Z wielkich inwestycji PRL przetrwało niewiele

Agata Mazurek, Partner projektu: Orlen
opublikowano: 26-06-2018, 22:00

Wielkie inwestycyjne przyspieszenie, a jednocześnie niedostatki dóbr konsumpcyjnych — tak w największym skrócie można scharakteryzować cechy gospodarki Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, w tym zwłaszcza w pierwszym jej okresie w latach 50. i 60.

W pierwszych dekadach PRL zbudowano kilkadziesiąt wielkich fabryk, z których bardzo niewiele dotrwało do dzisiaj w niezmienionej formie własności i z tym samym co na starcie profilem produkcji. Wiele po prostu nie wytrzymało konkurencji w warunkach wolnego rynku.

Budowa Huty im. Lenina trwała od wiosny 1950 r. do 22
lipca 1954 r. Wraz zakładem metalurgicznym, którego moce produkcyjne, z powodu
zaostrzenia sytuacji politycznej i przyspieszenia zbrojeń zwiększono
sześciokrotnie wobec pierwotnych założeń, powstało osiedle, a właściwie całe
miasto dla 100 tysięcy mieszkańców.
Zobacz więcej

DUŻY KALIBER:

Budowa Huty im. Lenina trwała od wiosny 1950 r. do 22 lipca 1954 r. Wraz zakładem metalurgicznym, którego moce produkcyjne, z powodu zaostrzenia sytuacji politycznej i przyspieszenia zbrojeń zwiększono sześciokrotnie wobec pierwotnych założeń, powstało osiedle, a właściwie całe miasto dla 100 tysięcy mieszkańców. Fot. PAP - Wdowiński

Kopalnie i huty

Sztandarowym przykładem wielkich inwestycji początkowych lat PRL była budowa pod Krakowem wielkiej huty wraz z otaczającym ją miastem — Nową Hutą. Pierwsze powojenne inwestycje związane były jednak przede wszystkim z eksploatacją węgla kamiennego. Węgiel, podobnie jak po uzyskaniu niepodległości w 1918 r., był podstawowym polskim towarem eksportowym. W przeciwieństwie do okresu międzywojennego, kiedy eksport tego surowca poprawiał bilans handlowy i płatniczy kraju, po II wojnie — nieekwiwalentnie — wypełniał przede wszystkim zobowiązania sojusznicze PRL wobec ZSRR.

O dużym znaczeniu intensyfikacji wydobycia węgla i rozbudowy ciężkiego przemysłu świadczy wysoki udział tych dwóch dziedzin w wydatkach inwestycyjnych w pierwszych latach powojennych. Jak podają Andrzej Jezierski i Cecylia Leszczyńska w „Historii Gospodarczej Polski”, w latach 1946-48 w strukturze wydatków inwestycyjnych udział górnictwa węgla sięgał od 18,0 do 26,6 proc., a hutnictwa — od 11,6 do 14,9 proc.

Na przełomie lat 40.i 50., gdy Polska na życzenie Józefa Stalina odrzuciła pomoc w odbudowie kraju, związaną z Planem Marshalla (mniej więcej jedną czwartą kosztów związanych z dalszym przyspieszeniem inwestycji miały pokryć środki z tego funduszu), a wkrótce potem wybuchła wojna koreańska, w czasie której ZSRR wymusił na Polsce intensyfikację produkcji zbrojeniowej, potrzeba było więcej stali.

Pod naciskiem Stalina zmieniony został program inwestycyjny przyjętego już do realizacji planu sześcioletniego (1950–55). Plany budowy projektowanych fabryk, ich profil produkcyjny i rozmiary podporządkowane zostały potrzebom zbrojeniowym. Dotyczyło to także Nowej Huty pod Krakowem. Pierwotnie miała ona być mniejsza, ale z powodu wyścigu zbrojeń jej moce produkcyjne zostały zwiększone aż sześciokrotnie.

Na wypadek wojny

Ciężar inwestycji położono przede wszystkim na budowę wielkich fabryk przemysłu ciężkiego. Do połowy lat 50. wybudowano m.in. siedem kopalń węgla kamiennego — m.in. Ziemowit, Lenin, Halemba; 10 hut — oprócz Huty im. Lenina (w Nowej Hucie), także huty w Warszawie, w Częstochowie, huty miedzi w Legnicy, cynku w Bukownie, aluminium w Skawinie; cztery elektrownie cieplne; dwie elektrownie wodne; sześć dużych fabryk przemysłu metalowego; 11 dużych fabryk przemysłu maszynowego; 12 fabryk środków transportu — m.in. FSO na Żeraniu, WSK w Świdniku, dwie stocznie w Gdyni i Szczecinie, dwie fabryki autobusów w Jelczu i w Sanoku; dwie cementownie, kilkudziesięciu fabryk przemysłu chemicznego, elektrotechnicznego.

Nie zawsze od podstaw

Tylko po części były to całkiem nowe fabryki. Tak określano je ze względów przede wszystkim propagandowych. Wiele z nich powstało jednak w miejscach, gdzie podobne zakłady istniały już przed wojną, albo zostały zbudowane przez Niemców w jej trakcie. Uległy one jednak dewastacji w końcowym okresie działań wojennych albo już nawet po wojnie, jak np. w przypadku Zakładów Chemicznych w Blachowni, których wyposażenie zostało wywiezione przez wojska rosyjskie.

Nie umniejszając skali i rozmachu nowych inwestycji, na miejscach starych fabryk powstały m.in. zakłady azotowe w Kędzierzynie, chemiczne w Blachowni, huta w Częstochowie, stocznie w Szczecinie i Gdyni, fabryka autobusów w Sanoku, fabryka lotnicza w Kaliszu, zakłady przemysłu metalowego i maszynkowego w Warszawie i we Wrocławiu, fabryki samochodów ciężarowych w Lublinie i Jelczu.

Wiele fabryk powstało w tym czasie jednak całkiem od podstaw, m.in. w przemyśle motoryzacyjnym (FSO Żerań), elektrotechnicznym, radiowym, drzewno-papierniczym i lekkim. Plan sześcioletni zakładał wybudowanie i rozbudowanie łącznie 1287 zakładów przemysłowych, a jego pierwotne założenia były zrównoważone — pod względem kierunków rozwoju, a także geograficznym. 70 proc. inwestycji planowano zlokalizować w słabiej uprzemysłowionych regionach kraju. Z pierwotnych planów — po reorientacji na większe zbrojenia — odstąpiono od budowy aż 470 fabryk. Na marginesie znalazła się zwłaszcza produkcja związana z potrzebami konsumentów, np. przemysłu spożywczego czy lekkiego.

Większość dużych fabryk wzniesionych w pierwszych latach PRL dotrwała do jego schyłku w 1989 r. Nieliczne zostały jednak już wcześniej zlikwidowane (np. Warszawska Fabryka Motocykli), więcej ulegało rozlicznym organizacyjnym przekształceniom. Przykładem jest choćby Fabryka Samochodów Dostawczych w Nysie, która stała się częścią FSO na Żeraniu.

W nowej rzeczywistości

W warunkach wolnego rynku, braku inwestycji w nowe produkty, większość wielkich fabryk z początku lat 50. nie wytrzymała konkurencji ze strony importu. Tylko nieliczne z nich, m.in. podkrakowska Nowa Huta, przemianowana na Hutę im. Lenina, a po upadku PRL w hutę im. Sendzimira, zyskały inwestorów (w tym przypadku ArcelorMittal), którzy uratowali je przed upadłością.

Do nielicznych przykładów fabryk, które przetrwały i są w dobrej formie, należą m.in. Zakłady Azotowe w Kędzierzynie, Fabryka Kotłów Rafako w Raciborzu, Cementownia Odra w Opolu, Fabryka Śrub w Łańcucie (dziś Koelner), Fabryka Farb i Lakierów w Dębicy (dziś Tikkurila), zakłady sodowe w Janikowie (Ciech).

Pierwszymi zakładami, które zostały zamknięte zaraz po upadku PRL (głównie ze względu na wymogi środowiska), była Huta Aluminium w Skawinie i zakłady Celwiskoza w Jeleniej Górze. Stopniowo podupadały, a wreszcie całkiem upadły m.in. Fabryka Przyrządów i Uchwytów w Białymstoku (w czasach PRL największe miejsce pracy w regionie), fabryki maszyn żniwnych w Poznaniu i w Płocku, zakłady mechaniczno-precyzyjne (potem Mera) w Błoniu.

Z gospodarczej mapy polskiej gospodarki, nie mogąc sprostać postępowi, zniknęły nawet całe branże przemysłowe, np. łódzki przemysł lekki, zakłady płyt wiórowych, elektrotechnika lampowa. Miejsca związane z ich powstaniem i funkcjonowaniem w czasach PRL mają już dziś całkiem nowe oblicze architektoniczne i społeczne. Przykładem jest dzielnica przemysłowa na warszawskiej Woli (mieściły się tam np. Zakłady Radiowe Kasprzaka czy Zakłady im. Róży Luksemburg, zakłady mechaniczne im. Świerczewskiego), która zmienia się ośrodek biurowy i mieszkaniowy. Podobnie jest na warszawskim Służewcu (m.in. Tewa, Cerad), który po zabudowaniu biurowcami znany jest dziś w całym kraju jako Mordor.

 

ZAJRZYJ TUTAJ: O historii polskiej przedsiębiorczości czytaj na www.niepodleglaprzedsiebiorczosc.pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agata Mazurek, Partner projektu: Orlen

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Z wielkich inwestycji PRL przetrwało niewiele