Zwolnij swojego zarządzającego

Fundusze, które przez wiele lat nie mogą przebić swoich benchmarków, mają małe szanse na odwrócenie złej karty, wynika z analizy opublikowanej na portalu Seekingalpha.com.

Trzymasz się funduszu, który od dłuższego czasu przynosi niższe zyski od indeksów, bo liczysz, że w końcu przełamie złą passę? To zła strategia, wynika z analizy Kena Marshalla i Stanislawa Zarzyckiego, specjalistów nowojorskiej firmy doradczej Development Group. Jak wynika z badania, które objęło wyniki 160 amerykańskich funduszy w latach 1999 – 2005, te, które spisywały się najsłabiej względem swoich benchmarków, w kolejnym 6 – letnim okresie nadal zawodziły.

Specjaliści podzielili fundusze przynoszące zyski poniżej indeksu, wobec którego powinno się odnosić ich wyniki, na 10 grup, uszeregowanych od najbardziej zawodzących do lokujących się tylko nieco pod kreską. Jak się okazuje, inwestycja w fundusze z najsłabszej grupy przyniosła w kolejnych sześciu latach zaledwie 18,7 proc. zyski. W tym czasie indeks S&P500 zyskał prawie dwa razy więcej. Co może zaskakiwać jeszcze bardziej to to, że im większe odchylenie na niekorzyść w pierwszym okresie, tym bardziej fundusz zawodził również w drugim okresie. Ostatecznie w drugim okresie pobić indeksu nie udało się nawet grupie zarządzających, którzy tylko lekko zawiedli w pierwszym.

- Kiedy kupujesz jednostki aktywnie zarządzanego funduszu, lepiej porównaj wyniki za ostatnie 3 – 7 lat z indeksem. Jeżeli w przeszłości zarządzającemu nie udało się bić indeksu, to są marne szanse, że uda mu to się w przyszłości – komentują specjaliści.

Jak zauważają, trudno jednoznacznie ocenić, skąd bierze się tendencja do przedłużania raz rozpoczętej złej passy wyników. Być może odpowiedzialne są za to koszty transakcyjne, związane z przetasowaniami w portfelu nietrafionych inwestycji, może to być jednak wynikiem słabych umiejętności zarządzającego.

- Inwestorzy rzadko kiedy są wynagradzani za wierność słabo spisującemu się zarządzającemu. W większości przypadków wychodzą na tym gorzej niż gdyby odpowiednio wcześnie zamienili inwestycję na biernie zarządzany fundusz indeksowy [tzw. ETF] – podsumowują Ken Marshall i Stanislaw Zarzycki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski, Seekingalpha.com

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zwolnij swojego zarządzającego