Wkrótce ruszy lawina zamówień e-podpisu

  • Materiał partnera
opublikowano: 18-03-2019, 10:27

Podpis elektroniczny w Polsce ma już 20 lat i zaczyna zdobywać sobie szersze zainteresowanie. Dziś przekonuje do siebie możliwością zastosowania zawsze i wszędzie – wystarczy do tego smartfon z dostępem do internetu.

– Papierowy obieg dokumentów powoli, ale stale ustępuje miejsca systemom elektronicznym – stwierdził Wiesław Paluszyński, wiceprezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji podczas debaty „Kiedy e-podpis zastąpi długopis?” zorganizowanej przez Asseco Data Systems z okazji 20-lecia e-podpisu. Dwie dekady temu powstało CERTUM – pierwsze w Polsce powszechne centrum certyfikacji, które dziś należy do Asseco. Wtedy, w trakcie wielkiej reformy emerytalno-rentowej, wprowadzono podpis elektroniczny. Celem było uproszczenie procesów przez ich odpapierzenie (paperless), czyli redukcję obiegu dokumentów papierowych i wprowadzenie w ich miejsce elektronicznych zamienników.

Jest przyspieszenie

20 lat temu CERTUM oferowało jedną z pierwszych w Europie platform podpisu elektronicznego. Certyfikaty niezbędne do złożenia e-podpisu przechowywano wówczas na dyskietkach, oznaczały dla użytkowników łatwiejszą obsługę płatności do ZUS, NFZ i funduszy emerytalnych. Z tego samego względu po e-podpis sięgnął sektor finansowy. Banki i firmy ubezpieczeniowe znalazły sojusznika w upraszczaniu transakcji m.in. międzybankowych i podatkowych.

– W 2002 r. zaczęła obowiązywać ustawa o podpisie elektronicznym, która zrównała w prawie kwalifikowany podpis elektroniczny z podpisem własnoręcznym. Określiła warunki stosowania bezpiecznego e-podpisu weryfikowanego kwalifikowanym certyfikatem, zasady świadczenia usług certyfikacyjnych i zasady nadzoru nad podmiotami świadczącymi takie usługi. Stworzenie podstawy prawnej do składania e-podpisu dało początek procesowi upowszechniania się tego rozwiązania – mówił Andrzej Dopierała, prezes Asseco DS. – Do 2010 r. aktywnych było ok. 250 tys. e-podpisów. Liczba ta podwoiła się w ciągu kolejnych 10 lat. Na początku 2019 r. użytkowników tego rozwiązania było już 495 tys. W następnych latach ich liczba będzie rosnąć w tempie co najmniej kilkunastu procent rocznie – prognozował Andrzej Dopierała.

Liczymy na współpracę

We wprowadzeniu do debaty Marek Zagórski, minister cyfryzacji, przypomniał, że unijne rozporządzenie eIDAS, które weszło w życie w lipcu 2016 r., ożywiło zainteresowania e-podpisem kwalifikowanym, najbardziej wszechstronnym, bezpiecznym i prawnie niezaprzeczalnym podpisem, który składa się w świecie wirtualnym.

– Nowa regulacja, która zastąpiła polską ustawę o podpisie elektronicznym, usunęła w całej Unii bariery hamujące rozwój e-commerce, stworzyła prawną podstawę do zapewnienia bezpieczeństwa i poufności danych przesyłanych elektronicznie i przyczyniła się do rozwoju europejskiego rynku usług elektronicznych, na którym e-podpis jest podstawowym narzędziem – stwierdził minister cyfryzacji.

Wejście w życie eIDAS otworzyło perspektywę dynamicznej recepcji e-podpisu. W ciągu nieco ponad dwóch lat przybyło w Polsce ok. 200 tys. nowych użytkowników tego rozwiązania.

– Podstawą upowszechnienia e-podpisu jest edukacja i budowanie świadomości tego, czym jest cyfrowa tożsamość, co dzięki niej możemy zyskać i jak ją chronić – stwierdził minister Zagórski i przyznał, że w administracji publicznej podstawowym identyfikatorem cyfrowym, który umożliwia realizację spraw urzędowych w trybie elektronicznym, jest profil zaufany.

– Świadomość Polaków jest niedostateczna i dlatego wciąż jestem pytany, kiedy wizyty w urzędach przestaną być konieczne. W 2018 r. przyspieszyliśmy z budową publicznych e-usług. Obecnie niemal wszystkie sprawy urzędowe można załatwić z domu za pomocą komputera. Gdy tylko zostanie to dostrzeżone, wtedy ruszy lawina zakładania profili zaufanych – tłumaczył szef resortu cyfryzacji. – Szacujemy, że w 2019 r. liczba tych identyfikatorów może sięgnąć 10 mln. Na to liczymy i chcielibyśmy współpracować z biznesem w celu zainicjowania procesu masowego zamawiania e-podpisu. Realizacja takiego scenariusza jest możliwa – zachęcał.

Kwalifikowany e-podpis ma tę przewagę nad profilem zaufanym, że umożliwia uwierzytelnienie nie tylko wobec urzędów, ale również w transakcjach i operacjach biznesowych.

Cyfrowo i papierowo

Uczestnicy debaty zastanawiali się, kiedy dojdzie do szerokiego współdziałania biznesu z administracją w tym zakresie. – Jest duża szansa, by e-podpis stał się rozwiązaniem, z którym mamy do czynienia na co dzień. Nastąpi to wówczas, gdy na skutek współpracy biznesu i administracji zostanie integralną częścią usług, zwłaszcza tych oferowanych w trybie on-line – stwierdził Wiesław Paluszyński.

Pytanie, czy przepisy sprzyjają takiemu scenariuszowi.

– Prawo jest niespójne. Z jednej strony zachęca do uwierzytelniania przy użyciu kwalifikowanego certyfikatu, ale z drugiej konserwuje władztwo dokumentacji papierowej. Branża leasingowa jest otwarta na szersze zastosowanie e-podpisu i już w 2019 r. będziemy wprowadzać go tam, gdzie umowy podpisujemy dziś ręcznie – przyznał Radosław Woźniak, wiceprezes Europejskiego Funduszu Leasingowego.

Banki, które wśród podmiotów gospodarczych są liderami innowacji i jako pierwsze sięgają po nowe technologie, wciąż procedują dużą część dokumentacji w wersji papierowej.

– Nasi klienci chętnie korzystają z elektronicznych udogodnień. Dlatego chcemy dostarczać im rozwiązania, które zachęcą ich do posługiwania się kwalifikowanym e-podpisem – zauważył Feliks Szyszkowiak, wiceprezes Santander Bank Polska.

Czynnikiem hamującym upowszechnienie e-podpisu jest wielość rozwiązań oraz brak świadomości odnośnie do tego, gdzie i jak można użyć poszczególnych identyfikatorów cyfrowych.

– Nie wszyscy rozumieją różnice między kwalifikowanym e-podpisem a profilem zaufanym i innymi metodami elektronicznego uwierzytelnienia własnej tożsamości – mówił Radosław Woźniak.

Podpis na światłach

Niejednoznaczność przepisów, przyzwyczajanie do używania dokumentacji papierowej i bariery mentalne powodują, że rozwój zastosowań e-podpisu jest w Polsce zbyt powolny.

– Azjaci już dawno uporali się z trudnościami, które nam wciąż doskwierają. Dlatego można tam spotkać ludzi zatroskanych jedynie o to, by nie doszło do wyczerpania baterii w smartfonie. A to dlatego, że wtedy niczego nie będą mogli załatwić, niczego nie kupią, ponieważ nigdzie nie będą mogli się uwierzytelnić – opowiadał Feliks Szyszkowiak.

Od kilku lat zauważalne jest ożywienie dynamiki zastosowań e-podpisu w Polsce, co jest pochodną m.in. współpracy Asseco Data Systems i Samsunga w projektach wykorzystujących technologię e-podpisu. Przykładami udanych wdrożeń świecą Medicover i Echo Investment.

– Szpitale mają obowiązek uzyskania pisemnej zgody pacjenta na przyjęcie do szpitala, a potem na realizację zabiegów medycznych. W Medicover pacjenci mogą już posługiwać się biometrycznym e-podpisem, co otwiera możliwość prowadzenia całości dokumentacji medycznej w wersji elektronicznej. Z kolei Echo Investment wdrożyło elektroniczną procedurę odbioru mieszkań i tradycyjne notatniki, formularze, długopisy i dokumenty zastąpiło systemem mobilnego odbioru mieszkań. Filarem tego systemu jest stosowanie e-podpisu – mówił Wojciech Olechno, szef pionu Mobile B2B, Samsung Polska.

Andrzej Dopierała, prezes Asseco Data Systems, przyznał, że już nie wyobraża sobie codziennej pracy bez e-podpisu.

– Bez niego życie byłoby trudniejsze. Gdy w podróży otrzymuję telefon z biura i słyszę, że potrzebny jest mój podpis pod dokumentem, po prostu wyciągam smartfon i składam e-podpis. Trwa to tylko kilka sekund i da się to zrobić np. podczas postoju na czerwonym świetle – przyznał.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu