Wydawać tak, oszczędzać niekoniecznie

opublikowano: 21-02-2018, 22:00

Styczniowy „szał zakupów” położył się cieniem na ocenie sytuacji finansowej i możliwości oszczędzania, dokonanej przez konsumentów w lutym

6,2 i 4,2 pkt. — to kwintesencja lutowego badania koniunktury konsumenckiej autorstwa GUS. Pierwsza wartość odnosi się do tzw. bieżącego wskaźnika ufności konsumenckiej (BWUK), który opisuje obecne tendencje w konsumpcji indywidualnej, druga do jego brata bliźniaka (WWUK), który stara się uchwycić tendencje oczekiwane w najbliższych miesiącach.

W styczniu oba indeksy wspięły się na historyczne szczyty. Wyniki z lutego świadczą o tym, że BWUK na nim pozostał, a WWUK obniżył się o 0,1 pkt. proc. Jednak zdaniem Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan, niewielka korekta w drugim wskaźniku w praktyce ma równie niewielkie znaczenie.

— W lutym nastroje konsumentów są ciągle świetne, równie dobre jak w styczniu. Co prawda gospodarstwa domowe nieco słabiej niż miesiąc wcześniej oceniają swoją bieżącą sytuację finansową, ale zapewne dlatego, że nadwyrężyły nieco swoje budżety domowe w styczniu — mówi ekspertka.

Na zakupy marsz

W styczniu sprzedaż detaliczna wzrosła realnie o 7,7 proc. r/r wobec 5,2 proc. w grudniu i oczekiwań ekonomistów na poziomie 6,5 proc. Pomógł w tym w szczególności apetyt Polaków na dobra trwałego użytku (sprzedaż samochodów wzrosła o 17,9 proc. r/r, a mebli, sprzętu RTV i AGD o 12,2 proc.) i efekt „pustej szafy”, którego dowodem jest ponad 20-procentowy wzrost w kategorii: tekstylia, odzież i obuwie (więcej na grafice). Na dane o sprzedaży detalicznej w lutym oczywiście jeszcze za wcześnie, ale wyniki badania koniunktury konsumenckiej sugerują, że dobra passa w tym obszarze nie skończyła się z końcem stycznia. Możliwość dokonywania ważnych zakupów to (obok oceny przyszłej sytuacji ekonomicznej kraju) składowa BWUK, która w lutym wzrosła najmocniej.

Nic za darmo

To, że w tym samym wskaźniku w tym samym czasie pogorszyły się oceny przyszłej i obecnej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego (spadek o 2,4 i 1,4 pkt. proc.), z pewnością nie jest przypadkiem. Co więcej, wygląda na to, że „zakupowy szał” odpowiada także za korektę całego WWUK, bo w dół pociągnęły go przede wszystkim ocena przyszłej sytuacji finansowej i możliwość oszczędzania pieniędzy (spadek o 2,4 i 0,6 pkt. proc.). Tak naprawdę w ostatnim przypadku lepiej mówić nie o spadku możliwości, ale o większej niemożliwości oszczędzania.

W badaniu koniunktury konsumenckiej oszczędzanie pieniędzy od lat oceniane jest ujemnie, a minus oznacza w nim liczebną przewagę konsumentów nastawionych pesymistycznie nad optymistami. W lutym zwiększyła się do 6,4 pkt. z 5,8 w styczniu.

Stary problem

O długości i skali problemu, jakim dla Polaków jest oszczędzanie pieniędzy, świadczą dane Eurostatu. Przez blisko 20 lat stopa oszczędności (relacja oszczędności do dochodów do dyspozycji) spadła z 14 do zaledwie 2 proc. Na tle Europy obecny poziom jest ekstremalnie niski (średnia unijna to około 10 proc.), a jedyny pozytyw, jaki można wyciągnąć z tych danych, jest następujący — nie można stwierdzić, że jesteśmy ostatni. Powstrzymuje przed tym brak danych ze wszystkich krajów (więcej na grafice). Oczywiście za spadek stopy oszczędności Polaków w ciągu lat odpowiada przede wszystkim rosnący dochód.

Sęk w tym, że wraz z poprawą kondycji gospodarstw domowych jego członkowie nie są w stanie (lub, co mniej prawdopodobne, nie chcą) odkładać więcej. Szanse na to, że w najbliższym czasie ruszymy z impetem w kierunku unijnego benchmarku, są niewielkie, ale na koniec czas na dobrą wiadomość. To wyraźny wzrost odsetka gospodarstw zdolnych do oszczędzania — z 33 proc. 10 lat temu do 54 proc. obecnie, na którą zwrócił uwagę dr Sławomir Dudek z Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH podczas środowej konferencji „Koniunktura gospodarcza i rynek finansowy 10 lat po kryzysie”. To — jak podkreślał ekspert — dowód wzrostu powszechności oszczędzania wśród gospodarstw o stosunkowo niskim poziomie dochodów, które najmocniej odczuły poprawę sytuacji na rynku pracy i dla których każde dodatkowe 500 zł z tytułu rządowego programu sporo waży w domowym budżecie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wydawać tak, oszczędzać niekoniecznie