Zmiana czasu, odbywająca się dwa razy w roku, ma się przyczynić do efektywniejszego wykorzystania światła dziennego i oszczędności energii - podaje PAP.

Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu opublikował jednak komunikat, w którym rozprawia się z pozornymi oszczędnościami wynikającymi ze zmiany czasu.
- Oszacowanie opłacalności zmiany czasu dla gospodarki jest coraz trudniejsze dla ekonomistów. Wiadomo jednak, że przestawianie zegarków na czas letni lub zimowy wiąże się dla wielu sektorów naszej gospodarki z kosztami. Dłuższy postój pociągów na stacji, dłuższa praca szpitali, konieczność zaktualizowania oprogramowania – to tylko nieliczne wydatki, które generuje konieczność zmiany czasu - czytamy w komunikacie.
Uczelnia wskazuje, że zmiana czasu to także koszt dla pracodawców, którzy muszą pamiętać o dodatkowym wynagrodzeniu.
- W sytuacji przejścia z czasu letniego na zimowy pracodawca musi liczyć się z koniecznością wypłaty dodatkowego wynagrodzenia za dziewiątą godzinę pracy wraz z dodatkiem za pracę w nadgodzinach (50 lub 100 proc. wynagrodzenia), a w przypadku zmiany czasu z zimowego na letni – wypłaty wynagrodzenia przestojowego za gotowość do pracy w pełnym wymiarze – komentuje dr Beaty Woźniak-Jęchorek z UEP.
