsze wypłaty z zysku zgarnąć można właściwie na wszystkich pozostałych rynkach, których jedynie część warszawska giełda dystansuje płynnością i kapitalizacją.

Przełomu nie będzie

Pod względem konsekwencji w nagradzaniu akcjonariuszy w WIG20 równych sobie nie mają Asseco Poland (tu prawo do premii zostało już przyznane) i Bank Pekao. Także one wyróżniają się wysokością stopy dywidendy, wyraźnie dystansując pod tym względem rywali. Jeśli zaufać prognozom analityków, w przyszłym roku wśród blue chipów powinno być trochę lepiej, m.in. dzięki temu, że do wypłaty części zysku powinien wrócić BZ WBK (a zapewne także PKO BP), a więcej niż w tym roku mogą wypłacić nie tylko państwowe KGHM czy PZU, ale także prywatny Cyfrowy Polsat. Średnia prognozowana stopa dywidendy to jednak tylko 2,2 proc., co obrazu rynku nie odmieni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu