Czytasz dzięki

Wolimy szwajcarski ser od chińszczyzny

opublikowano: 10-06-2014, 06:40
aktualizacja: 03-08-2017, 20:48

Dzisiejsze specjalności Polski trzeba wzmocnić, a jeśli będziemy trzymać rękę na pulsie, pojawią się nowe

Kilka dni temu na murawie Stadionu Narodowego kopano. Ale nie piłkę, tylko piach przed imprezą Monster Truck. Nie mogło być lepszego tła dla debaty „Pulsu Biznesu” z cyklu „Czas na patriotyzm gospodarczy” na temat nowej polskiej specjalności. Zostajemy na tym samym biało-czerwonym stadionie, ale myślimy nieszablonowo. Czy Polska to węgiel czy centra usług, IT czy meble? A może żywność?

Wyświetl galerię [1/6]

POLSKIE USŁUGI GÓRĄ: W debacie „PB” usługi zwyciężyły z przemysłem w stosunku 3:1, w takim samym wygrał polski kapitał z zagranicznym. Usługi reprezentowali: Adam Góral (Polska), prezes Asseco, Rafał Brzoska (Polska), prezes Integer.pl, oraz Marek Grodziński (kapitał międzynarodowy), wiceprezes i dyrektor centrum BPO CapGemini. Polski przemysł wystawił Kazimierza Pazgana, prezesa Konspolu. Mecz sędziował Tomasz Salomon, zastępca dyrektora Departamentu Instrumentów Wsparcia w Ministerstwie Gospodarki. Sędzią asystentem był Grzegorz Nawacki, zastępca redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu”. [FOT. WM]

Potrzebna analiza

Miejsce zobowiązuje, więc prowadzący debatę Grzegorz Nawacki, wicenaczelny „PB”, tonem komentatora sportowego przypomniał, że w kilku branżach Polska wygrała z Chińczykami, i na rozgrzewkę rzucił pytanie, czy nasze dotychczasowe rezerwy się wyczerpują. Adam Góral, prezes Asseco, odpowiedział jak rasowy trener Asseco Resovia Rzeszów.

— Brakuje mi rzetelnej analizy oceny naszej sytuacji gospodarczej. Chcę poprosić naszych profesorów ekonomii, żeby ocenili, w jakim miejscu znajdujemy się w każdym sektorze. Nie lekceważmyrolnictwa, w którym jesteśmy dobrzy. Skoro tak mocna jest nasza pozycja w meblarstwie, trzeba wesprzeć ten sektor. O sektor BPO jestem spokojny, mamy niezłe uczelnie, świat o tym wie. Informatyka — nasi programiści już wyrobili sobie światową renomę, ale są dziedziny, o których nie wiemy. Przeanalizujmy te 25 lat. Lubię mówić o błędach, bo można się z tego dużo nauczyć — wyznał Adam Góral.

Rafał Brzoska, twórca i prezes Integer.pl, obawiał się definiowania, w jakich kierunkach należy pójść, i absolutnie nie zgodził się na publiczne wspieranie firm.

— Można się nastawić na kierunki, które potem okażą się niewypałem. Np. górnictwo — powinniśmy być potentatem, eksporterem, a jak jest — każdy widzi. To powinien być ruch oddolny. To zdolność przedsiębiorcy do osiągania sukcesu jest ważna. Jakakolwiek pomoc publiczna usypia czujność, zabija ducha przedsiębiorczości. Dlatego warunki prowadzenia biznesu powinny być takie same dla wszystkich. Trzeba wyzwalać naturalną ambicję Polaków. Dajmy firmom wytyczać kierunki dla siebie. Tylko dlatego stworzyliśmy od zera rynek, którego cztery lata temu nie było na świecie — stwierdził Rafał Brzoska.

Ale trener Brzoska przyznał, że wspiera go pięciu analityków, którzy obserwują trendy na rynkach: pocztowym, e-commerce i logistycznym. Co poniedziałek przedstawiają mu raport, m.in. o tym, jakie nowe patenty zarejestrowały Apple i Google. Dzięki temu to Integer wyznacza kierunki, którymi podążają inne firmy z branży.

Gospodarka zawsze żywa

W sporcie wszyscy narzekają na brak pieniędzy. W biznesie też.

— Powinniśmy stworzyć narzędzia: system podatkowy, ulgi inwestycyjne, które dadzą polskim firmom szanse rozwoju, czyli zmuszą do inwestowania — powiedział Kazimierz Pazgan, założyciel i prezes Konspolu.

I — jak to w sporcie — uderzył w narodowe nuty.

— Ale trzeba zdefiniować, co rozumiemy przez polski przemysł. W rolnictwie w niektórych sektorach 90 proc. produkcji jest w rękach niepolskich. Jesteśmy światową potęgą w produkcji jabłek, ale koncentraty z jabłek robią u nas głównie fabryki niemieckie. Podobnie z przemysłami mięsnym, alkoholowym czy produkcją wody — stwierdził Kazimierz Pazgan. Salomonowy wyrok wydał najmłodszy w panelu — zastępca dyrektora departamentu Instrumentów Wsparcia w Ministerstwie Gospodarki.

— Nie stawiałbym tak drastycznego pytania, czy dotychczasowe gałęzie gospodarki, które przez ostatnie 25 lat ciągnęły rozwój, się skończyły. Polacy zawsze narzekają. Nie dostrzegam symptomów wyczerpywania się naszego potencjału, choć to nie oznacza, że nie pojawią się nowe specjalności.

 

Tradycyjne sektory to nie są skorupy. Gospodarka jest organizmem dynamicznym. Wystarczy przykład węgla — on ciągle zmienia, podobnie branże lotnicza czy IT — powiedział Tomasz Salomon.

Skoro mowa o węglu, to warto przypomnieć, że w centrach usług pracuje więcej osób niż w górnictwie.

— Też mam liberalne poglądy i uważam, że wsparcia powinno być jak najmniej, a firmy powinny radzić sobie same, ale problem w tym, że Czesi, Węgrzy, Rumuni i Bułgarzy też dofinansowują inwestycje — stwierdził Marek Grodziński, wiceprezes i dyrektor centrum BPO CapGemini, choć akurat jego firma żadnego grantu w Polsce nie wzięła. Podpowiedział, jak rząd może pomóc sektorowi nowoczesnych usług biznesowych.

— Dla nas wyzwaniem jest podaż kandydatów do pracy, bo choć co roku jest w Polsce 400-500 tys. absolwentów, to wielu nie jest przygotowanych do pracy w biznesie. Oczekuję od państwa średnioterminowej analizy potrzeb biznesu i skoordynowania współpracy przedsiębiorców z uczelniami, żeby absolwenci mieli odpowiednie kwalifikacje — powiedział Marek Grodziński.

Ręka na kasie

Choć wszyscy uczestnicy debaty są liberałami, to przecież w perspektywie Polska ma do wydania unijne miliardy. Jak je podzielić?

Adam Góral: Państwo dzieli pieniądze, ale to my, przedsiębiorcy, powinniśmy doradzać, jak to zrobić, żeby te pieniądze jak najlepiej wykorzystać. Musimy zastanowić się, czy powinny iść tam, gdzie jesteśmy mocni.

Rafał Brzoska: Jak ktoś jest kulawy, to czy jest to kwestia braku wizji? Czy warto inwestować w branże, w których menedżerowie nie odnieśli żadnego sukcesu?

Adam Góral: Powinniśmy pomagać.

Rafał Brzoska: Ale czy ładować pieniądze tam, gdzie nie ma żadnego sukcesu?

Adam Góral: Nie.

Rafał Brzoska: Zgadzam się.

Prowadzący upewnia się. — Czyli gdyby panowie byli w rządzie, to oceniliby panowie, które branże są mocne i właśnie je wspierali?

Obaj potakują.

— Zarządzanie państwem to nic innego, jak zarządzanie firmą. Obszary, w których nie odnosi się sukcesu, zamyka się, a nie dotuje bez końca, żeby je reanimować. Europa po kryzysie jest najlepszym przykładem braku przywództwa. UE to firma z oddziałami, które są lepiej i gorzej zarządzane, np. Polska lepiej, Francja gorzej.

Niemiecka konsekwencja

A gdzie jest najlepiej? U Kazimierza Pazgana wygrał stary dobry niemiecki futbol.

— Niemcy są wzorcowe. Tam zawsze jest wizja, a strategia jest realizowana. Dwa lata temu rząd Niemiec wybrał Indonezję na kraj priorytetowy. Każda niemiecka firma, która zainwestuje w Indonezji, dostaje 50 proc. dotacji, 100 proc. zabezpieczenia inwestycji plus ulgi podatkowe. Chciałbym doczekać czasów, gdy Polska będzie mieć wizje nie roczne, tylko 5—10—15-letnie, i będzie je realizować — stwierdził Kazimierz Pazgan.

Jako dowód niemieckiej żelaznej konsekwencji podał wejście do strefy euro, do którego Niemcy przygotowali się perfekcyjnie.

— Nie trzeba mnie przekonywać do systemu wsparcia przedsiębiorców niemieckich. Musimy uczyć się od tych, którzy robią coś dobrze. Gdy są otwarte drzwi, nie trzeba ich wyważać. Powinniśmy wykorzystać niektóre elementy niemieckiej strategii — zgodził się z nim Tomasz Salomon.

— Wszystkie — wtrącił Kazimierz Pazgan.

I tu pytanie zadał nie prowadzący, tylko prezes Asseco. Chciał wiedzieć, czym właściwie różnimy się od Niemców.

— Zdecydowanie mniejszą gęstością sieci. Powiedzmy, że na chińskim rynku przedsiębiorców niemieckich wspiera 100 osób, to polskich — 20 — odpowiedział Tomasz Salomon. — Jedna — poprawił go Kazimierz Pazgan.

— Nie jedna, bo mamy kilka placówek, ale tak czy inaczej — są dysproporcje, których nie da się przeskoczyć — przyznał Tomasz Salomon.

Jak to się robi

Tu rozwiązanie podpowiedział Rafał Brzoska. — Niemcy wybrali nie 10 krajów, tylko dwa. Można się skupić na 2-3 kluczowych rynkach i wtedy wystarczy pieniędzy. No, ale jak ktoś wspiera szpitale miliardami złotych — stwierdził prezes Integer.pl.

— To dopiero początek reorientacji kierunków wsparcia dla przedsiębiorców. Uruchomiliśmy programy rządowe Go China i Go Africa, ale pamiętajmy, że to oferta dodatkowa do rynku unijnego, który stanowi 70 proc. polskiego eksportu. To nie jest tak, że firmy potrzebują wsparcia tylko na rynkach, których nie znają — powiedział Tomasz Salomon.

Kazimierz Pazgan znów przypomniał, że to nie polskie firmy eksportują 70 proc. do UE, tylko ich zagraniczni właściciele sami do siebie wysyłają wyprodukowane w Polsce towary. Potem wrócił do strategii.

— Jesienią kanclerz Merkel jedzie do Indonezji i zabiera kilkuset przedsiębiorców, choć tam są już setki niemieckich firm. Z Polski — mimo wielu monitów — od lat nie było tam nikogo, nawet w randze wiceministra — wypomniał Kazimierz Pazgan, który w Indonezji buduje fabrykę.

Dodał, czego potrzeba, żeby w Polsce powstawały światowe hity.

— Państwo musi mieć większy budżet, żeby wspierać przedsiębiorców. My zatrudniamy młodych inżynierów z AGH, którzy we współpracy z naszymi pracują nad stworzeniem maszyn, potencjalnych hitów światowych. Zrezygnowali z tak daleko posuniętej automatyzacji Japończycy, zrezygnowały firmy duńskie. Potrzebujemy jednak trochę narzędzi, żeby tak się częściej działo — stwierdził szef Konspolu.

Umysł nie przemysł

Żaden z uczestników debaty nie miał wątpliwości, czy lepiej iść śladem Chin i stawiać na niskie koszty, czy Szwajcarii i walczyć jakością.

— Żeby zakotwiczyć biznesy w Polsce, musimy je oprzeć na wiedzy. W centrach usług świetnie zdajemy sobie sprawę, że procesy transakcyjne zostaną wkrótce zautomatyzowane. Ale pomysły muszą wyjść od dołu. Nie wierzę, żeby państwo mogło pomóc firmom w zdefiniowaniu, jak przejść od konkurencji kosztowej do konkurencji opartej na wiedzy. Każdy z nas musi wymyślić strategię dla siebie — powiedział Marek Grodziński.

I tu jest kłopot.

— Polskie IT jest i będzie motorem, ale martwi mnie, że tak niewielu przedsiębiorców ma ambicje tworzenia własnych produktów. Moją rolą jest zaszczepianie w młodych programistach przedsiębiorczości. Gdy przez rok staraliśmy się o kontrakt w Etiopii, wiedzieliśmy, że potrzebujemy wsparcia państwa, bo tam wszystko jest scentralizowane. Poszliśmy do ministerstw gospodarki i spraw zagranicznych. W obu zostaliśmy kapitalnie przyjęci i usłyszeliśmy: brakuje nam takich pomysłów. Czy przedsiębiorcy się nie zagubili? Czy nie jest tak, że delegacja pani Merkel wie, po co jedzie, a my zabieramy się z przedstawicielami rządu, ale nic z tego nie wynika? — miał wątpliwości Adam Góral.

Czyli co jest tą specjalnością i jak jej szukać? Nasi goście ustalili tylko, że wolą szwajcarskie zegarki i ser od chińszczyzny. I znów głos rozsądku.

— Nie powinniśmy zastanawiać się, czy wspierać rynki czy branże, tylko jakie rynki i jakie branże na nich. Potrzebna jest kompilacja. A przedsiębiorcy powinni pomóc nam wybrać — stwierdził Tomasz Salomon.

 

PIĘĆ TWARZY INNOWACYJNOŚCI

Adam Góral, prezes Asseco

 Żyjemy hasłem „innowacje”. Nie lubię go, bo nie do końca jest zdefiniowane. Ale innowacją nazywam produkt, który ludzie chcą kupować, np. paczkomaty.

Rafał Brzoska, prezes Integer.pl
Ja też nie lubię słowa „innowacja”, bo jest wyświechtane i puste. Szef dużej firmy logistycznej twierdził, że paczkomaty to produkt niszowy, a nie innowacja. Dziś ta firma najszybciej traci rynek na naszą korzyść. Faktycznie, czy przyklejenie kawałka blachy jest innowacją?

Tomasz Salomon, zastępca dyrektora Departamentu Instrumentów Wsparcia w Ministerstwie Gospodarki
Nie lubię używać słowa „innowacyjność” bez słowa „konkurencyjność”. Znakomicie się uzupełniają. Celem wprowadzenia innowacyjności jest stworzenie konkurencyjnych usług lub produktów.

Kazimierz Pazgan, właściciel Konspolu
Polscy naukowcy opracowują genialne produkty, ale polskie przedsiębiorstwa nie mają na nie pieniędzy i te rozwiązania trafiają w ręce kapitału zagranicznego.

Marek Grodziński, wiceprezes i dyrektor centrum BPO CapGemini
Innowacyjność i narzekanie to typowo polskie cechy, które często okazują się pozytywne. Nasi klienci doceniają, że pracownicy, wykonując pracę, cały czas myślą, jak wykonać ją lepiej.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Patronat honorowy

Partnerzy

Partnerzy debaty tematycznej Finansowanie 4.0

Partnerzy debaty tematycznej Przemysł 4.0

Polecane