Związkowcy chcą rozmawiać, ale odrzucają możliwość likwidacji kopalń

PAP
09-01-2015, 15:34

Przedstawiciele górniczych związków zawodowych oświadczyli w piątek, że są gotowi do negocjacji planu naprawczego Kompanii Węglowej (KW) i zachęcają rząd do podjęcia takich rozmów. Powtórzyli zarazem, że stanowczo nie zgadzają się na likwidację kopalń.

Związkowcy nie przyjechali w piątek do Warszawy, gdzie zaprosił ich pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa. Wystosowali natomiast list do premier Ewy Kopacz, w którym zgłaszają gotowość natychmiastowego rozpoczęcia rozmów na temat branży - ale na Śląsku. Według związkowców, w prowadzonych pod ziemią i na powierzchni kopalń protestach uczestniczy już blisko 1,5 tys. osób.

„Warunkiem jakichkolwiek rozmów jest zmiana planu – z likwidacyjnego na naprawczy. Dla nas informacja o likwidacji kopalń była szokiem, bo wcześniej rząd wykluczał takie działania” - powiedział PAP wiceszef Związku Zawodowego Górników w Polsce Wacław Czerkawski.

„To nie tylko opinia związkowców, ale też wszystkich górników, którzy doskonale pamiętają likwidację kopalń za rządów Jerzego Buzka. Powtórki z rozrywki nie będzie” - dodał Czerkawski.

Przyjęty w środę przez rząd plan naprawczy dla Kompanii Węglowej stwierdza m.in., że możliwości dofinansowania spółki wyczerpały się i bez restrukturyzacji upadnie ona w ciągu miesiąca. Wśród rozwiązań wskazano likwidację 4 kopalń KW, przeniesienie 6 tys. osób do innych zakładów i osłony dla 5,2 tys. zwalnianych – kosztem ok. 2,3 mld zł.

Szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz w imieniu Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego (MKPS) wystosował do premier Ewy Kopacz list, w którym informuje o narastającym proteście.

„Decyzja rządu o rozpoczęciu likwidacji kopalń i zwolnieniach wywołała ogromny - i zdaniem MKPS uzasadniony - opór społeczny (...) Protestujący od kilku dni pod ziemią ryzykują swoje zdrowie i życie. Jeśli rządzący nie chcą doprowadzić do tragedii, powinni wreszcie zacząć rozmawiać z protestującymi" - podkreślił Kolorz.

Powtórzył, że protestujący czują się oszukani przez przedstawicieli koalicji rządowej, którzy przez wiele miesięcy zapewniali, że żaden z górników nie musi się obawiać o pracę. Powtórzył też słowa z expose, w których premier zapowiedziała ochronę polskiego górnictwa.

„Decydując się objąć stanowisko premiera, wzięła Pani na swoje barki ogromną odpowiedzialność i obowiązek opieki nad wszystkimi obywatelami. Nie tylko nad tymi, którzy są zadowoleni i nie dzieje im się żadna krzywda, ale również, a nawet przede wszystkim nad tymi, którzy znaleźli się w trudnym położeniu (...)” - czytamy w liście.

Stanowisko w sprawie sytuacji w górnictwie wystosowało w piątek także prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, które popiera postulaty protestujących i działania związkowców.

„Całkowicie podzielamy opinię (...), że rządy Donalda Tuska, a obecnie Ewy Kopacz, pozorowały negocjacje zwodząc górników pustymi deklaracjami, których celem było jedynie uspokojenie nastrojów społecznych przed wyborami do europarlamentu i wyborami samorządowymi. Teraz poznaliśmy prawdziwe intencje rządu” - napisał szef „S” Piotr Duda.

Podkreślił, że obrona polskiego górnictwa, to obrona polskiego bezpieczeństwa energetycznego, a tym samym polskiej racji stanu. „Nie wolno dopuścić, aby nieodpowiedzialni politycy, którzy dodatkowo okazali się zwykłymi oszustami, dla doraźnego partyjnego interesu pogrążyli jedną z najważniejszych i strategicznych dla polskiej gospodarki branż” - zakończył Duda.

Jedną z kopalń, które zdaniem rządu powinny zostać zlikwidowane jest Bobrek-Centrum w Bytomiu. W piątek w liście otwartym lokalne władze wyraziły zaniepokojenie tymi planami.

„Założenia planu są dla nas dużym zaskoczeniem, tym bardziej, że w żaden sposób nie był on wcześniej konsultowany zarówno z przedstawicielami związków zawodowych, jak i z władzami samorządowymi Bytomia. Nie możemy zgodzić się z faktem, że plan naprawczy dla tego sektora staje się planem likwidacyjnym” - napisali samorządowcy.

Przypomnieli, że przed laty w ich mieście działało 11 kopalń i Bytom należy do miast, które zapłaciły najwyższą cenę w okresie transformacji gospodarczej, do dzisiaj borykając się z wysokim bezrobociem. Likwidacja ostatniej kopalni w mieście oznaczać będzie gwałtowny wzrost liczby bezrobotnych. „+Plan naprawczy+ Kompanii Węglowej, który dotyka Bytom, zrujnuje miasto, pogrąży go w chaosie i doprowadzi do regresu na kolejne lata” - napisali przedstawiciele lokalnych władz.

Pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa Wojciech Kowalczyk zaprosił na piątek do Warszawy przedstawicieli górniczych związków. Ci, zgodnie, z czwartkową zapowiedzią, nie pojechali do stolicy. Kowalczyk zapewnił, że podobnie jak stronie związkowej, także rządowi zależy na uratowaniu jak największej liczby miejsc pracy w kopalniach restrukturyzowanej KW.(

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Górnictwo / Związkowcy chcą rozmawiać, ale odrzucają możliwość likwidacji kopalń