Czytasz dzięki

Wyznaczanie trendów w nieprzewidywalnej branży

  • Materiał partnera
opublikowano: 26-06-2020, 15:05

Środowisko pracy zmienia się wraz z potrzebami pracowników – z tego założenia wychodzi producent mebli biurowych Mikomax. Firma postawiła na rozwiązania elastyczne, otwarte na zmianę.

W ostatnich latach na zmianę aranżacji powierzchni biurowej wpływa dynamiczny rozwój nowych technologii – wprowadzenie takich rozwiązań jak wideokonferencje, elektroniczna kontrola dostępu czy „gorące biurka” będące następstwem upowszechniania pracy zdalnej. Z drugiej strony na obraz współczesnych biur wpływają nowe trendy w zarządzaniu. Zarówno wielkie koncerny, jak i małe start-upy czy zespoły projektowe, analizując potrzeby pracowników, oceniają, jak styl pracy i jej miejsce wpływają na efektywność, kreatywność i zaangażowanie ludzi, a to znajduje odzwierciedlenie w oczekiwaniach wobec przestrzeni biurowej. Z biegiem lat aneksy kuchenne z miejscem na wspólny posiłek zastąpiły czajnik w korytarzu. Kanapę w hallu zamieniono na pokoje relaksu, a w miejsce wielkich sal konferencyjnych zaczęto tworzyć wygodne salki spotkań z wyposażeniem telekomunikacyjnym. Ostatnio jako miejsce do pracy i narad pojawiają się kabiny akustyczne. Firmowe dokumenty zamiast w szafach na papierowe archiwa spoczywają na firmowych serwerach czy też całkiem poza firmą w chmurach obliczeniowych. Część ścian działowych zamieniła się w mobilne ścianki na kółkach – to w dużym skrócie.

Zobacz więcej

Ostatnie lata przyniosły firmie znaczne wzrosty. Mniej więcej po 50 proc. rocznie. Na ten rok zakładaliśmy kolejne 50 proc. Ale przyszedł COVID-19 i stało się, co się stało. Liczymy jednak, że uda się nam utrzymać wzrost na poziomie ubiegłego roku. To jest możliwe — przyznaje Janusz Mikołajczyk — na zdjęciu z prawej, w towarzystwie syna Macieja, który podobnie jak córka Zuzanna, jest członkiem zarządu firmy Mikomax. [FOT. KRZYSZTOF JARCZEWSKI]

Można powiedzieć, że środowisko biurowe żywi się zmianą. W takim ekosystemie działa producent mebli biurowych Mikomax. Wyposaża przestrzeń biurową zgodnie z bieżącymi oczekiwaniami klienta, dając mu możliwość zmiany, gdy pojawi się taka potrzeba.

Ostatnie miesiące pokazały, że właśnie rozwiązania elastyczne mają rację bytu w tym zmiennym środowisku. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że ostatnio wręcz nieprzewidywalnym.

Dla biur i nie tylko

Mikomax jest rodzinnym przedsiębiorstwem z Łodzi, zarząd to Janusz Mikołajczyk i jego dzieci – syn Maciej i córka Zuzanna. Codzienną działalność operacyjną firmy, która w tym roku obchodzi 30-lecie istnienia, powierzono menedżerom, dyrektorom i specjalistom z odpowiednich dziedzin.

A zaczęło się od małego zakładu meblarskiego, który prowadził Janusz Mikołajczyk wspólnie z żoną. W pewnym momencie udało się wykupić elementy meblowe z firmy w NRD. Było tego sporo i – jak wspomina – trzeba było te skarby zagospodarować.

– Historia jak wiele innych z lat początkującego kapitalizmu w Polsce – śmieje się Janusz Mikołajczyk.

Firma produkuje klasyczne rozwiązania biurowe. Biurka, stoły konferencyjne, lady recepcyjne, ścianki biurowe, siedzenia modułowe, szafy, kontenery, jednak działa zgodnie z „tętnem biura”. Dlatego tworzy takie rozwiązania, które wyposażą je stosownie nie tylko do dzisiejszych potrzeb, ale także do wymagań jutra.

Mikomax obserwuje trendy i reaguje na nowe potrzeby środowiska biurowego. Przykładem może tu być biurko przeznaczone do pracy zdalnej, wyposażone w mechanizm manualnej regulacji wysokości blatu.

Specjalnością firmy Mikomax od kilku lat są kabiny akustyczne pod nazwą Hushoffice. Są to niezależne, mobilne konstrukcje różnych rozmiarów, mogące pełnić różne funkcje. Sprawdzają się podczas rozmów telefonicznych w biurach, gdzie dominuje open space, podczas pracy indywidualnej i zespołowej. Kabiny są odpowiedzią na brak miejsc, w których w komfortowych warunkach, na niewielkiej powierzchni, można przeprowadzić rozmowę telefoniczną, rekrutacyjną czy konsultacje albo po prostu spotkanie, którego przebiegu nie słychać na zewnątrz.

– Znaleźliśmy swoją niszę i rozwijamy w niej działalność. Pod marką Mikomax produkujemy klasyczne rozwiązania biurowe, a pod szyldem Hushoffice tworzymy rodzinę mobilnych kabin akustycznych. Dzięki tej drugiej marce w ostatnich latach staliśmy się producentem globalnym. To zarówno sukces, jak i duże wyzwanie. Mobilne konstrukcje, spakowane, gotowe do zmontowania, to dość trudny produkt, bo wymagają znakomitej dokładności wykonania, zawierają elementy precyzyjnie dopasowane, właśnie ze względu na akustykę – opowiada Janusz Mikołajczyk.

Rynek na takie kabiny rośnie.

– Zaobserwowaliśmy wzrost zapotrzebowania na tego typu produkty tam, gdzie się nie spodziewaliśmy. Podobnych rozwiązań potrzebuje medycyna. W aptekach powstają punkty konsultacji – z poradą i możliwością wypisywania recept, jednak potrzebują one dedykowanej do tego przestrzeni. Takich pomieszczeń potrzebują też punkty sprzedające aparaty słuchowe. Koncepcji zastosowania kabin poza biurem jest naprawdę wiele, niemniej dalsze pomysły zachowam na razie dla siebie – wyjaśnia Janusz Mikołajczyk.

Projekty i produkcja

Firma dysponuje nowoczesnym zakładem produkcyjnym w Łodzi, gdzie jako pierwsza w Europie wprowadziła technologię laserowego oklejania we wszystkich kolorach i kształtach. W tej chwili powstaje nowa fabryka do produkcji kabin akustycznych.

– Intensywnie korzystamy z dotacji unijnych. Z nich finansujemy maszyny i linie technologiczne. Dzięki jakości i otwartemu podejściu zyskujemy wielu wyjątkowych klientów – dodaje prezes.

Wśród realizacji producenta są m.in. pomieszczenia Krajowej Izby Gospodarczej, firmy informatycznej TBSCG, firmy transportowej DKV w Polsce czy przestrzenie biurowe Marks & Spencer w Londynie.

Sukces eksportowy

Ostatnie pięć lat dla firmy to ekspansja zagraniczna.

– Udało nam się wejść na rynki wielu krajów, a wśród nich wszystkie unijne z wyjątkiem Włoch, Rosja, Ukraina, państwa obu Ameryk, Australia, Bliski Wschód… Działamy w Dubaju i Arabii Saudyjskiej. Odwiedziliśmy tam branżowe targi, nawiązaliśmy wiele cennych kontaktów, zrealizowaliśmy pierwsze projekty. Najdalsze rynki eksportowe to Singapur i Nowa Zelandia. Mamy też dystrybutora w Kenii.

Firma stawia na Amerykę Północną.

– Mieliśmy w planach kolejny wyjazd na targi w Stanach Zjednoczonych, chcieliśmy w tym roku położyć nacisk na sprzedaż w Ameryce, mamy tam spółkę, dystrybutora… To wprawdzie daleki rynek, jednak ogromny i bogaty. Niestety, targi się nie odbyły z powodu koronawirusa, dlatego nasze plany muszą poczekać. Zobaczymy, co przyniesie czas – zastanawia się Janusz Mikołajczyk.

– W ubiegłym roku eksportowaliśmy około 60 proc. produkcji. W tym roku planowaliśmy 70 proc. Może się udać – dodaje.

Nieprzewidywalna branża

Nie wiadomo jeszcze, jak będzie wyglądało biuro po pandemii COVID-19, w jakiej skali rozwinie się praca zdalna i w jakim kierunku pójdą zmiany w zagospodarowaniu przestrzeni biurowej.

– Jako eksperci stanęliśmy przed wyzwaniem reorganizacji biur, dystansu społecznego i home office. Nie ma gotowych odpowiedzi na wszystkie wątpliwości, ale nie przypuszczam, żeby firmy całkowicie zrezygnowały z biur. Raczej zachowają część powierzchni dla spotkań, narad, pracy zespołowej… Reakcja ludzi na konieczność czasowej izolacji pokazała, że kontakty międzyludzkie są jednak konieczne i powierzchnia wspólna będzie niezbędna – komentuje właściciel przedsiębiorstwa Mikomax.

Zresztą nie tylko tego rodzaju zmiany zachodzą w biurach.

– Jak można zobaczyć w naszych realizacjach, niektóre z nich nawet nie przypominają tradycyjnych biur. Jest dużo powierzchni wspólnej, aneksy kuchenne są rozbudowane, pojawiają się strefy chillout. Popularność zyskują „gorące biurka”. Nie ma jednego stanowiska przypisanego jednemu pracownikowi. A tam, gdzie są, nie wprowadzamy klasycznego stanowiska pracy, jakie znaliśmy przez lata – opowiada Janusz Mikołajczyk.

Obraz rynku

Rynek mebli biurowych przez ostatnich 30 lat zmienił się całkowicie.

– To przede wszystkim rynek B2B, a zmiana polega też na tym, że coraz więcej klientów obsługujemy bezpośrednio – wyjaśnia Janusz Mikołajczyk.

Projekty są bardzo indywidualne. Kiedyś było oczywiste, że jeśli firma zatrudnia 100 osób, to będzie potrzebowała po 100 biurek, szaf i kontenerów. Wycena i realizacja takiego zamówienia były stosunkowo proste.

– W porównaniu z wnętrzarstwem domowym, gdzie poza designem nic się w zasadzie nie zmienia, w meblach biurowych zmiany są bardzo duże i ciągłe. Styl, tryb, dynamika pracy cały czas ulegają modyfikacjom – zauważa Janusz Mikołajczyk.

Wśród polskich producentów mebli biurowych są zarówno duzi gracze, liderzy w skali europejskiej, jak i wiele małych firm, które chętnie wykonują zamówienia według indywidualnego projektu lub działają jako poddostawcy.

– My lokujemy się jako firma średnia. Produkujemy sporo asortymentu, ale nie wszystko. Zmieniają się potrzeby, zmienia się też produkcja. Specyfika rynku polega na tym, że wytwórcy mebli biurowych produkują pod swoją marką, w przeciwieństwie np. do mebli pokojowych, gdzie pracuje się dla innych marek.

Współistnieją tu dwa główne trendy: kustomizacja, czyli tworzenie wyjątkowych rozwiązań na życzenie klienta, oraz modułowość, czyli danie klientowi możliwości zarządzania zmianą w biurze – rearanżacji i relokacji.

– My jesteśmy zwolennikami tej drugiej koncepcji. Zmieniają się liczba pracowników, styl pracy, więc rozwiązania biurowe powinny być elastyczne, otwarte na zmianę. Trudno przewidzieć, zwłaszcza teraz, w czasie pandemii, jak będzie wyglądał ten rynek. Sądzę, że do pewnego stopnia zwycięży koncepcja „pracuję tam, gdzie jestem”. To mnie trochę niepokoi, ale pocieszam się, że są branże jeszcze mniej przewidywalne – podsumowuje Janusz Mikołajczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

COFACE

Polecane