7 mitów nt. lansowania się w pracy

opublikowano: 08-02-2011, 10:07

Nie chcesz być pozerem, ale wiedz, że bez lansu nie zajdziesz daleko. Porzuć fałszywą skromność, nabierz pewności siebie i  zacznij sprzedawać swe atuty na rynku pracy. Najpierw jednak odrzuć mity, które przeszkadzają ci w rozwinięciu skrzydeł.

Mit 1. Dobra robota mówi sama za siebie

Gdyby dobra robota wystarczyła, dyrektorami i prezesami zostawaliby najlepsi fachowcy. A są nimi często spryciarze z układami. Jeśli twoim jedynym atutem jest solidna praca, zostaniesz wołem roboczym, a nie gwiazdą sprzedaży, marketingu czy zarządzania.

Jeżeli nie chcesz być ciągle pomijany przy podwyżkach, premiach i awansach, nie masz wyjścia. Musisz zacząć głośno mówić o tym, kim jesteś i jakie są twe zasługi dla firmy.

Mit 2. Chwalisz się dopiero wtedy, gdy grunt pali ci się pod nogami

Nigdy nie dbałeś o rozgłos, a zacząłeś się sprzedawać dopiero w sytuacji podbramkowej? Prawdopodobnie jesteś w tym nienaturalny i sztuczny. Lans, jak każda sztuka, wymaga systematycznych ćwiczeń.

Decyzje personalne zwykle zapadają, zanim firma przeprowadza zwolnienia czy ocenę okresową. Stąd wniosek: o wizerunek musisz zacząć dbać wtedy, gdy twoja pozycja w firmie wydaje się niezagrożona.

Mit 3. Pokorne cielę dwie matki ssie

Pokorne cielę nie tylko nie ssie dwóch matek, ale w ogóle ma utrudniony dostęp do pożywienia. Czy znasz jakiegoś skromnego człowieka, który rozbija się mercedesem?

Nie oczekuj, że skromność przysporzy ci fanów. Przeciwnie, zawsze będziesz szarą, biurową myszką, na którą zwraca się uwagę jedynie wówczas, gdy trzeba wykonać wyjątkowo niewdzięczną robotę.

Mit 4. Nie muszę się chwalić, inni mnie w tym wyręczą

Twoi koledzy, widząc twe zalety, wcale nie wpadną w zachwyt. Już szybciej zzielenieją z zazdrości. Współpracownicy nawet słowem się nie zająkną, kiedy coś ci się uda. Będą za to nagłaśniać i wyolbrzymiać wszystkie twe wady i potknięcia.

Skoro nie masz obok siebie drużyny dopingującej, sam zacznij robić sobie PR. Pamiętaj, że nie przechwalasz się, jeśli rzeczywiście coś zrobiłeś dobrze.

Mit 5. Zyskasz więcej, zaprzeczając pochwałom

Uważasz, że odrzucając uznanie, demonstrujesz, jaki to jesteś pokorny i skromny? Bzdura! Jesteś wówczas postrzegany jako wyniosły niewdzięcznik, który kręci nosem na czyjś wspaniałomyślny dar.

Gdy szef cię chwali, zamiast zaprzeczać mu, powiedz zwyczajnie, że jego komplement traktujesz jako zachętę do wytrwałej pracy.

Mit 6. Więcej znaczy lepiej

Pamiętaj, że autoprezentacja to nie to samo co nudny monolog na swój temat. Chwalić się – tak, byle krótko, dobitnie, na temat. Najlepiej ze szczyptą humoru i dystansu d siebie. Nikt nie lubi bufonów. Ciągłym wyliczaniem własnych cnót i zasług zrazisz wszystkich do siebie.

I jeszcze jedno. Nigdy nie bądź nachalny. Wyczuj moment. Zanim zaczniesz się sprzedawać, zapytaj siebie w duchu: czy to odpowiednia chwila na taką rozmowę?

Mit 7. Lans to brzydkie słowo

Obawa, że przylgnie do ciebie etykietka lansera, szpanera, pozera, sprawia, że wolisz się nie wychylać? Ale skąd to poczucie wstydu? Czy przypisujesz sobie zalety, których w rzeczywistości nie posiadasz?

Sztuka lansu polega na zaprezentowaniu swoich największych atutów w sposób autentyczny, dumny i entuzjastyczny. Nie wypadłeś sroce spod ogona. Więc czemu nie chcesz mówić o sobie tak, jak na to zasługujesz?

Na podstawie książki Peggy Klaus „Daj się poznać od jak najlepszej strony. Krótki kurs autopromocji i lansu” (Onepress, 2010)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane