A44 oberwało się za ciasteczka

opublikowano: 23-10-2018, 22:00

Związek instytucji pożyczkowych wyrzucił firmy powiązane z cookie stuffingiem i wezwał je do naprawienia szkód. W grę mogą wchodzić miliony złotych

Na początku października „Puls Biznesu” poinformował o tzw. cookie stuffingu, nieuczciwym mechanizmie stosowanym przez spółki powiązane kapitałowo z Affiliate44 (A44) — grupą specjalizującą się w marketingu afiliacyjnym, największym graczem na rynku pożyczek pozabankowych, aranżującym współpracę między około 100 firmami z tej branży z około 1 tys. wydawców internetowych. Według ustaleń „PB”, cześć firm współpracujących z siecią poniosła wielomilionowe straty. Vivus i Zaplo, spółki należące do 4finance, zerwały umowę z A44, a Wonga zawiesiła ją do czasu wyjaśnienia sprawy. Ponadto, od sieci odcięli się też inni gracze z rynku afiliacyjnego — System Partnerski Bankier.pl i Money2Money wypowiedziały umowy w trybie natychmiastowym.

Tymon Zastrzeżyński, twierdzi, że nie chce, aby spowodowane cookie
stuffingiem zamieszanie wokół spółek, którymi zarządza, rykoszetem odbiło się
na branży pożyczkowej i afiliacyjnej.
Zobacz więcej

CZYSTA GRA:

Tymon Zastrzeżyński, twierdzi, że nie chce, aby spowodowane cookie stuffingiem zamieszanie wokół spółek, którymi zarządza, rykoszetem odbiło się na branży pożyczkowej i afiliacyjnej. Fot. ARC

Wykluczeni…

Na tym się nie skończyło. W piątek zapadła decyzja o wykluczeniu Loando, spólki z grupy A44, i firm z nią powiązanych (w tym A44) z Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych.

— Loando zostało usunięte dyscyplinarnie decyzją i na wniosek zarządu — mówi Jarosław Ryba, prezes PZIP.

W trzyosobowym zarządzie PZIP zasiada Ewa Wernerowicz, prezes Vivusa, największego pożyczkodawcy internetowego, który pierwszy wykrył cookie stuffing i zerwał współpracę z A44, i Rafał Gibczyński, prezes Solven Finance.

Zarząd PZIP wezwał także Loando do naprawienia szkód wyrządzonych uczestnikom rynku, wyciągnięcia konsekwencji personalnych wobec osób odpowiedzialnych za zaprojektowanie i wdrożenie aplikacji generujących cookie stuffing, zlecenia audytu zewnętrznej firmie i opublikowania jego wyników oraz wprowadzenia standardów bezpieczeństwa.

Wcześniej, 11 października, związek zawiesił spółki w prawach członków, a w czwartek w siedzibie PZIP zorganizowano spotkanie za zamkniętymi drzwiami, w którym uczestniczyło 40 przedstawicieli firm pożyczkowych, sieci afiliacyjnych i wydawców. Mogli pytać o cookie stuffing bezpośrednio Tymona Zastrzeżyńskiego, prezesa A44, i Macieja Suwika, byłego członka zarządu, który zrezygnował z funkcji w spółce oraz powiązanych z nią Loando, Moneybeat i CTO po nagłośnieniu sprawy. Według naszych informatorów, na większość pytań padały zdawkowe odpowiedzi.

Sprawie przygląda się również Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych (KPF).

— W związku z doniesieniami medialnymi odnośnie przypadków praktyki biznesowej określanej jako cookie stuffing trwają czynności wyjaśniające, podjęte przez rzecznika etyki KPF. Ponadto, jesteśmy w trakcie gromadzenia informacji od członków KPF, by następnie ocenić to zjawisko w szerszym rynkowym kontekście. Rozważamy powołanie zespołu roboczego, który byłby odpowiedzialny za opracowanie kodeksu dobrych praktyk, aby przeciwdziałać tego typu zdarzeniom — mówi Andrzej Roter, prezes KPF.

Z czym się je cookie stuffing

Nieuczciwy mechanizm polega na umieszczeniu na stronach internetowych tzw. widżetów, które służą do znakowania plikami cookie odwiedzających ją użytkowników. Gdy osoba „nadziana ciasteczkiem” składa wniosek o pożyczkę — „piekarz” dostaje prowizję, nawet jeśli klient skorzystał bezpośrednio ze strony pożyczkodawcy, a nie pośrednika. W przypadku A44 ciasteczkami nadziewano użytkowników odwiedzających serwisy: pożyczkaportal.pl, loando.pl i ratka.pl, należące do Tymona Zastrzeżyńskiego i Macieja Suwika.

…obiecują poprawę

„Ostatnie dni tylko zmobilizowały nas do dalszej pracy nad procesami zachodzącymiw naszej organizacji, tak aby współpraca z klientami przebiegała zgodnie z najlepszymi standardami i praktykami” — twierdzi Tymon Zastrzeżyński.

Zapewnia, że firma wzmacnia nadzór.

„Prowadzimy rekrutację na dedykowaną osobę do nadzorowania wszystkich procesów compliance w grupie, nie tylko prawnych, ale również technologicznych. Procedujemy tworzenie nowej umowy oraz regulaminu, zabezpieczającego wszystkich naszych partnerów i kontrahentów. Pracujemy nad technologicznymi rozwiązaniami, które zabezpieczą reklamodawców i wydawców przed działaniami niezgodnymi ze standardami afiliacyjnymi. W najbliższych dniach zamierzamy zlecić kompleksowy audyt całej naszej grupy podmiotowi zewnętrznemu” — informuje Tymon Zastrzeżyński. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Warto trzymać rękę na pulsie

DR SZYMON MAZUREK, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu

Marketing afiliacyjny nie różni się znacznie od innych form internetowej reklamy. Popularny jest w różnych segmentach e-commerce, m.in. odzieżowym, księgarskim, turystycznym i finansowym. W praktyce sieć afiliacyjna gromadzi oferty produktowe firm i przekazuje je do zamieszczenia w serwisach internetowych. Reklamodawcy zazwyczaj dążą do rozliczenia za efekt końcowy, czyli sprzedaż produktu. To byłby model idealny, natomiast wszystko zależy od indywidualnych ustaleń. Dlatego dobrze, jeżeli każda ze stron umowy samodzielnie mierzy wyniki, aby później można je było porównać ze sobą. Jeśli różnice są zbyt duże, powinna zapalić się czerwona lampka. Natomiast zawsze trzeba założyć jakiś margines błędu. Pomiary ruchu i konwersji w internecie to skomplikowane zagadnienie, a błędy się zdarzają. Problemem bywa również duplikacja, czyli ta sama oferta produktowa pojawia się u kilku wydawców jednocześnie. Jeśli klient odwiedził kilka miejsc, zanim podjął decyzję o zakupie, rodzi się pytanie: komu należy się prowizja? W takiej sytuacji najczęściej oszukani czują się wydawcy, którzy są przekonani, że według własnych pomiarów sprowadzili do firmy pięciu klientów, a z raportu sieci afiliacyjnej wynika, że tylko dwóch. Z oszustwem mamy do czynienia, gdy któraś ze stron manipuluje danymi. Prawdopodobnie najczęściej robią to wydawcy, szczególnie jeżeli rozliczani są za kliknięcia, a nie za sprzedaż, bo mają motywację, aby zarobić jak najwięcej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / A44 oberwało się za ciasteczka