Złota żyła jest już warta 167 mld zł

Krzysztof Adam Kowalczyk
opublikowano: 24-03-2011, 00:00

Paliwem przetargów jest kasa z Unii, a po zmianach w prawie będą też zamówienia polskiej armii.

W rok rynek zamówień publicznych urósł o jedną trzecią

Paliwem przetargów jest kasa z Unii, a po zmianach w prawie będą też zamówienia polskiej armii.

To nie boom, to eksplozja. W 2010 r. wartość polskiego rynku zamówień publicznych wzrosła aż o 32,7 proc., do 167 mld zł.

— Rekord został pobity. Rok 2011 powinien być jeszcze lepszy: od stycznia do połowy marca zostało ogłoszonych 5 proc. przetargów więcej niż rok temu w tym samym okresie — mówi Jacek Sadowy, prezes Urzędu Zamówień Publicznych (UZP).

Pomagają głównie fundusze unijne, co nie jest nowością, zaskakuje natomiast siła tego "dopalacza".

— W 2010 r. współfinansowane przez UE było aż 32 proc. mniejszych zamówień publicznych, trafiających do prowadzonego przez nas Biuletynu Zamówień Publicznych — mówi prezes UZP.

Druga przyczyna boomu to — jak wskazuje UZP — odformalizowanie przetargów. Zamawiającym po prostu nie opłaca się od nich odstępować. Rośnie też konkurencja. Zamawiający coraz chętniej ogłaszają przetargi nieograniczone — w ten sposób w ubiegłym roku udzielono aż 78 proc. zamówień, podczas gdy jeszcze w 2007 — 64 proc.

Przetargi dla wojska

Nowego paliwa dla tego rynku dostarczą zmiany ustawowe przygotowywane przez UZP.

— Wartość rynku wzrośnie co najmniej o kilka miliardów złotych, gdy zostanie przeniesiona na grunt polski unijna dyrektywa obronna. Założenia ustawy czekają na zatwierdzenie Komitetu Rady Ministrów — mówi Jacek Sadowy.

Dyrektywa zwiększy konkurencję w zamówieniach dla wojska (uzbrojenie, usługi, prace budowlane), które były realizowane przeważnie poza przejrzystym systemem zamówień publicznych. Dla zamówień wojskowych przygotowano specjalne rozwiązania np. możliwość prowadzenia niejawnego postępowania przetargowego, a także odwoławczego w Krajowej Izbie Odwoławczej. Zamawiający będzie mógł żądać od wykonawców certyfikatów bezpieczeństwa, a także wykluczyć niektórych, jeśli służby specjalne znajdą dyskwalifikujące informacje.

— Wreszcie zamówienia obronne co do zasady mają być przeznaczone dla firm z UE. Firmy z innych krajów będzie można dopuścić do przetargu, jeśli polski rząd zawrze porozumienie wpuszczające na zasadzie wzajemności nasze przedsiębiorstwa na tamtejszy rynek zamówień obronnych lub jeśli zamawiający zdecyduje o rozszerzeniu konkurencji w danym przetargu — informuje szef UZP.

Polski zamawiający będzie mógł zarządzić też, że część zamówienia musi trafić w przetargach do podwykonawców lub wykorzystać przy wyborze oferty najkorzystniejszej kryterium bezpieczeństwa dostaw, które może być rozumiane także jako lokalizacja produkcji na terenie naszego kraju.

— To nowy rodzaj offsetu, szansa dla polskich przedsiębiorstw przemysłu obronnego oraz szansa na ściągnięcie produkcji do naszego kraju — mówi Jacek Sadowy.

Ułatwienia dla firm

Druga planowana zmiana to objęcie systemem zamówień publicznych mniejszych zamówień sektorowych (poniżej progów unijnych) składanych przez energetykę, górnictwo, transport i pocztę. W pakiecie planowane są też ułatwienia dla startujących w przetargach.

— Dotychczasowe zmiany prawa zamówień pomagały głównie pokonać bariery zamawiającym, kolejne będą wspierać w większym stopniu wykonawców — deklaruje Jacek Sadowy.

Chce np. ograniczyć żądanie dokumentów od wykonawców, którzy już brali udział w przetargu u danego zamawiającego, oraz umożliwić składanie ofert i innych dokumentów w wersji elektronicznej.

— To konsekwencja wcześniejszych posunięć: zbudowaliśmy platformy do aukcji i licytacji elektronicznej, interesujące wykonawców ogłoszenia trafiają na skrzynkę mailową przedsiębiorców, a w 2009 r. umożliwiliśmy składanie w formie elektronicznej odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej — mówi szef UZP.

Na razie tą drogą odwołania składa 7-10 proc. wykonawców.

— Tak, jak obiecaliśmy m.in. na łamach "PB", ograniczymy możliwość przetrzymywania wadium przez zamawiających, na co skarżą się wykonawcy — dodaje Jacek Sadowy.

Kiedy te zmiany wejdą w życie? Szef UZP liczy, że jeszcze w tej kadencji Sejmu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Adam Kowalczyk

Polecane