Czytasz dzięki

Zainwestuj w handel ze Wschodem

opublikowano: 10-03-2020, 22:00

Myśląc o dywersyfikacji sprzedaży za granicę w niepewnym otoczeniu gospodarczym, warto wziąć pod uwagę Rosję, Ukrainę i Białoruś

Jeszcze w 2013 r. Rosja była jednym z pięciu największych odbiorców naszego eksportu. Sytuacja zmieniła się po wprowadzeniu przez ten kraj embarga na import towarów i surowców z państw Unii Europejskiej w odwecie za sankcje nałożone nań w związku z konfliktem na Ukrainie. Obecnie widać, że polskie firmy próbują odbudować swoją pozycję nie tylko w Rosji, ale także na innych wschodnich rynkach.

Rynki wschodnie są perspektywiczne dla naszych eksporterów, chociaż
istnieją poważne obawy co do tego, że sytuacja gospodarcza w Rosji się poprawi
— mówi Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface.
Zobacz więcej

WARTO ROZWAŻYĆ:

Rynki wschodnie są perspektywiczne dla naszych eksporterów, chociaż istnieją poważne obawy co do tego, że sytuacja gospodarcza w Rosji się poprawi — mówi Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface. Fot. WM

Naturalny kierunek

W 2019 r. eksport do Rosji wzrósł o 9,9 proc. Jeszcze większą dynamikę można było zaobserwować w przypadku Ukrainy (wzrost rzędu 11,8 proc.) oraz Białorusi (19 proc.).

— Sytuacja gospodarcza w tych krajach się stabilizuje i wszyscy przyzwyczaili się już do sankcji — mówi Sebastian Sadowski-Romanov, prezes firmy Itro.

Dodaje, że są to naturalne i łatwo dostępne rynki zbytu dla polskich towarów.

— Plusem jest to, że nie są one tak dojrzałe jak zachodnie. Natomiast wskaźniki makroekonomiczne sygnalizują, że najbliższe lata powinny przynieść solidny wzrost konsumpcji w Rosji, na Białorusi i Ukrainie — mówi Piotr Dmitrowski z biura badań i analiz Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK).

Bank ten realizuje działający od początku 2010 r. rządowy program Finansowe Wspieranie Eksportu, udzielając kredytów w euro i dolarach, z których korzystają zagraniczni kontrahenci polskich przedsiębiorców.

— Obecnie jedne z najczęściej wspieranych przez BGK kierunków geograficznych polskiego eksportu to właśnie Białoruś, Ukraina i Rosja — zwraca uwagę Joanna Mularczyk z departamentu bankowości transakcyjnej BGK.

W minionym roku najchętniej z tego programu korzystały firmy białoruskie. BGK wsparł ponad 100 transakcji eksportowych na Białoruś. W większości było to finansowanie poprzez akredytywy otwierane przez białoruskie banki. Łącznie podmiotom z tego kraju BGK udzielił ponad 2 tys. kredytów, a ich wartość przekroczyła 2 mld zł.

Jak u siebie

Wschodnie rynki są atrakcyjne dla naszych eksporterów, zwłaszcza w obliczu spowolnienia gospodarczego w Europie Zachodniej.

— Nie bez powodu już w zeszłym roku polski eksport do tych krajów rósł w tempie dwucyfrowym. Szczególnie w przypadku Ukrainy wzrost gospodarczy utrzymuje się na przyzwoitym poziomie, a popyt gospodarstw domowych wspierany jest przez obniżającą się inflację i napływ transferów od emigrantów — aż jedna czwarta siły roboczej tego kraju pracuje i zarabia poza jego granicami — mówi Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface.

Na tych rynkach polskim firmom zdecydowanie łatwiej jest zbudować pozycję niż w Europie Zachodniej.

— Na Zachodzie patriotyzm ekonomiczny jest silny. Konsumenci są tam mocno przywiązani do rodzimych produktów. Dlatego zbudowanie rozpoznawalnej marki i przekonywanie klientów, że made in Poland jest wyjątkowe, nie działa. Tymczasem na Wschodzie nasze produkty zbierają pozytywne opinie jako towary wysokiej jakości, ale w przystępnej cenie — mówi Sebastian Sadowski-Romanov.

Podaje przykłady polskich marek, które na Wschodzie odniosły ogromne sukcesy. Jedną z nich jest firma TZMO z Torunia, zajmująca się materiałami opatrunkowymi, która w Rosji w niektórych sektorach ma nawet 60-procentowy udział w rynku. Inna spółka — Cersanit — wybudowała tam dużą fabrykę. W latach 2002-08 Maspex Wadowice bardzo skutecznie rozpychał się na rynku soków i kawy, natomiast Eveline Cosmetics do tej pory jest w tych krajach dobrze rozpoznawalną marką polskich kosmetyków.

cc937a7e-4287-11ea-b77f-2e728ce88125
Puls Firmy
Użyteczne informacje dla mikro-, małych i średnich firm. Porady i przekrojowe artykuły, dzięki którym dowiesz się, jak rozwinąć biznes
ZAPISZ MNIE
Puls Firmy
autor: Sylwester Sacharczuk
Wysyłany raz w tygodniu
Sylwester Sacharczuk
Użyteczne informacje dla mikro-, małych i średnich firm. Porady i przekrojowe artykuły, dzięki którym dowiesz się, jak rozwinąć biznes
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Takiej dominacji polskich spółek raczej nie uświadczymy na Zachodzie, choć i tu zdarzają się pozytywne wyjątki — mówi Sebastian Sadowski-Romanov.

Bariery

Jednak przedsiębiorcy, którzy zechcą zaistnieć na wschodnich rynkach, muszą się liczyć z przeszkodami.

— Biznes nie lubi próżni, dlatego miejsce europejskich spółek po sankcjach zaczęły zajmować chińskie firmy i dzisiaj to z nimi będą konkurować polscy eksporterzy próbujący odbudować swoją pozycję na Wschodzie — mówi Sebastian Sadowski-Romanov.

Dodatkową przeszkodą są różne przepisy celne. Wielu polskich przedsiębiorców tak bardzo przyzwyczaiło się do handlu wewnątrzwspólnotowego, że papierologia dotycząca ceł jest dla nich sporym utrudnieniem. Poważną barierą wejścia na rosyjski rynek jest konieczność certyfikacji wielu produktów.

— Jednak firmy, których wyroby nie są narażone na takie przeszkody, powinny rozwijaćeksport w kierunku wschodnim. Dotyczy to szczególnie odzieży, kosmetyków, produktów FMCG, maszyn i urządzeń, których odbiorcami nie są podmioty państwowe. Warto jednak dywersyfikować sprzedaż w taki sposób, aby eksport na Zachód albo sprzedaż na rodzimym rynku nadal pozwalały na stabilizację w czasie kryzysu — radzi prezes Itro.

Trzeba bowiem pamiętać, że zarówno Rosja, Ukraina, jak i Białoruś to wciąż ryzykowne rynki.

— Zgodnie z naszymi ocenami są nadal poniżej akceptowalnego poziomu ryzyka — mówi Grzegorz Sielewicz.

Różne scenariusze

Wciąż są poważne obawy co do możliwości poprawy sytuacji rosyjskiej gospodarki. Dlatego, mimo że do Rosji sprzedajemy coraz więcej, szanse, że ten kraj w najbliższym czasie powróci na listę pięciu największych odbiorców naszego eksportu, gdzie był jeszcze w 2013 r., są marne.

— Rosyjska gospodarka co prawda skorzysta w tym roku z wprowadzonego niedawno wsparcia fiskalnego. To wpłynie na zwiększenie zarówno konsumpcji gospodarstw domowych, jak również inwestycji sektora publicznego. Jednak przyspieszenie aktywności gospodarczej będzie hamowane przez ograniczony wzrost wydatków gospodarstw domowych, ponieważ ich siła nabywcza będzie zwiększać się powoli. Ponadto kredyty konsumenckie, powszechnie zaciągane w ostatnich latach, nie będą już rosnąć tak dynamicznie w rezultacie zaostrzonych reguł ich udzielania wprowadzonych przez bank centralny w październiku zeszłego roku — tłumaczy Grzegorz Sielewicz.

Dodaje, że rosyjska gospodarka odczuje także wpływ koronawirusa, zarówno poprzez ewentualną możliwość jego rozprzestrzenienia się w Rosji, jak również wymianę handlową z Chinami, które są jej istotnym partnerem handlowym z 13-procentowym udziałem w eksporcie oraz 22-procentowym w imporcie. Innego zdania jest Sebastian Sadowski-Romanov, który uważa, że rozwój aliansu Chin i Rosji wpłynie na umocnienie pozycji kraju zarządzanego przez Władimira Putina na azjatyckim kontynencie. A to z kolei będzie pozytywnie oddziaływać na wszystkie kraje znajdujące się w strefie rosyjskich wpływów.

— W efekcie rynki wschodnie znowu staną się bardzo łakomym kęskiem dla bogatych krajów europejskich — twierdzi prezes Itro.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu