Akwizycyjny ruch w deweloperce

Kilka dużych giełdowych spółek deweloperskich szuka nowych właścicieli. To okazja do inwestycji dla zagranicznych graczy

Nadchodząca wiosna budzi do życia nie tylko prace na budowach największych polskich deweloperów. Zapowiadają się też ciekawe zmiany w akcjonariatach. Atal, jeden z większych polskich graczy z branży, wybiera się na GPW. Może to być jedno z większych tegorocznych IPO — oferta, spodziewana w drugim kwartale, może być warta nawet 100 mln zł.

JUŻ CZAS:
Zobacz więcej

JUŻ CZAS:

O wprowadzeniu na giełdę Atalu Zbigniew Juroszek, prezes dewelopera, mówi już od 2011 r. Od tego czasu regularnie tłumaczył, że rynek do debiutu nie zachęca, a on nie zamierza sprzedawać spółki tanio. Teraz jest przekonany, że nadszedł dobry moment. Marek Wiśniewski

— Branża deweloperska w Polsce ma dobre perspektywy, sprzedaż mieszkań rośnie. Oczekujemy, że będzie się to przekładało na poprawę sentymentu inwestorów do spółek z tego segmentu, a w konsekwencji — lepszą wycenę deweloperów — tłumaczy decyzję o IPO Zbigniew Juroszek, prezes Atalu.

Poprawa koniunktury

Długo zapowiadany debiut Atalu wpisuje się w szerszy trend wśród deweloperów. Kluczowi akcjonariusze kilku spółek już notowanych na GPW próbują zbyć swoje pakiety. Wygląda na to, że inwestorzy zwietrzyli poprawiającą się koniunkturę i chcą zrealizować zyski. Niektórzy planują zainwestować pieniądze w bardziej perspektywiczne obszary biznesowe, a niektórzy potrzebują pieniędzy na dokapitalizowanie innych obszarów działalności. Na pierwszy ogień pójdzie prawdopodobnie Echo Investment, o którego sprzedaży „PB” pisał już kilkakrotnie.

Zamknięcie transakcji między Michałem Sołowowem a funduszem Griffin Real Estate może nastąpić nawet w najbliższych tygodniach. Zmiany w akcjonariacie są możliwe również w stricte mieszkaniowych Robygu, Ronsonie, Polnordzie i niewielkim ED Invest. Pierwszy z nich jest największym deweloperem w kraju. Jego akcje od dwóch lat sukcesywnie wyprzedaje fundusz Nanette, któremu pozostał 10-procentowy pakiet. Niedawno jednak na rynek trafił też niewielki pakiet dewelopera, należący do funduszu Lehman Brothers, obecnie głównego właściciela spółki.

O tym, że U. Dori i Global City Holdings (GCH) analizują sprzedaż swoich pakietów w Ronsonie (mają po ponad 39 proc.), obydwaj akcjonariusze poinformowali w grudniu. Główną przyczyną są poważne kłopoty U. Dori w Izraelu. Dlaczego akcje sprzedaje rodzina Greidingerów, którzy kontrolują GCH? Prawdopodobnie uznali, że potencjalny inwestor może być zainteresowany całą spółką, a GCH i tak zamierzało przemodelować swój biznes. Również pakiet ponad 20 proc. Polnordu czeka na nabywcę z powodu kłopotów sprzedającego, czyli Prokomu.

— Koniunktura w sektorze deweloperów wyraźnie się poprawiła. To dobry moment na wyjście dotychczasowych akcjonariuszy z inwestycji, zwłaszcza że globalne fundusze specjalizujące się w nieruchomościach patrzą z zainteresowaniem na polski rynek — mówi Jacek Chwedoruk, zarządzający warszawskim biurem Rothschilda.

Kolejka zza granicy

To okazja dla międzynarodowych graczy, by zaistnieć w Polsce lub umocnić tu pozycję. Wśród potencjalnych chętnych wymieniane są fundusze już obecne nad Wisłą, jak na przykład Lone Star (od półtora roku główny udziałowiec GTC), Oaktree (udziałowiec Griffin Real Estate) czy Blackstone (który kupował w Polsce centra handlowe w mniejszych miastach, a w zeszłym roku zrobił sporo zakupów na rynku magazynowym). Na liście są też globalne fundusze private equity, takie jak KKR czy TPG (interesował się przejęciem PHN), oraz wyspecjalizowane fundusze, jak Kepler czy Ares. Sprzedaż największych giełdowych deweloperów przyciąga też zagranicznych inwestorów strategicznych — w jednym ze źródeł usłyszeliśmy, że due diligence w Ronsonie przeprowadza m.in. Nexity, wywodzący się z Francji deweloper z rocznymi przychodami rzędu 2,6 mld EUR.

— Konsolidacja krajowych deweloperów nie przyniesie wielkich korzyści, bo nie da większych oszczędności. Spodziewam się raczej zagranicznych podmiotów, które chcą wejść na polski rynek — mówi Jarosław Lis, zarządzający BPH TFI. Wtórują mu szefowie firm z branży deweloperskiej.

— Nie sądzę, by konsolidacja deweloperów mieszkaniowych przynosiła wiele długotrwałych korzyści. Pomimo stabilności rynku i dobrej sprzedaży akcje mieszkaniowych deweloperów giełdowych podlegały wahaniom niezależnie od ich wyników finansowych. To daje do myślenia. W przypadku deweloperów komercyjnych nastawionych na zyski z najmu sytuacja może już wyglądać inaczej. Ruch konsolidacyjny w tym sektorze może być większy — mówi Igor Pawłowski, prezes firmy Budlex. Jeśli poszukiwanie inwestora się nie powiedzie, kluczowi akcjonariusze giełdowychdeweloperów zawsze mają otwartą drogę do upłynnienia akcji na giełdzie.

— Spodziewam się, że deweloperzy najpierw zwrócą się do inwestorów strategicznych, potem będą próbowali sprzedać akcje pozostałym inwestorom, a jeśli i ten pomysł nie zakończy się sukcesem, zdecydują się na sprzedaż akcji poprzez giełdę. Proces może zająć sporo czasu — mówi Adam Łukojć, zarządzający funduszami Skarbca TFI.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska, Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Akwizycyjny ruch w deweloperce