Alior chce daleko zajechać z Uberem

Pierwszy taki tandem na rynku — Uber podwiezie pracowników Aliora, a bank udzieli kredytu na samochód w Uberze. Obie firmy będą się nawzajem promować

Uberyzacja bankowości, o której na świecie głośno jest od kilku miesięcy, dotarła do Polski, ale w wersji raczej a rebours, bo równie dobrze można powiedzieć, że mamy do czynienia z alioryzacją Ubera. Niemal rok temu Anthony Jenkins, były szef Barclaysa, przestrzegał, że sektor bankowy musi zmierzyć się z „efektem Ubera”. Prorokował, że wskutek zmian technologicznych, konkurencji fintechów w ciągu 10 lat liczebność oddziałów i zatrudnienie w branży zmniejszy się o 50 proc. Równie drastyczny będzie spadek przychodów w niektórych liniach biznesowych. Alior wychodzi z założenia, że firmy fintechowe należy traktować jako sojuszników, szanse na rozwój biznesu w nowych obszarach, a nie przeciwnika zjadającego jego rynek. Stąd sojusz banku z T-Mobile i pierwsza w Europie wspólna platforma telekomunikacyjno-finansowa, obejmująca rynki w Polsce i Rumunii, stąd współpraca z Apple’em i IBM i wreszcie stąd podpisany właśnie pakt z Uberem.

UMOWA W DWA MIESIĄCE:
Wyświetl galerię [1/2]

UMOWA W DWA MIESIĄCE:

Poznali się w pomieszczeniach Biznes Linku. Ludzie z Innovation Lab Aliora, kierowanego przez Tomasza Motyla, szukają tu ciekawych innowacji technologicznych. Kacper Winiarczyk, szef Ubera w Polsce, nie ma stałego biura, tylko mobilne w różnych miastach. Umowę podpisali dwa miesiące od pierwszego spotkania. ARC

Sojusz bankowo-taksówkowy

Nie jest to zwykła umowa handlowa, raczej sojusz zakładający współpracę obydwu stron i wspólne napędzanie własnych biznesów. Po pierwsze — Alior zostanie pierwszym korporacyjnym klientemUbera. Dotychczas operator obsługuje w Polsce tylko przewozy indywidualne. Rynek taksówkowy żyje natomiast ze zleceń firmowych. Prywatne zgłoszenia pojawiają się wieczorami i w weekendy. W ciągu dnia obroty nakręcają klienci korporacyjni. Uber spróbuje dostać się na ten rynek za pośrednictwem Aliora. Sposób zamawiania transportu z banku będzie inny niż standardowy, kiedy przywołanie taksówki wymaga wykonania połączenia z centralą wybranej sieci (lub, coraz częściej, uruchomienia aplikacji).

— Nasze aplikacje są zintegrowane z aplikacją Ubera. Kiedy pracownik zapisuje w kalendarzu wyjazd na spotkanie na konkretną godzinę, aplikacja automatyczniezamówi przewóz i kilkanaście minut wcześniej przypomni o zbliżającym się terminie. Rezerwacja, płatność — wszystko odbywa się automatycznie, bez udziału pracownika — wyjaśnia Tomasz Motyl, Chief Innovation Officer i szef Innovation Lab Alior Banku, który przygotował i doprowadził do finału umowę z operatorem. Na początek z aplikacji będą korzystać pracownicy trzech central banku (w Warszawie, Krakowie i Gdańsku), później doradcy klientów prywatnych i prestiżowych oraz oddziałów własnych. Docelowo taki sposób zamawiania taksówki zostanie zaoferowany również klientom.

Wzajemna promocja

Kolejny punkt umowy o współpracy banku z operatorem przewozów jest nie mniej precedensowy: Alior będzie udzielał kredytów samochodowych kierowcom Ubera. Maksymalna kwota — 100 tys. zł, okres kredytowania — 12-60 miesięcy. Warunki są dość liberalne jak na polski rynek bankowy. Przede wszystkim wnioskodawca musi założyć działalność gospodarczą i przejść proces kwalifikacyjny w Uberze, dopuszczający go do prowadzenia samochodu z wykorzystaniem aplikacji operatora. Z takim glejtem przyszły kierowca idzie do Aliora, który nie wymaga żadnych zabezpieczeń (oprócz ustanowienia zastawu rejestrowego na samochodzie lub bezpłatnej gwarancji Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego) ani wyciągów z rachunku czy historii kredytowej. Bank oraz Uber spodziewają się dużego zainteresowania ofertą.

— Otrzymaliśmy aplikacje od ponad 40 tys. osób zainteresowanych korzystaniem z aplikacji Uber jako kierowcy. Gros musieliśmy odrzucić ze względu na zbyt zaawansowany wiek samochodów. Nasz regulamin przewiduje, że pojazd nie może być starszy niż 10 lat. Uważamy, że kredyt pomoże wielu kierowcom w zakupie odpowiedniego samochodu i rozpoczęcie nowej pracy — mówi Kacper Winiarczyk, dyrektor generalny Ubera w Polsce.

Trzeci obszar współpracy to rozwój platform technologicznych, by maksymalnie dużo wyciągnąć synergii z obu biznesów i stworzyć nowe produkty dla klientów. Na razie partnerzy będą nawzajem promować swoje usługi, oferując kody rabatowe i zniżki. Tyle na początek. Wartość dodana, jaką dają przewozy Uberem, polega m.in. na bezgotówkowym systemie płatności za przejazdy.

— Dzięki temu rośnie transakcyjność naszych klientów. Analizując dane o płatnościach, będziemy mogli przygotować bardziej dopasowaną ofertę dla nich — mówi Tomasz Motyl.

Zresztą już obecnie bank ma pakiet produktów, które pozwalają na jazdę Uberem w wielu krajach i zapłatę w lokalnej walucie. W kantorze internetowym Aliora można zamówić kartę w dolarze, funcie i euro i „wpiąć” ją do aplikacji jako źródło płatności za transport.

Kontrowersyjny partner

Sojusz Aliora z Uberem jest krokiem śmiałym, szczególnie dla banku, ponieważ wiążą go z partnerem wywołującym, nie zawsze pozytywne, emocje na całym świecie. Również w Polsce działalność operatora budzi kontrowersje i jest zarzewiem konfliktów z tradycyjnymi sieciami taksówkowymi. Niedawno w Warszawie doszło do tzw. obywatelskiego zatrzymania — kilku taksówkarzy zablokowało samochód Ubera i wezwało policję w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przez kierowcę przewożącego pasażerów prywatnym pojazdem.

— Każda nowa technologia wywołuje emocje. Na każdym rynku. Trendy wskazują jednak konsumenci. W świecie kina niemy film przegrał z dźwiękowym, a taśma VHS z DVD. Chcemy być partnerem Ubera, ponieważ sami korzystamy z nowych technologii i widzimy wartość dodaną, jaką dają klientom. Naszym zadaniem jest ułatwianie życia pracownikom i klientom. Dlatego zdecydowaliśmy się podjąć współpracę z jedną z najszybciej rozwijających się firm technologicznych na świecie — stwierdza Tomasz Motyl.

Na razie to jednak głównie Alior uwierzytelnia Ubera, a nie odwrotnie. Wiele jednak wskazuje na to, że bank obstawił właściwie, gdyż kilka dni temu UOKiK opublikował bardzo ważne stanowisko w sprawie przewozów taksówkowych — stwierdził, że działalność Ubera zwiększa konkurencję, podwyższa jakość obsługi, oraz podkreślił, że zmiany regulacyjne powinny „generalnie sprzyjać rozwojowi innowacyjnych i pożądanych przez konsumentów usług”, a rozwiązań, które sprowadzałyby się do nieuzasadnionej ochrony zasiedziałych konkurentów, należy unikać.

Rewolucja technologiczna ciśnie banki

„Na świecie jest 20 tys. banków, to jest sytuacja nie do utrzymania w przyszłości. Wiele banków zniknie w ciągu 5-10 lat” — mówił w tym roku w Davos Francisco Gonzales, prezes BBVA. Pogrom będzie skutkiem rewolucji technologicznej, która zupełnie zmieni rynek finansowy. BBVA zapowiedział przed rokiem, że w ciągu 10 lat przekształci się w fintech. Część komentatorów uważa to za zabieg czysto marketingowy. Za słowami hiszpańskiego banku idą jednak czyny. BBVA zainwestował w dwa mobilne banki: w Simple w USA i Atom na Wyspach Brytyjskich. Inwestycje kapitałowe banków w fintechy są codziennością na świecie, oprócz Polski, co wynika z lokalnego charakteru krajowych banków. Niemniej szukają one własnych ścieżek poszerzania biznesu i neutralizowania potencjalnych konkurentów z innych branż. Doskonałym przykładem jest współpraca z telekomami, zawiązana przez Alior (T-Mobile), mBank (Orange) i Plus Bank (Polkomtel). To jedyne tego typu projekty o takiej skali w Europie. Model biznesowy wypracowany w Polsce Alior i T-Mobile próbuje zrealizować na rynku rumuńskim.

Rewolucja technologiczna ciśnie banki

„Na świecie jest 20 tys. banków, to jest sytuacja nie do utrzymania w przyszłości. Wiele banków zniknie w ciągu 5-10 lat” — mówił w tym roku w Davos Francisco Gonzales, prezes BBVA. Pogrom będzie skutkiem rewolucji technologicznej, która zupełnie zmieni rynek finansowy. BBVA zapowiedział przed rokiem, że w ciągu 10 lat przekształci się w fintech. Część komentatorów uważa to za zabieg czysto marketingowy. Za słowami hiszpańskiego banku idą jednak czyny. BBVA zainwestował w dwa mobilne banki: w Simple w USA i Atom na Wyspach Brytyjskich. Inwestycje kapitałowe banków w fintechy są codziennością na świecie, oprócz Polski, co wynika z lokalnego charakteru krajowych banków. Niemniej szukają one własnych ścieżek poszerzania biznesu i neutralizowania potencjalnych konkurentów z innych branż. Doskonałym przykładem jest współpraca z telekomami, zawiązana przez Alior (T-Mobile), mBank (Orange) i Plus Bank (Polkomtel). To jedyne tego typu projekty o takiej skali w Europie. Model biznesowy wypracowany w Polsce Alior i T-Mobile próbuje zrealizować na rynku rumuńskim.

OKIEM KONKURENTA
To zwykły biznes

KRZYSZTOF URBAN, szef myTaxi w Polsce

Współpraca z instytucją finansową, polegająca na negocjowaniu lepszych warunków w ramach zamówień grupowych, jest rzeczą naturalną. W myTaxi również mamy umowę z Mercedesem na leasing samochodów dla naszych kierowców. Niemniej współpraca Ubera z bankiem obnaża mit ekonomii współdzielenia, gdyż świadczy o tym, że jest to zwykły biznes prowadzony dla celów zarobkowych, że przewozy stanowią podstawowe źródło utrzymania kierowcy. Trzeba mieć świadomość, że to nie jest ekonomia współdzielenia. Zawsze podkreślamy, że konkurencja jest dobra dla rynku, jednak na rynku przewozów mamy do czynienia z nierówną konkurencją kosztową. Taksówki licencjonowane ponoszą wiele dodatkowych kosztów dostosowania się do wymogów rynku licencjonowanego — licencja, oznakowanie, taksometr, których unikają kierowcy Ubera.

 

 

OKIEM KONKURENTA
To zwykły biznes

KRZYSZTOF URBAN, szef myTaxi w Polsce

Współpraca z instytucją finansową, polegająca na negocjowaniu lepszych warunków w ramach zamówień grupowych, jest rzeczą naturalną. W myTaxi również mamy umowę z Mercedesem na leasing samochodów dla naszych kierowców. Niemniej współpraca Ubera z bankiem obnaża mit ekonomii współdzielenia, gdyż świadczy o tym, że jest to zwykły biznes prowadzony dla celów zarobkowych, że przewozy stanowią podstawowe źródło utrzymania kierowcy. Trzeba mieć świadomość, że to nie jest ekonomia współdzielenia. Zawsze podkreślamy, że konkurencja jest dobra dla rynku, jednak na rynku przewozów mamy do czynienia z nierówną konkurencją kosztową. Taksówki licencjonowane ponoszą wiele dodatkowych kosztów dostosowania się do wymogów rynku licencjonowanego — licencja, oznakowanie, taksometr, których unikają kierowcy Ubera.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Alior chce daleko zajechać z Uberem