Żeby zbudować elektrownię jądrową, trzeba tego chcieć

opublikowano: 04-07-2019, 22:00

To duże, pewne źródło energii, które pracuje w sposób bezemisyjny. Pod tym względem elektrownia jądrowa nie ma żadnej konkurencji — mówi Adam Rajewski z Instytutu Techniki Cieplnej Politechniki Warszawskiej

„Puls Biznesu”: Kto wybuduje polską elektrownię jądrową? Koreańczycy? Chińczycy? A może Amerykanie, z którymi ostatnio podpisaliśmy memorandum w tej sprawie?

Adam Rajewski: To jeden z najbardziej możliwych kierunków. Budowa elektrowni jądrowej to nie jest zakup prostego urządzenia. To jest przedsięwzięcie, które wiąże nas strategicznie z dostawcą oraz krajem, który za tym dostawcą stoi. Na stole leżały swego czasu oferty z Francji i Japonii, która ostatnio podjęła jednak decyzję o nieeksportowaniu technologii jądrowej, pojawiała się też dyskusja o technologii chińskiej. Obecnie są oferty z Korei Południowej oraz Stanów Zjednoczonych. Wydaje się, że oferta amerykańska jest mocna, bo może wiązać się z rozwiązaniami również w zakresie finansowania. Elektrowni jądrowej nie można bowiem sfinansować na zasadach czysto rynkowych, np. w trybie project finance.

Dlaczego?

Przede wszystkim jest to przedsięwzięcie zbyt drogie i wymaga specjalnych rozwiązań w zakresie finansowania. Wynika to co najmniej z dwóch rzeczy. Po pierwsze: bardzo wysoki jest w nim udział kosztów stałych — gros kosztów ponoszonych jest w momencie budowy, a eksploatacja jest relatywnie tania. Po drugie: długowieczność takiej instalacji — jest projektowana na około 60 lat. Żaden inwestor stricte rynkowy nie zgodzi się na taki okres zwrotu z inwestycji. Potrzebne są więc gwarancje solidnych instytucji finansowych, np. kontrolowanych przez państwo.

Niektórzy argumentują, że nie ma sensu wydawać dużych pieniędzy na technologię, w której od lat brakuje znaczących innowacji.

Panuje dość złudne przekonanie, że to technologia przestarzała i że w zasadzie niewiele się zmieniło od lat 50. Sama zasada funkcjonowania tych elektrowni od pierwszego amerykańskiego bloku z roku 1957 niewiele się zmieniła, ale to samo można powiedzieć prawie o każdej technologii energetycznej. Energetyka wiatrowa? Pierwsze turbiny produkujące energię elektryczną powstały pod koniec XIX wieku. Najważniejszym argumentem za budową elektrowni jądrowej jest przede wszystkim to, że jest to duże, pewne źródło energii, które pracuje w sposób bezemisyjny. Pod tym względem nie ma ono żadnej konkurencji. Dlaczego idzie opornie? To mój osobisty pogląd: żeby zbudować elektrownię jądrową, trzeba po prostu chcieć to zrobić. Mam wątpliwości, patrząc na to, jak polskie państwo się z tym zmaga przez ostatnich kilkanaście lat, czy osoby decyzyjne naprawdę tego chcą.

Czy budowanie dużych elektrowni jądrowych ma ekonomiczny sens? Czy to jest tanie i efektywne źródło energii?

W energetyce dominujące znaczenie dla tego, co jest tanie, a co nie, ma polityka regulacyjna państwa. Gdyby nie było otoczenia prawno-regulacyjnego, to najtaniej byłoby produkować energię z węgla brunatnego, bez żadnych systemów oczyszczania spalin i najlepiej, żeby w kopalni pracowały dzieci, jak w XIX wieku. W pewnym momencie umówiliśmy się jednak, że z pewnych rzeczy będziemy rezygnować, mimo że to podnosi koszty. W ten sposób doszliśmy do ośmiogodzinnego dnia pracy, systemów oczyszczania spalin w elektrowniach i do systemu handlu uprawnieniami do emisji CO 2. Więc o tym zawsze trzeba pamiętać, kiedy się mówi o ekonomii takiego projektu. Jeżeli ktoś mnie pyta, z jakiego źródła energia elektryczna okaże się najtańsza, to ja odpowiem, że nie wiem. Dlatego że elektrownia jądrowa to projekt na 60- 70 lat plus okres przygotowań, mówimy więc o horyzoncie roku 2090. Jakie będą wtedy realia prawno-regulacyjne? Nawet nie spróbuję wróżyć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Sołtys

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu