Zyski z polskiego słońca kuszą

Miliardy złotych czekają, by popłynąć do polskiej fotowoltaiki. Jej wysokie wsparcie posłowie mogą jednak obciąć

Gdyby niecierpliwie oczekiwana ustawa o odnawialnych źródłach energii (OZE) weszła w życie w dzisiejszym kształcie, Polska stałaby się fotowoltaicznym eldorado. Projekt ustawy przewiduje bowiem najwyższe wsparcie właśnie dla produkcji energii elektrycznej z promieni słonecznych. Przypisane mu współczynniki wsparcia to 2,75 lub 2,85 (zależy, czy instalacja jest poza budynkiem, czy na budynku). Nic dziwnego, że inwestorzy poczuli zapach pieniędzy.

Zobacz więcej

LUBELSKIE (PRAWIE) JAK ARIZONA: Słońce Arizony deklasuje słońce w Lubelskiem. Dlatego w Arizonie postawiono największą farmę fotowoltaiczną na świecie, na 250 MW, a w Lubelskiem — ledwie siedem instalacji na łączną moc 35 kW. Ale to Lubelskie, ze względu na nasłonecznienie, ma w Polsce największy potencjał rozwoju w fotowoltaice. [FOT. BLOOMBERG]

Czynniki ryzyka

— Gdyby nowa ustawa o OZE weszła w życie w obecnie proponowanym kształcie, fotowoltaika byłaby bardzo rentownym biznesem. Trudno tu mówić o konkretnym poziomie, bo trzeba brać pod uwagę choćby awaryjność instalacji, ale z pewnością jest on interesujący — mówi Piotr Łuba, partner w PwC. Chętnych więc nie brakuje.

— Pracujemy już dla klientów zainteresowanych znaczącymi inwestycjami w fotowoltaikę w Polsce — mówi nam przedstawiciel jednej z kancelarii prawnych.

Sygnały zainteresowania potencjalnych nowych klientów fotowoltaicznych odbiera też Iwona Ustach, wiceprezes Noble Securities, najaktywniejszego domu maklerskiego na Towarowej Giełdzie Energii (fotowoltaika, jako OZE, dostaje zielone certyfikaty i może je sprzedawać na giełdzie). Poruszenie na rynku widzi też Piotr Łuba.

— Zainteresowanie inwestorów tym sektorem jest widoczne. Wyróżniają się tu dwie grupy. Pierwszą tworzą firmy, dla których fotowoltaika jest elementem promocji i polityki ekologicznej. Druga to firmy duże, z dużymi pieniędzmi, które chcą zainwestować w duże farmy fotowoltaiczne, czyli o mocy powyżej 1 MW — twierdzi Piotr Łuba.

To podmioty zarówno krajowe, jak i zagraniczne. Wiele z nich ma już wykupione grunty pod inwestycje (szacuje się, że na farmę fotowoltaiczną o mocy 1 MW potrzeba 1 ha ziemi). Te większe, zanim sypną pieniędzmi (Piotr Łuba spodziewa się miliardów złotych), wolą jednak poczekać na nowe prawo. — Bo ustawa, nad którą trwają prace, oraz niestabilny system praw majątkowych, to główne czynniki ryzyka dla potencjalnych inwestorów — podkreśla Piotr Łuba.

Sejm może obciąć wsparcie

I dobrze, że czekają, bo ustawodawca też dostrzegł rynkową ekscytację wywołaną wysokim wsparciem dla fotowoltaiki. I zaczął mieć wątpliwości.

— Widzimy poruszenie wśród firm i instytucji, które mają gotówkę i chciałyby ją zainwestować w fotowoltaikę. Ale nam zależy na stworzeniu zrównoważonego systemu wsparcia, uwzględniającego również koszty produkcji energii z poszczególnych źródeł. A w fotowoltaice, która dziś jest najdroższa, technologie ostatnio szybko tanieją — mówi Andrzej Czerwiński, szef sejmowej podkomisji ds. energetyki.

Dlatego zatrudnił ekspertów, którzy mają jeszcze raz wyliczyć optymalny współczynnik wsparcia. I nie zaprzecza, kiedy pytamy, czy można się spodziewać korekty w dół.

— Trzeba pamiętać, że w fotowoltaice inwestor ponosi znaczące nakłady w momencie inwestycji, ale potem kosztyzmienne są śladowe. Ponadto jej nadmierny rozwój nie byłby bez znaczenia dla środowiska. Zaowocowałby przesadnym zacienieniem i zaszkodził roślinności — zaznacza Andrzej Czerwiński.

Polska w tyle

Na razie jednak fotowoltaikę w Polsce charakteryzuje niedorozwój. Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej, wylicza, że mamy w Polsce 114 instalacji fotowoltaicznych, z czego tylko dziewięć jest przyłączonych do sieci. Ich łączna moc to ledwie 3,3 MW. Dla porównania — łączną moc elektrowni wiatrowych w Polsce szacuje się na 2,53 GW. Bardziej rozwinięci są choćby sąsiedzi Czesi — ich fotowoltaika to 2 tys. MW (dane z 2011 r.), nie wspominając o Niemcach — 254 tys. MW.

12 mld zł Tyle pieniędzy może zostać zainwestowane w fotowoltaikę w Polsce do 2020 r. (prognoza Instytutu Energetyki Odnawialnej). W ujęciu rocznym może to być od 0,3 do 1,9 mld zł.

Polskie firmy w blokach startowych

Największą farmę fotowoltaiczną na świecie zbudowano w Arizonie w USA — ma moc 250 MW. W Polsce największy obiekt ma gmina Wierzchosławice (moc 1 MW). Fotowoltaikę lubi też sektor prywatny. Trzecią pod względem wielkości farmę w Polsce, o mocy 311 kW, zbudowało sobie w Polkowicach obuwnicze CCC. Orange zainstalował fotowoltaiczne panele słoneczne na dachu siedziby na warszawskim Mokotowie. Na większą skalę widzi w fotowoltaice KGHM, zwłaszcza w segmencie wykorzystującym technologię CIGS (Copper, Indium, Gallium, Selenide), czyli stopu miedzi, indu, galu oraz selenu. Jak podkreśla Herbert Wirth, prezes miedziowego giganta, to zadanie dla KGHM TFI, którego misją jest inwestowanie m.in. w OZE. O fotowoltaice myślą też wielkie firmy energetyczne, czyli m.in. Tauron i Energa, a także fundusze private equity, np. firma Wento z portfela Enterprise Investors.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy