Czytasz dzięki

Złoty przestał być odporny

Nasza waluta długo dzielnie się trzymała, ale w końcu zaczęła się osłabiać. A to może nie być koniec

Ostatnie trzy tygodnie przebiegają pod znakiem gwałtownych wahań kursu złotego. Jeszcze pod koniec lutego, już gdy epidemia koronawirusa dotarła do Włoch, krajowa waluta była najsłabsza wobec dolara od pięciu miesięcy. Choć bank Jefferies ostrzegał, że rozprzestrzenianie się COVID-19 w Europie osłabi waluty środkowoeuropejskie do euro, to złoty jeszcze przez kolejnych kilka sesji prezentował się wyjątkowo solidnie.

Tama pękła

Tak było aż do czwartku 12 marca, kiedy liczba zachorowań w Polsce przekroczyła 50, a WIG20 spadał o 13 proc. Przez globalne rynki znów przetaczała się fala potężna wyprzedaży, po tym jak obaw inwestorów nie uspokoiły deklaracje prezydenta Donalda Trumpa i ostrożne decyzje podjęte na posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego.

— Związane z epidemią wstrząsy rynkowe powstrzymać może tylko koordynacja polityki między rządami i bankami centralnymi. Pilnie potrzebne są znaczący impuls fiskalny, a być może też zawieszenie działania strefy Schengen, w celu zwiększenia kontroli przepływu ludzi — komentuje Piotr Matys, strateg Rabobanku, który chwali przy tym obostrzenia wprowadzone przez rząd w Warszawie.

Tymczasem ograniczenie przeceny złotego utrudniały wypowiedź Eryka Łona z Rady Polityki Pieniężnej, który zasugerował 50-punktowe cięcie stóp, oraz zaskoczenie, jakim dla inwestorów była obniżka kosztu pieniądza w Serbii. Przed godziną 18 za euro płacono już 4,37 zł, o 1 proc. więcej niż w środę i najwięcej od października, a kurs dolara odrabiał większość strat z zanotowanej na przełomie lutego i marca przeceny i rósł o prawie 2 proc.

Jednak nawet w horyzoncie ostatnich trzech tygodni stojących pod znakiem rynkowych zawirowań złoty wciąż pozostaje wobec dolara na 1,4-procentowym plusie. Wśród 32 ważniejszych środków płatniczych lepszy wynik notuje tylko część walut europejskich — forint węgierski, korona duńska i samo euro — oraz uważane za bezpieczne przystanie jen japoński i frank szwajcarski. Chaotyczne ruchy notowań przypominały te z okresu po upadku banku Lehman Brothers.

Czas niepewności

Wpływ epidemii na złotego jest trudny do zmierzenia, bo bezpośrednim konsekwencjom dla koniunktury towarzyszą szoki pośrednio związane z COVID-19. W pierwszych dniach po dotarciu epidemii do Włoch wyprzedaż aktywów powiązanych ze wzrostem gospodarczym niespodziewanie okazała się impulsem do umocnienia euro. W przeszłości wspólna waluta zwykle radziła sobie lepiej w okresach ekspansji gospodarczej i hossy na rynkach akcji. Jednak ujemne stopy EBC uczyniły z euro popularne źródło finansowania zakupów aktywów na kredyt, a pospieszne zamykanie tych pozycji oznaczało konieczność odkupienia przez inwestorów euro.

— Te pozycje już zostały w znacznej mierze wyczyszczone, a to każe oczekiwać powrotu nieco silniejszego dolara — ocenia Piotr Matys.

Do tego doszły motywowana ryzykiem związanym z epidemią obniżka stóp Fedu na pozaplanowym posiedzeniu oraz krach cen ropy w reakcji na rozpad porozumienia producentów OPEC+ (nie porozumieli się co do dostosowania wydobycia surowca do niższego w związku z epidemią popytu). Waluty środkowoeuropejskie będą beneficjentami tańszej ropy oraz niższych stóp w USA, oceniali w poniedziałkowym raporcie stratedzy banku ING.

Coraz wyraźniejsza perspektywa spadku stóp Fedu praktycznie do zera czyni stopy procentowe i rentowności obligacji w Europie Środkowej bardziej atrakcyjne, a wręcz może pozwolić władzom monetarnym na wspieranie koniunktury. Tymczasem niższe ceny ropy powinny korzystnie wpływać na bilans rachunku bieżącego uzależnionych od importu ropy gospodarek regionu. Jeszcze do niedawna inwestorzyobawiali się, że bierność banków centralnych wobec nasilenia presji inflacyjnej osłabi waluty regionu. Jednak słabszy dolar, związane z epidemią COVID-19 oczekiwania spowolnienia gospodarczego i zapowiadający dłuższy okres niższych cen ropy rozpad OPEC+ to czynniki sprzyjające hamowaniu inflacji. Obok niższych cen ropy złotego i inne waluty regionu wspierać będzie brak potrzeby znaczącego łagodzenia polityki pieniężnej oraz korzystne dla wszystkich walut europejskich umocnienie euro do dolara, oceniają Petr Krpata i Francesco Pesole z ING.

Perspektywy złotego wyglądają relatywnie korzystnie na tle innych walut rynków wschodzących, zwłaszcza będących eksporterami surowców, np. rubla. Jednak wobec euro są już negatywne, dodaje Piotr Popławski z polskiego oddziału ING.

— Dalsze spowalnianie gospodarki w Polsce i strefie euro jest nieuniknione. Przebieg epidemii w Chinach pokazał, że konsumenci gromadzą zapasy towarów szybko zbywalnych, jednak wstrzymują się z zakupami dóbr trwałego użytku — zaznacza ekonomista i strateg ING.

Piotr Popławski nie wierzy, by RPP rzeczywiście zdecydowała się na obniżki stóp w skali, jaką wyceniają inwestorzy, jego zdaniem to powinno ograniczać potencjał osłabienia złotego. Po tym jak EBC zdecydował się jedynie na ostrożne łagodzenie polityki, kluczowy dla oceny wpływu epidemii na rynki będzie rozwój sytuacji w najbliższych 2-3 tygodniach, ocenia specjalista. Według Piotra Matysa kurs euro wkrótce przekroczy 4,40 zł, a do jego powrotu na niższe pułapy konieczne będzie wyjaśnienie sytuacji epidemiologicznej. Tymczasem dolara powinien wspierać fakt, że wciąż lepiej niż euro spełnia rolę bezpiecznego schronienia.

— Mimo ostatniego spadku rentowności za oceanem to inwestowanie w tamtejsze obligacje wciąż jest korzystniejsze niż w ujemnie oprocentowane niemieckie bundy — ocenia strateg Rabobanku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu