Wyścig już ruszył bez czekania na strzał startera

opublikowano: 30-07-2019, 22:00

Na wydanie postanowienia o zarządzeniu wyborów do Sejmu i Senatu prezydent RP ma jeszcze kilkanaście dni, musi dopełnić tej formalności do 11 sierpnia.

Notabene projekt postanowienia wcześniej podpisuje prezes Rady Ministrów i owa kontrasygnata wcale nie musi być pustą formalnością — ostatecznie ustalony termin głosowania będzie raczej wynikiem uzgodnienia. Decyzyjność obu organów w tym roku sprowadza się tylko do wyboru między dwiema niedzielami: 13 albo 20 października (trzy terminy późniejsze praktycznie nie wchodzą w grę), bo cały kalendarz jest automatem ustalonym w kodeksie. Od dawna przygotowane są dwie jego wersje, różniące się o tydzień. Dwie ważne daty z kalendarza podaję alternatywnie, w zależności od wybranego wariantu 13/20 października.

Jarosław Kaczyński akceptuje start na listach wyborczych PiS niemal całego klubu z obecnej kadencji.
Zobacz więcej

Jarosław Kaczyński akceptuje start na listach wyborczych PiS niemal całego klubu z obecnej kadencji. Fot. Andrzej Hulimka/FORUM

Komitety wyborcze będą musiały zgłosić kandydatów na posłów i senatorów do komisji okręgowych najpóźniej 3/10 września; urzędowe obwieszczenia z zarejestrowanymi listami ukażą się nie później niż 3/10 października. Kodeks ustala zatem ogromną dysproporcję czasową między aż 30-dniowym okresem przewidzianym na formalności — które ograniczają się do sprawdzenia numerów PESEL na listach z poparciem, oświadczeń lustracyjnych kandydatów oraz na wylosowaniu numerów list — a zaledwie 10-dniowym okresem przyznanym elektoratowi na poznanie kandydatów.

Wszelkie kampanie teoretycznie zaczynają się dopiero po zarządzeniu danych wyborów.

Ale partie ruszają coraz szybciej, bez czekania na jakiekolwiek terminy, co obrazowo przedstawia powyższy tytuł. Jeszcze niedawno Państwowa Komisja Wyborcza (PKW) próbowała wydawać oświadczenia, w których wzywała partie do zdyscyplinowania i trzymania się przepisów. Ale od wiosennych wyborów do Parlamentu Europejskiego całkiem już odpuściła, ponieważ jej wołaniem na politycznej puszczy nikt się nie przejmował. Przed wyborami do Sejmu i Senatu wykonany został kolejny krok obalający wszelkie zasady — Prawo i Sprawiedliwość postanowiło nie zachowywać już nawet pozorów kodeksowej praworządności i zatwierdziło listy kandydatów na długo przed ogłoszeniem postanowienia prezydenta. Ba, także na długo przed zarejestrowaniem w PKW własnego komitetu wyborczego.

Rzecz jasna zatwierdzenie i nawet upowszechnienie list nie ma jeszcze jakiegokolwiek znaczenia prawnego. Partyjny aktyw musi zebrać podpisy wyborców popierających kandydatów i dochować wszelkich formalności. Ale polityczne i wizerunkowe znaczenie falstartu jest ogromne — daje już na starcie wyścigu wizerunkową przewagę. Naturalnie wymusza pójście tropem PiS przez rywali, czyli przyspiesza konsolidowanie i ogłaszanie list kandydatów także po stronie opozycyjnej — zaczęły to już m.in. Koalicja Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe. Generalnie to zjawisko jest jedną wielką kpiną całej klasy politycznej z Kodeksu wyborczego. Być może to jego przepisy nie nadążają za tempem życia partyjnego, ale wtedy naturalne byłoby pytanie — dlaczego przy okazji nowelizacji kodeksu faktycznie niewygodny w kilku punktach kalendarz nie został uaktualniony.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu