Wynajem mieszkań znów staje się opłacalny

opublikowano: 05-06-2012, 00:00

Coraz więcej osób zamiast kupować mieszkanie woli je wynająć. To dobrze dla tych, co inwestują w lokale na wynajem.

Polacy coraz rzadziej decydują się na własne M3.

— To skutek zaostrzonej polityki kredytowej banków, wygaszania przez rząd programu Rodzina na swoim (będzie obowiązywał do końca 2012 r.) oraz światowego kryzysu, który rodzi obawy o wzrost bezrobocia i obniżkę wynagrodzeń — twierdzi Jarosław Skoczeń z firmy Emmerson.

Ożywienie zapanowało natomiast na rynku najmu, co nie uszło uwadze potencjalnych inwestorów. Zakup mieszkań pod wynajem był zjawiskiem powszechnymprzed nadejściem kryzysu.

— Wysokie ceny za metr nie odstraszały zarówno Polaków, jak i cudzoziemców. Często „hurtowo” nabywali nieruchomości — przypomina Danuta Hanuszewska, członek Stowarzyszenia Pomorskiego Pośredników w Obrocie Nieruchomościami.

Spowolnienie gospodarcze przyniosło jednak trudności ze znalezieniem lokatorów, a stopniowe obniżanie stawek za wynajem sprawiało, że inwestycje coraz mniej się opłacały. Jak uważa Małgorzata Ostrowska, dyrektor pionu handlowego w J.W. Construction Holding, sytuacja zaczyna się zmieniać.

— Choć liczba zakupów pakietowych nie jest tak duża jak w czasie hossy, przybywa nabywców jednego lub dwóch lokali w celu inwestycyjnym — wskazuje Małgorzata Ostrowska. Zdaniem ekspertów, Polaków zachęciły przede wszystkim niższe stawki za metr i potencjalne zyski.

— Zaciągnięty kredyt hipoteczny może być spłacany ze środków pochodzących z najmu. W przypadku zakupu za gotówkę koszt zwraca się po kilkunastu latach — uważa Danuta Hanuszewska. Planującym zakup mieszkania pod wynajem, Katarzyna Madeyska-Kopiec, właściciel biura nieruchomości Superopcja III radzi zastanowić się komu chcieliby je udostępnić.

— Jeśli miałoby to być pracujące małżeństwo z dziećmi, lokum powinno być położone na niskiej kondygnacji, w budynku na nowym osiedlu, najlepiej z placem zabaw i miejscem postojowym na jeden lub dwa samochody — uważa Katarzyna Madeyska-Kopiec. W przypadku mieszkań dla studentów, najważniejszy jest ich rozkład (samodzielne pokoje) i bliskość wyższych uczelni. Michał Melibruda z firmy Neptun Nieruchomości odradza inwestowanie w mieszkania na peryferiach miast.

— Często stoją puste, ponieważ ich wynajęcie wiąże się z godzinnymi postojami w korkach, albo długimi podróżami komunikacją miejską, często z przesiadkami — mówi Michał Melibruda. Według Wojciecha Porębskiego, analityka rynku nieruchomości w firmie Północ Nieruchomości, potencjalny inwestor powinien zwrócić także uwagę na stan techniczny budynku.

— Jeśli jest on zaniedbany, nieocieplony, a okna w częściach wspólnych pamiętają lata 80., możemy się spodziewać wysokich opłat czynszowych do spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej — tłumaczy Wojciech Porębski. Jak dodaje Marcin Jańczuk, dyrektor ds. PR w Metrohouse & Partnerzy, nieruchomość należykupować z kalkulatorem w ręce.

— Pozornie tanie mieszkanie do remontu może wymagać znaczących wydatków na doprowadzenie go do stanu używalności. A to się nie zawsze opłaca — twierdzi Marcin Jańczuk. Nabywca powinien ponadto przeanalizować obowiązujące ceny najmu. A te bywają bardzo zróżnicowane.

— Miesięczny koszt dwupokojowego lokalu w średnim i niższym standardzie w Warszawie wynosi od 1,3 tys. zł do 2 tys. zł, w Krakowie — od 800 zł do 1,3 tys. zł, we Wrocławiu od 1 tys. zł do 1,5 tys. zł, a w Łodzi od 700 zł do 1,2 tys. zł. — wylicza Jarosław Skoczeń. Zaznacza, że w centrach tych miast cena może być dwukrotnie wyższa.

5 proc. Tyle, według Wojciecha Porębskiego, analityka rynku nieruchomości w firmie Północ Nieruchomości, wynosi w skali roku średnia stopa zwrotu z wynajmu mieszkania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu