Złoty znów znalazł się pod ostrzałem

opublikowano: 06-11-2012, 00:00

Ekonomiści niemal zgodnie wieszczą osłabienie naszej waluty

Pod koniec listopada za euro zapłacimy 4,16 zł, za dolara 3,25 zł, a za franka szwajcarskiego 3,45 zł — to mediana prognoz dwunastu ekonomistów i analityków ankietowanych przez „PB”. Złoty osłabnie pod naporem serii niekorzystnych dla naszej waluty informacji. Kierunek wskazać powinna już w środę Rada Polityki Pieniężnej (RPP), która — jak jednym głosem mówią specjaliści — obniży wreszcie stopy procentowe. „Wreszcie”, bo takiej decyzji oczekiwano już w październiku.

Ku zaskoczeniu uczestników rynku tak się nie stało, ale o ile wtedy wywołało to zdumienie, o tyle teraz utrzymanie kosztu pieniądza na dotychczasowym poziomie wywołałoby nie lada konsternację. Wszystko przez niepokojące dane o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej w Polsce we wrześniu, które opublikowano kilkanaście dni temu. Gwałtowne hamowanie gospodarki staje się faktem, a równie szybki spadek inflacji (na razie w prognozach) powinien rozwiązać ręce władzom monetarnym.

Oczekiwania najważniejsze

Adam Czerniak, ekonomista Kredyt Banku, zwraca uwagę nie tyle na obniżkę stóp na rozpoczętym dziś posiedzeniu RPP (to zresztą jest już zdyskontowane), ile na wzrost oczekiwań na kontynuację łagodzenia polityki pieniężnej w kolejnych miesiącach.

— Oprócz spadku inflacji w październiku do oczekiwanych przez nas 3,4 proc. z 3,8 proc. we wrześniu dodatkową przesłanką przemawiającą za takim scenariuszem będzie niska prognoza wzrostu gospodarczego w 2013 r., która — jak uważamy — pojawi się w listopadzie w projekcji NBP — mówi Adam Czerniak.

— Luzowanie polityki pieniężnej odbierze jeden z argumentów zwiększonego zainteresowania polską walutą, jakim jest relatywnie wysoki na tle państw strefy euro poziom stóp procentowych, zachęcający do wykorzystywania zjawiska carry trade, czyli lokowania kapitału pożyczonego w krajach o niższych stopach procentowych w aktywa państw o wyższym koszcie pieniądza — tłumaczy Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.

Analitycy podkreślają też wagę obaw o tzw. klif fiskalny w USA, czyli automatycznie cięcia wydatków i podwyżki podatków, które mogą czekać amerykańską gospodarkę w najbliższych miesiącach (czytaj też w komentarzach poniżej). Tu jednak wynik wyborów rozjaśni trochę sytuację, co może lekko pomóc rynkom, w tym złotemu.

Silni słabością

Dorota Strauch z Raiffeisen Banku podkreśla, że umocnienie naszej waluty jest mało prawdopodobne, nawet jeśli najświeższe dane makro z Polski okażą się lepsze od tych z września.

— Z drugiej jednak strony bez silniejszych zawirowań na rynkach zagranicznych złoty może stracić w najgorszym wypadku kilka groszy — mówi Dorota Strauch.

Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao, lider rankingu „PB”, dodaje, że kontynuacja trendu osłabienia złotego byłaby dobrą wiadomością dla wzrostu gospodarczego w następnych kwartałach. — Eksport netto pozostaje główną nadzieją na w miarę dobry, sięgający około 2 proc. wzrost gospodarczy, wobec słabości konsumpcji prywatnej oraz hamowania w inwestycjach publicznych — mówi główny ekonomista Pekao.

Najlepsi w prognozowaniu kursów walut w 2011/12 r.

Na wykresach przedstawiono typy lidera rankingu najlepiej prognozujących ekonomistów i analityków w ankiecie „PB” z ostatnich 12 miesięcy na tle rzeczywistych, rocznych notowań EUR/PLN, USD/PLN i CHF/PLN.

Zasady rankingu się nie zmieniły. Każdy z uczestników na początku miesiąca (np. 2 stycznia) podaje prognozę dla wymienionych par walutowych na koniec miesiąca (np. na 31 stycznia). Wygrywa ten, którego prognozy są najbliższe rzeczywistych notowań.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu