Czytasz dzięki

Złoto minęło punkt zwrotny

Reakcja władz na perspektywę globalnej recesji będzie napędzała zwyżki cen złota, przewidują instytucje finansowe.

Od początku tygodnia ceny złota, wyrażone w dolarze, skoczyły o prawie 8 proc., po tym jak wcześniejszemu krachowi na rynkach akcji towarzyszyło związane z gromadzeniem dolarowej gotówki wzmożone zamykanie pozycji na kruszcu. W środę za uncję płacono około 1615 USD, wciąż o 5 proc. mniej niż na szczycie sprzed trzech tygodni, jednak już w przeliczeniu na złotego cena chwilowo sięgała rekordowych 6991 zł.

Złoto od zawsze traktowane jest jako jedna z najbezpieczniejszych inwestycji.
Zobacz więcej

Historyczne zabezpieczenie:

Złoto od zawsze traktowane jest jako jedna z najbezpieczniejszych inwestycji. fot. Bloomberg

Kurs złota odbijał wraz z notowaniami aktywów powiązanych ze wzrostem gospodarczym, pośród nadziei, że zapowiedziane działania Fedu wesprze przyjęcie przez kongres wielkiego pakietu stymulacji fiskalnej. Rynek kruszcu dotarł do punktu zwrotnego, a to daje dobrą okazję do zakupów, oceniali w datowanej na poniedziałek nocie do klientów specjaliści banku Goldman Sachs.

Ich zdaniem Fed zdoła złagodzić zaburzenia w płynności, które ostatnio szkodziły cenom żółtego metalu. Inwestorzy zapewne skierują uwagę na wzrost sumy bilansowej banku, tak jak działo się to po okresie najbardziej nasilonych zaburzeń w kryzysie finansowym z 2008 r. Za zakupami złota przemawiają ich zdaniem także spodziewany wzrost deficytów budżetowych w krajach rozwiniętych oraz niepewność co do stabilności strefy euro.

„Naszym zdaniem to będzie skutkowało obawami przed utratą wartości papierowego pieniądza, podobnymi do tych, które zapanowały po kryzysie finansowym” – oceniali specjaliści.

Goldman Sachs podtrzymał 12-miesięczną cenę docelową dla złota, sięgającą 1800 USD za uncję, pułapu ostatnio notowanego w 2011 r., tuż po ustanowieniu przez kurs historycznego rekordu. Pewnym negatywem dla rynku może być jednak słabszy popyt na złoto ze strony krajów rozwijających się, przyznają specjaliści amerykańskiego banku.

„Prawdopodobnie dotarliśmy do punktu zwrotnego, w którym napędzane przez strach zakupy zaczną przeważać nad związaną z ucieczką do płynności presją podaży, tak jak miało to miejsce w listopadzie 2008 r.” – czytamy w nocie.

Odreagowanie obserwować można było także na rynkach pozostałych metali szlachetnych. Od początku tygodnia ceny srebra odbiły w ujęciu dolarowym o 13 proc. Mający za sobą kilka lat dynamicznej hossy używany w katalizatorach samochodowych pallad podrożał o 25 proc., a ceny platyny, które w ubiegłym tygodniu były najniższe od 17 lat, odbiły o 18 proc.

Zdaniem Canaccord Genuity Capital Markets działania banków centralnych, walczących z kryzysem związanym z pandemią COVID-19, są nawet bardziej agresywne od tych z okresu kryzysu finansowego. To oznacza dobrą okazję do zakupów akcji producentów złota, przekonują specjaliści kanadyjskiego banku inwestycyjnego.

B. Riley FBR podniosło cenę docelową dla złota na trzeci kwartał do 2 500 USD za uncję, wskazując na perspektywę głębokiej recesji, dalszych silnych zniżek na rynkach akcji i związanej z tym reakcji po stronie polityki. O tym, że obecnie możemy mieć do czynienia z dobrą okazją do zwiększenia udziału złota przekonany jest także charyzmatyczny inwestor Mark Mobius. Jego zdaniem ostatnia wyprzedaż kruszcu była oznaką czystej paniki, a uczestniczący w niej inwestorzy popełnili błąd.

- Inwestorzy powinni utrzymywać w portfelach pewien udział złota – oceniał finansista na antenie telewizji Bloomberg.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu