Zyskowne cierpienia cywilów

11bit studios to kolejny producent gier z Polski, który z przytupem wkracza na globalny rynek. Jego gra „This War of Mine” została okrzyknięta największą sensacją roku

War. War Never Changes — ten cytat z wydanej przed 17 laty kultowej gry „Fallout” bardzo oddaje to, co najlepiej sprzedaje się w branży gier komputerowych. Jest to wojna widziana oczami bohaterów, dowódców, czasami szeregowych żołnierzy. Warszawska firma 11bit studios postanowiła zerwać z tym schematem i wypuściła na rynek tytuł, w którym gracze wcielają się w cywilów, którzy muszą przeżyć w ogarniętym wojną mieście.

POD PRĄD:
POD PRĄD:
W swoich produkcjach 11bit studios chętnie odwraca role. W wojennej grze „This War of Mine” głównymi bohaterami zostali cywile. Natomiast w wydanym trzy lata temu „Anomaly: Warzone Earth”, grze z gatunku tower defense, gracze, zamiast bronić umocnień, musieli je atakować.
[FOT. ARC]

Na pierwszy rzut oka nuda. Jednak wyprodukowane nad Wisłą „This War of Mine” stało się jedną z największych tegorocznych niespodzianek w światku gier komputerowych. Tytuł na całym świecie rozchodzi się jak świeże bułeczki i od kilku dni nie schodzi z list cyfrowych bestselerów.

Paweł Miechowski z firmy 11bit studios tłumaczy, że sukces gry „The War of Mine” nie jest przypadkowy. Jego zdaniem, przeciętny gracz ma już około 35 lat, czyli jest w wieku, w którym ma pracę i rodzinę. W tradycyjne strzelanki nagrał się już za młodu, więc szuka w grach czegoś więcej niż tylko adrenaliny.

— Chcieliśmy pokazać wojnę od strony prawdziwych ofiar, pokazać, jak cywile walczą o przetrwanie i jaki jest tego emocjonalny ciężar. „This War of Mine” jest historią o dramatach i smutku, ale też o małych radościach i sile człowieka, która pomaga mu przetrwać — mówi Paweł Miechowski.

Sama fabuła jest prosta. W bliżej nieokreślonym budynku ukrywa się grupa cywilów, która chce tylko przeżyć otaczającą ją apokalipsę. Gracz steruje ich poczynaniami, pomagając im znaleźć żywność, wodę czy lekarstwa i przetrwać kolejny dzień. Gra jest trudna, a twórcy zrezygnowali nawet z takich ułatwień, jak możliwość zapisu stanu rozgrywki.

To powoduje, że każdy, nawet najmniejszy, błąd powoduje, że rozgrywkę trzeba zaczynać od nowa. Prawie jak w życiu. To starczyło, by w ciągu dwóch dni od premiery (odbyła się w ostatni piątek) zwróciły się koszty produkcji. Choć 11bit studios ich dokładnie nie podaje, oznacza to kilka milionów złotych przychodów w zaledwie jeden weekend.

To był dopiero początek, bo gra cały czas bardzo dobrze się sprzedaje. Pokazuje to m.in. wysoka pozycja „The War of Mine” na liście najchętniej kupowanych gier w globalnym serwisie Steam. Sukces „The War of Mine” dał także zarobić giełdowym inwestorom. 11bit studios jest notowane na rynku NewConnect. W ciągu ostatnich trzech sesji akcje spółki podwoiły wartość. Nic więc dziwnego, że 11bit studios zamierza kuć żelazo, póki gorące.

— Będziemy rozbudowywać grę. Mamy masę pomysłów, więc mam nadzieję, że świat „This War of Mine” będzie o wiele większy. W nieodległej przyszłości chcemy równolegle rozpocząć prace nad wersją na tablety z systemem iOS i Android — zapowiada Paweł Miechowski. Na razie w „This War of Mine” można grać tylko na pecetach.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane