Zaognia się polsko-polski konflikt o indyjski kontrakt zbrojeniowy

opublikowano: 19-03-2012, 00:00

Urzędnicy liczą, że zarząd Bumaru zrezygnuje. Nie ma mowy — odpowiada prezes. Wojna wisi na włosku.

Relacje między kierownictwem resortu skarbu oraz zarządem Bumaru, zbrojeniowej grupy, są coraz bardziej napięte. — Dla Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP) najlepiej byłoby, aby zarząd Bumaru zrezygnował — mówi osoba znająca kulisy sprawy.

— Nigdy się nie poddam — broni się Edward Nowak, prezes Bumaru. I dodaje, że żadnego konfliktu nie ma. Innego zdania są przedstawiciele resortu.

Lista rozbieżności

Ministerstwo ma zastrzeżenia dotyczące zawartego przez menedżera kontraktu z Indiami na wozy zabezpieczenia technicznego WZT-3 (275 mln USD). Negatywnie ocenia także działalność grupy na rynkach zagranicznych.

MSP nie jest także zadowolone z tempa wdrażania przez Bumar innowacyjnych projektów (holding do września 2013 r. dostanie 380 mln zł na innowacje). W planie prywatyzacji resort zakłada też przygotowanie holdingu do giełdowego debiutu, tymczasem zarząd Bumaru woli wprowadzać inwestorów do spółek grupy.

— Stopień wdrażania projektów innowacyjnych jest zależny od tempa przelewania funduszy i podejmowania decyzji przez urzędników, które powinny być znacznie szybsze. Wciąż także nie mamy decyzji rady nadzorczej w sprawie kontraktu na WZT-3, co utrudnia nam uruchomienie finansowania i realizację kontraktu. Czas ucieka — zżyma się Edward Nowak.

Według informacji „PB”, rada nadzorcza powinna zebrać się jutro. Czy zaakceptuje kontrakt? Nie wiadomo. Dzień później — na wniosek Bumaru — zaplanowano walne w tej samej sprawie.

Postawieni pod ścianą

Kontrakt dla Indii budzi wiele kontrowersji. Już kilka miesięcy temu Czesław Swoboda, szef ZM Łabędy, które mają produkować wozy, został przed Edwarda Nowaka zawieszony, bo uważał zlecenie za nierentowne.

Dziś sytuacja może być jeszcze gorsza, bo eksperci szacują, że realizacja kontraktu jest około dwóch miesiący opóźniona, więc dostarczenie do Indii 50 wozów w niespełna trzy lata może się okazać nierealne. Dlatego też Bumar chciałby, aby nasza armia przekazała mu ponad 20 wozów, które — po liftingu — mógłby przekazać do Indii.

— Prezes Bumaru nie powinien podpisywać kontraktu, nie mając pewności, czy zaakceptuje go rada nadzorcza. Postawił ją i właściciela przed faktem dokonanym. Indie uważają kontrakt za prawomocny, więc pewnie — mimo wątpliwości — Polska będzie musiała się z niego wywiązać i znaleźć sposób na pokrycie ewentualnych strat — mówi jeden z anonimowych ekspertów. Dziś trudno oszacować ich skalę, ale już mówi się o dziesiątkach, a nawet setkach milionów złotych.

Edward Nowak przekonuje jednak, że kontrakt jest dla Polski korzystny, bo gwarantuje pracę załodze w Łabę-dach. Niewykluczone jednak, że kontrowersyjny kontrakt będzie realizować nowy zarząd Bumaru. Jako chętnego na fotel prezesa wymienia się Arkadiusza Gierałta, byłego wiceprezesa KGHM TFI.

— Nie chcę komentować ewentualnych zmian w zarządzie Bumaru, bo jest on naszym członkiem. Jeśli jednak właściciel nie ma zaufania do zarządu i dostrzega problemy w zarządzaniu firmą, powinien jak najszybciej podjąć działania, by je rozwiązać. Konflikt nikomu nie służy. Negatywne sygnały docierają do zagranicznych partnerów i psują wizerunek całej branży — mówi Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju.

Sukcesy twarde i wątpliwe

Jako największą zasługę Edwarda Nowaka eksperci wymieniają zreorganizowanie struktury grupy Bumar. Podzielenie firm na dywizje pozwoliło uporządkować produkcję i obniżyć koszty. Pierwsze efekty już są. Po trzech kwartałach 2011 r. Bumar zanotował bardzo dobre wyniki finansowe. Mimo spadku sprzedaży o 11 proc. (do 1,35 mld zł) znacząco wzrosły zyski.

Wynik brutto oraz na działalności gospodarczej sięgnął 17,4 mln zł, co oznacza sześciokrotny wzrost, a zysk ze sprzedaży zwiększył się o 6 pkt proc., do 11 mln zł. W każdej beczce miodu jest jednak łyżka dziegciu. Resort skarbu jest przekonany, że spora część dobrych wyników firmy to zasługa prowizji handlowej, jaką matka pobiera od produkujących uzbrojenie spółek.

W efekcie muszą się one nieźle napracować, by mieć zysk także dla siebie. Dlatego też zastanawia się nad zmianą systemu rozliczeń w ramach grupy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy