Zagranica wróciła po dług

Strach miał wielkie oczy. Kapitał zagraniczny w poszukiwaniu zysków znów kupuje obligacje, a krajowe banki biją rekordy

Po dwóch miesiącach solidnego odwrotu kapitału zagranicznego od polskich obligacji złotowych marzec przyniósł nieco cieplejsze nastroje — nierezydenci zwiększyli nominalnie portfel o 3,6 mld zł. Nadal jest on o 16,6 mld zł chudszy niż na koniec ubiegłego roku, ale obcy kapitał, zamiast uciekać, zmienia preferencje.

— Inwestorzy zagraniczni w dalszym ciągu redukowali portfele obligacji zapadających w horyzoncie jednego roku. Portfel obligacji średnioterminowych od 3 do 7 lat zwiększył się natomiast o 0,9 mld zł, a długoterminowych aż o 4,4 mld zł — informuje Piotr Nowak, wiceminister finansów. Ze statystyk Ministerstwa Finansów wynika, że wyprzedaż krótkoterminowych obligacji nie była jakoś szczególnie mocna (1,7 mld zł), a papiery przejął krajowy sektor bankowy.

Chętnych nie brakuje…

Resort finansów przyznaje też, że ze wstępnych danych za ubiegły miesiąc można wyciągnąć wniosek, że w kwietniu trwała kontynuacja pozytywnego trendu, jaki zarysował się w marcu. Fiskus wykupił w sumie od inwestorów zagranicznych dług za 4,7 mld zł i został on niemal natychmiast znów reinwestowany nad Wisłą. W styczniu nie mieliśmy tyle szczęścia.

— W kwietniu inwestorzy zagraniczni zrolowali większość zapadających obligacji, w dalszym ciągu redukując portfele obligacji krótkoterminowych i zwiększając zaangażowanie w obligacje średnio- i długoterminowe — wyjaśnia Piotr Nowak.

Zdaniem ekspertów, to, co wydawało się, że pogrąży krajowy rynek finansowy — obniżka ratingu, okazało się dla wielu jego uczestników szansą na zakupy. — Nominalne porównania portfeli nie mówią wszystkiego. Choć w lutym mieliśmy spadek zaangażowania w polski dług ogółem, zagranica zwiększała je w papierach długoterminowych, tym samym powiększając ekspozycję na ryzyko. Decyzja Standard & Poor’s dała okazję inwestycyjną, a polskie papiery są wciąż relatywnie atrakcyjne np. na tle niemieckich — zwraca uwagę Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

Jego zdaniem, nie ma też potrzeby demonizowania zaplanowanego na 13 maja przeglądu naszego ratingu w agencji Moody’s. Sygnały, jakie płyną od wyborów, nie napawają optymizmem, a ostatnie raporty na temat planów nowej ekipy rządzącej wskazywały wprost na negatywny wpływ na ocenę wiarygodności kredytowej. W ogniu krytyki znajdowały się jednak nie kondycja gospodarki, ale głównie paraliż Trybunału Konstytucyjnego (TK) czy niepewność tego, jak skończy się sprawa kredytów frankowych.

— Decyzja Moody’s jest jakimś ryzykiem dla inwestorów. Moim zdaniem, nasz rating nie zostanie obniżony, nastąpi jedynie cięcie perspektywy. Większy problem dla rynku to rozwiązanie kwestii kredytów walutowych i czające się gdzieś z tyłu głowy inwestorów ryzyko Brexitu — zwraca uwagę Maciej Reluga.

Jego zdaniem, choć sentyment do polskich aktywów pogorszył się w ostatnich miesiącach, to gracze widzą, że z przedwyborczego populizmu rodzi się powyborczy pragmatyzm. Kapitał szukający zysków nie rezygnuje tak łatwo z Polski, choć — jak pokazuje historia ze stycznia — przypływ może się szybko zmienić w odpływ, jeśli inwestorzy stracą przekonanie, że sprawy w Polsce idą w dobrym kierunku.

…szczególnie w bankach

Imponujące wrażenie wciąż robią apetyty sektora bankowego na kredytowanie rządu. Od początku roku portfel tych inwestorów urósł o ponad 40 mld zł. Banki lokują pieniądze głównie w papierach o krótszej zapadalności i bonach skarbowych. Tych ostatnich mają na rachunkach za 5,8 mld zł. Dla porównania, inwestorzy zagraniczni zaledwie za 50 mln zł. Wyjaśnienie jest proste — podatek bankowy.

Dopóki Sejm nie zamiesza nic w konstrukcji daniny, choć sygnały o potrzebie zmiany płyną od fiskusa, fala zainteresowania ze strony banków nie opadnie.

— Duża nadpłynność, zamiast lokować się w bonach NBP, które podatek obejmuje, trafia do krótkoterminowych obligacji rządowych z daniny wyłączonych. Widząc tak duży popyt, zagranica wyczyściła portfele, sprzedając aktywa bankom — wyjaśnia ekonomista BZ WBK. Dzisiaj nominalna wartość portfela papierów skarbowych (obligacje i bony) polskich banków to absolutny rekord — ponad 218 mld zł. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane