Zatory nadal doskwierają małym firmom

opublikowano: 06-05-2015, 00:00

Mimo że sytuacja gospodarcza się poprawia, przedsiębiorcom zatory ciążą coraz silniej. Z tego powodu nie mogą regulować własnych zobowiązań

W ciągu pół roku przybyło przedsiębiorców, którym zatory płatnicze ciążą coraz bardziej — wynika z najnowszej edycji badania przeprowadzonego przez Millward Brown na zlecenie BIG Info Monitor na próbie 645 firm.

Zatory rosną

Co prawda niedawno ogłoszone badanie Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych (KPF) i Krajowego Rejestru Długów (KRD) niesie zgoła inne wnioski, pokazując, że problem z zatorami płatniczymi w biznesie maleje. Jednak próby badawcze w obu przypadkach nieco się różnią — BIG Info Monitor badał tylko małe i średnie firmy, i tylko te, które deklarowały, że część ich należności nie jest regulowana terminowo (co najmniej przez 60 dni), a KPF i KRD — wszystkie firmy.

— Koncentrujemy się na MSP, bo przedsiębiorcy z tego segmentu są w największym stopniu narażeni na ryzyko niedotrzymywania warunków umowy przez partnerów biznesowych — tłumaczy Sławomir Grzelczak, prezes BIG Info Monitor.

Potwierdzają to wnioski z badania. Respondenci widzą i czują, że sytuacja gospodarcza się poprawiła, ale wartość indeksu zatorów płatniczych BIG spadła, co oznacza, że opóźnienia w płatnościach za towary i usługi wzrosły. Jeszcze większy spadek widać, jeśli porównać dane roczne. Obecnie aż 61 proc. MSP wskazuje, że opóźnione płatności za produkty i usługi są elementem ich codzienności. W porównaniu z wrześniem 2014 r. odsetek ten wzrósł o 11 pkt. proc. Dla 81 proc. firm zatory poważnie utrudniają prowadzenie firmy. Zdaniem Mariusza Hildebranda, wiceprezesa BIG Info Monitor, najwyraźniej poprawa sytuacji gospodarczej oddziałuje na firmy również w taki sposób, że wraz ze wzrostem zamówień rosną też niepłacone należności.

— Niektóre firmy traktują wydłużanie terminów płatności jak tani kredyt — mówi Mariusz Hildebrand.

Ten problem dotyka głównie MSP. Na wzrost zatorów niewątpliwie wpłynęło również pogorszenie relacji handlowych z Rosją, szczególnie odczuwalne przez rolników, producentów oraz firmy zajmujące się przetwórstwem i transportowe. Zgodnie z wynikami badania to właśnie branża transportowa, zaraz po budowlanej, ma dzisiaj największy problem z zatorami. Najrzadziej dotyka on dostawców usług finansowych.

Błędne koło

Jeśli jednak chodzi o przewidywania co do przyszłości, to najbardziej pesymistyczni są przedstawiciele usług finansowych. Poza nimi, również w transporcie przyszłe zachowania kontrahentów rodzą więcej lęków niż nadziei. W pozostałych branżach więcej firm liczy na poprawę w zakresie ściągalności płatności, niż niepokoi się wzrostem opóźnień.

Dane pokazują także, że średnio 42 proc. należności firm z sektora MSP nie jest płaconych w terminie. Pół roku temu odsetek ten wynosił 32 proc. Przy tym w co szóstej firmie w zatorach płatniczych utyka aż 75 proc. wartości sprzedanych usług i towarów. W poprzedniej edycji badania kłopoty na taką skalę deklarowała co dziesiąta firma. Do tego większość badanych firm (54 proc.) ma przeterminowane należności o wartości wyższej niż 50 tys. zł, a 31 proc. czeka na ponad 100 tys. zł należności. Szacunkowa wartość przeterminowanych należności przypadająca na jedną firmę sięga 69,5 tys. zł.

Raport zwraca również uwagę, że przedsiębiorcy, którzy nie dostają swoich pieniędzy na czas, często oprócz rezygnacji z planów inwestycyjnych czy trudności z utrzymaniem płynności zmuszeni są nie regulować w terminie własnych należności.

— Jeśli pojawiają się trudności z rozliczeniami, w pierwszej kolejności płacą zobowiązania wobec ZUS, podatki i wynagrodzenia pracowników, dalej jest leasing i kredyty, a dopiero na końcu opłacają zobowiązania kontrahentów — tłumaczy Sławomir Grzelczak.

Odległa perspektywa

Zdaniem ekspertów, na poprawę sytuacji przedsiębiorców w walce z odzyskiwaniem należności mógłby wpłynąć lepszy przepływ informacji, m.in. o regulowaniu zobowiązań, w różnego rodzaju bazach, które zajmują się gromadzeniem i przetwarzaniem takich danych. To jeden z celów nowelizacji ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych.

— Projekt utknął jednak w procesie legislacyjnym i wątpliwe, że zostanie uchwalony jeszcze w tej kadencji — mówił podczas VI Bankowego Forum Wierzytelności Sławomir Grzelczak.

Twierdzi, że do tego obecnie niektóre jego założenia nie idą w kierunku pomocy wierzycielom. Przykładem jest choćby umożliwienie dłużnikom wyrażenia sprzeciwu co do umieszczonej w BIG informacji, co będzie blokowało jej przetwarzanie i wydłużało cały proces. Do tego z projektu ustawy usunięto umożliwienie BIG-om dostępu do informacji o zobowiązaniach publiczno- -prawnych, jedną z kluczowych dla biur.

— To nowy temat i jeszcze nie zakończony. Dostęp do jak najszerszych danych na pewno pozwoliłby lepiej ocenić ryzyko po stronie kontrahenta. W przypadku zaległości publicznoprawnych pojawia się jednak pytanie, jakie dane i w jaki sposób powinny być dostępne, biorąc pod uwagę ograniczenia w postaci m.in. tajemnicy skarbowej — tłumaczy Grzegorz Mróz z Ministerstwa Finansów.

Zdaniem Macieja Harczuka, prezesa Euler Hermes Collection, największym wyzwaniem jest zmniejszenie rozproszenia informacji dostępnych w różnych źródłach.

Na szczęście nowelizacja wspomnianej ustawy zmianę, która może poprawić sytuację w tym zakresie, wciąż przewiduje. Zgodnie z nią wystarczy, że zainteresowani złożą wniosek z prośbą o dane na temat kontrahenta do jednego biura, a dostaną informacje ze wszystkich.

10 proc. O tyle w ciągu 6 miesięcy wzrósł udział firm, których wierzytelności przekroczyły 50 tys. zł.

5 proc. O tyle w ciągu 6 miesięcy wzrósł udział firm, których wierzytelności przekroczyły 100 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu