Zatrzęsło chińskim handlem zagranicznym

Rafał Białkowski
opublikowano: 11-12-2008, 00:00

Ujemne dane o handlu zagranicznym Chin mogą uderzyć po kieszeni polskich eksporterów. Importerzy zacierają ręce.

Eksport Państwa Środka spadł o 2,2 proc., mocniej skurczył się import

Ujemne dane o handlu zagranicznym Chin mogą uderzyć po kieszeni polskich eksporterów. Importerzy zacierają ręce.

Tak kiepskiego miesiąca Państwo Środka nie miało już dawno. Nie dość, że w listopadzie spadła wartość zagranicznych inwestycji (o 36,5 proc., do 5,3 mld USD), to ostro zaczął hamować eksport. Popyt skurczył się o 2,2 proc. (r/r) — pierwszy raz od siedmiu lat. Dane poraziły ekonomistów —żaden z nich nie spodziewał się aż takiego pikowania.

Jedni płaczą...

Dla porównania, miesiąc wcześniej dynamika była na plusie, i to ponad 19-procentowym.

Jeszcze gorzej wygląda import, który w listopadzie skurczył się o 17,9 proc. wobec 15,6 proc. wzrostu poprzednio. To największy spadek od 1995 r.

— Dane są złe. Spadający eksport pokazuje, w jak słabej kondycji jest globalna gospodarka, szczególnie USA. Ujemny import świadczy o malejącym popycie wewnętrznym, co potwierdza, że gospodarka hamuje — ocenia Lu Zhengwei, ekonomista Industrial Bank.

W trzecim kwartale gospodarka Chin rosła w tempie 9 proc., czyli najwolniej od pięciu lat.

...inni się cieszą

Zdaniem Piotra Kalisza, ekonomisty Citibanku Handlowego, na takim scenariuszu skorzystać mogą polscy importerzy. A tych jest nad Wisłą dużo — w ciągu dziewięciu miesięcy 2008 r. polskie firmy kupiły od Chińczyków towary za 7,9 mld EUR (27,4 mld zł). To wzrost o ponad 32 proc. (r/r).

— Bardzo możliwe, że Chińczycy chcąc podtrzymać sprzedaż, zdecydują się na obniżki cen — uważa Piotr Kalisz.

W dużo gorszej sytuacji są jednak polscy eksporterzy handlujący z Chinami.

— Spadek konsumpcji odbije się na liczbie zamówień, a eksporterzy dostana po kieszeni — ocenia Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.

Marcin Mróz, ekonomista Fortis Banku, uspokaja jednak, że chiński rząd zrobi wszystko, aby pobudzić popyt wewnętrzny, np. rozpoczynając inwestycje w projekty infrastrukturalne.

Okiem Ekspertów

Piotr Polak

prezes Dreweksu

Relacje się ocieplają

Już na ostatnich targach

widać było, że chińscy

kontrahenci byli znacznie

bardziej skorzy do rozmów

i przyznawali, że tak źle

u nich jeszcze nie było.

Dotychczas niewielki klient

Polski był "żadnym klientem"

w porównaniu z ogromnymi koncernami na przykład ze Stanów Zjednoczonych. Teraz chętniej z nami rozmawiają. Trudno przewidzieć jednak, jak to się przełoży na dalsze relacje handlowe. Negocjacje cenowe byłyby zapewne bardzo utrudnione ze względu na drastyczne osłabienie dolara w stosunku do yuana.

Grzegorz Koterwa

członek zarządu Artmana

Bardzo dobra informacja

Hamująca gospodarka Chin

jest dla naszej branży dobrą

informacją. Dzięki temu mamy

podstawy, żeby negocjować

z producentami odzieży

na Dalekim Wschodzie niższe

ceny. Teraz, kiedy dolar jest bardzo mocny, tym bardziej cieszy wizja tańszych zakupów.

Marian Kostempski

prezes Kopeksu

Jesteśmy zabezpieczeni

Na chińskim rynku jesteśmy

obecni dzięki fabryce, w której

posiadamy 51 proc. udziałów, i to jest nasza przewaga nad innymi firmami. Mamy umowę z Chińczykami, że jeśli chcą mieć sprzęt, muszą kupić części niezbędne do jego produkcji od nas. Dlatego, przynajmniej na razie, nie obawiamy się o spadek zamówień.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Zatrzęsło chińskim handlem zagranicznym