Zamieszanie wokół Kasprowego

opublikowano: 06-02-2013, 00:00

Orbis zapewnia, że sprzedając zakopiański hotel, wybrał najlepszą ofertę. Amathus TFI jest innego zdania

Od 1 grudnia słynnym Kasprowym, działającym jako Mercure Kasprowy, zarządza nie Orbis, ale spółka kontrolowana przez Adama Bachledę-Curusia. Były burmistrz Zakopanego do połowy maja ma czas na sfinalizowanie zakupu hotelu. Nie wszystkim się to podoba. — Orbis wybrał ofertę pana Bachledy, choć na stole była nasza, znacząco lepsza — twierdzi Joanna Dyja, prezes Amathus TFI.

Zobacz więcej

Z POPARCIEM RADY: Sprawa sprzedaży Kasprowego, jak każda istotna transakcja, była przedmiotem obrad rady nadzorczej, która zaakceptowała jej warunki, udzielając zarządowi poparcia — mówi Ireneusz Węgłowski, wiceprezes Orbisu. Ostatecznie NWZA 26 października podjęło uchwałę zezwalającą na transakcję. Żaden z obecnych na NWZA akcjonariuszy nie wyraził sprzeciwu. [FOT. EASTNEWS]

Skargi Amathusa

To właśnie Amathus w 2011 r. jako pierwszy zgłosił Orbisowi chęć zakupu hotelu. We wrześniu 2012 r. giełdowa spółka poinformowała, że umowę przedwstępną na sprzedaż Kasprowego za 52 mln zł zawarła ze spółką Bachleda Grupa Inwestycyjna (BGI).

— W lipcu 2012 r. nasz pełnomocnik usłyszał od Orbisu, że oferta Amathus TFI na 50,5 mln zł jest najlepsza i że otrzymamy wyłączność na negocjacje. Potem jednak zapadła cisza, a nam uniemożliwiono dalszy udział w negocjacjach. Dopiero po interwencji zostaliśmy poinformowani, że Orbis jednak ma inną, wyższą ofertę. Tyle że to była nieprawda — mówi Joanna Dyja.

Tłumaczy, że Amathus oferował zapłatę całej ceny od ręki, a BGI aż 20 proc. ma zapłacić w nieoprocentowanych ratach w ciągu siedmiu lat.

— Z prostego przeliczenia odsetek przy stopie 5 proc. różnica na korzyść Amathus TFI to około 3 mln zł. A przecież mogliśmy podnieść cenę, gdyby umożliwiono nam dalsze negocjacje — mówi Joanna Dyja.

Wątpliwości Orbisu

Ireneusz Węgłowski, wiceprezes Orbisu, zaprzecza, by w lipcu ktokolwiek z członków zarządu spółki przekazywał Amathus TFI informację o wyłączności. I dodaje, że sprzedając Kasprowego Orbis musiał wybrać partnera, który gwarantował rozwój hotelu na zasadach franczyzy pod marką Mercure.

— Przy wyborze BGI, przy podobnych ofertach cenowych, szczegółowo analizowaliśmy elementy istotne dla wizerunku marki i dalszej działalności hotelu, w tym sposób rozwiązania problemu wieloletniej dzierżawy części nieruchomości, do której istnieje prawo pierwokupu, ofertę dla pracowników, którzy przechodzili do nowego pracodawcy, ale też znajomość trudnego rynku zakopiańskiego, strategiczne plany rozwoju hotelu i przedstawienie osoby, która będzie nim zarządzać — wylicza Ireneusz Węgłowski.

Jego zdaniem, w przypadku Amathusa Orbis miał wątpliwości, czy sfinalizowanie transakcji i przekazanie hotelu będzie możliwe w 2012 r., na czym zależało giełdowej spółce.

— Orbis nie przekazywał nam jakichkolwiek wątpliwości, nie dostaliśmy też żadnego sygnału, że o wyborze BGI zdecydowały jakieś względy pozacenowe. Przez cały czas preferowany był jeden oferent, co doprowadziło do zaniżenia możliwej do uzyskania ceny — zarzuca Joanna Dyja.

Zwraca uwagę, że sprzedając ostatnio inne hotele, Orbis zawsze przekazywał obiekt dopiero po wpłacie całej ceny, a płatność ratami była możliwa tylko do dnia przekazania hotelu.

— O żadnych preferencjach dla BGI nie może być mowy, zwłaszcza w kontekście pisma od Amathus TFI z 24 lipca, z którego jasno wynikało, że wycofał swoją ofertę [27 lipca Orbis podpisał umowę z BGI — przyp.red.]. Rozłożenie ceny na raty wynika ze skomplikowanej sytuacji prawnej nieruchomości i związaną z tym sprzedażą części działek w terminie późniejszym — mówi Ireneusz Węgłowski.

Sprzeczne relacje

Amathus TFI zaprzecza, by na jakimkolwiek etapie wycofał swoją ofertę. I dodaje kolejne zarzuty.

— Po podpisaniu umowy przedwstępnej z BGI Orbis zapewniał nas, że jeśli jej warunki nie zostaną spełnione, to wrócimy do gry. Tymczasem 1 grudnia 2012 r. opublikował raport informujący, że przedłuża BGI termin zawarcia umowy przyrzeczonej z 31 grudnia 2012 r. aż do 16 maja 2013 r., jednocześnie zezwalając, by kupcem była nowo powołana spółka z o.o. Bachleda Hotele z kapitałem 6 tys. zł, której wydano obiekt w posiadanie bez zabezpieczenia przyszłej transakcji — mówi Joanna Dyja.

Ireneusz Węgłowski tłumaczy, że informacje o postępie w pozyskiwaniu finansowania przez BGI pozwalały Orbisowi zakładać, że umowa przyrzeczona zostanie podpisana do końca listopada.

— Wszystko było gotowe, by od 1 grudnia nowy właściciel przejął hotel i pracowników. Niespodziewane wydłużenie terminu uzyskania kredytu przez BGI skłoniło nas do aneksowania umowy. W zamian za przedłużenie terminu uzyskaliśmy podwyższenie zarówno zadatku (do 8 mln zł), jak i ceny (do 56,5 mln zł) — mówi Ireneusz Węgłowski. Joanna Dyja zwraca uwagę, że przyszłemu nabywcy wydzierżawiono hotel na okres najlepszego sezonu, co może pomóc mu w sfinansowaniu docelowej transakcji.

— Wbrew obietnicom nie powrócono do rozmów z nami, choć w w tym czasie podnieśliśmy ofertę do 58 mln zł — mówi Joanna Dyja. Ireneusz Węgłowski odpowiada, że Orbis nie mógł rozpatrywać nowej oferty Amathus TFI, bo do 31 grudnia wciąż miał ważną umowę z BGI, a kupujący nie naruszył jej postanowień.

Orbis zrzuca kilogramy

Laurent Picheral przejął w Orbisie stery w połowie 2010 r. i od razu zakasał rękawy. Menedżer, który ma na koncie udane transakcje sprzedaży hoteli w Niemczech, wziął się za wdrażanie strategii „Asset Light” w Polsce. Chodzi o sprzedaż nieruchomości oraz przechodzenie na franczyzę i umowy o zarządzanie. Poza sprzedażą hotelu Kasprowy Orbis pozbył się z portfela m.in. hotelu Polonez w Poznaniu (za 23 mln zł), Arii w Sosnowcu (zamknięty), a Giewont w Zakopanem — wydzierżawił.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy