Alior i Czarnecki myślą o kompromisie z GetBackiem

opublikowano: 04-10-2018, 22:00
aktualizacja: 05-10-2018, 14:27

Trzy banki zadeklarowały ustępstwa wobec windykatora. Czwarty się waha. Żadnego porozumienia nie będzie jednak przed zgromadzeniem wierzycieli

Z tego artykułu dowiesz się:
1) Co banki zaangażowane w sprawę GetBacku sądzą o przystąpieniu do układu na warunkach takich, jak wierzyciele niezabezpieczeni?
2) Jakie warunki stawiają banki gotowe na kompromis?
3) Które banki stanowczo mówią GetBackowi "nie"?

Na wtorek 9 października 2018 r. zaplanowane jest wznowienie zgromadzenia wierzycieli GetBacku. Dzień wcześniej spółka złoży zmodyfikowane propozycje układowe, lepiej odzwierciedlające jej stan majątkowy. Wniosek spółki o odroczenie zgromadzenia z tego powodu poparła rada wierzycieli. Potem zarząd i obligatariusze GetBacku zwrócili się do banków, wierzycieli zabezpieczonych, z apelami o dobrowolne przystąpienie do układu na warunkach takich, jak wierzyciele niezabezpieczeni. W praktyce oznaczałoby to, że banki dostałyby mniej, niż mogą otrzymać z egzekucji zabezpieczeń — choć rzesza innych wierzycieli dostałaby więcej. Z naszych informacji wynika, że żaden z siedmiu banków zaangażowanych w sprawę nie chce przystąpić do układu. Nie oznacza to jednak, że żaden nie jest skłonny do kompromisu, który poprawiłby sytuację osób fizycznych, które kupowały papiery dłużne windykatora.

POTRZEBA WSPARCIA:
POTRZEBA WSPARCIA:
We wrześniowym liście otwartym do obligatariuszy Przemysław Dąbrowski, prezes GetBacku, zwracał uwagę, że nakłonienie banków do redukcji zobowiązań wymaga silnego nacisku nie tylko znajdujących się w gorszej sytuacji prawnej obligatariuszy, ale także KNF i polityków.
Fot. Marek Wiśniewski

— Początkowo negocjowany był wariant proponowany przez radę wierzycieli, czyli po prostu przystąpienie banków do układu. W zamian za redukcję zobowiązań jakie ma wobec nich GetBack otrzymałyby jego akcje, stając się zauważalnymi akcjonariuszami. Ale banki co do zasady nie są zainteresowane byciem akcjonariuszami spółek. Nie oznacza to jednak, że negocjacje się zakończyły — tłumaczy jedno z naszych źródeł.

Rozmowy z pewnością nie zakończą się do 9 października. Ale nawet gdyby wtedy został zatwierdzony układ, to jeśli sytuacja spółki ulegnie nieprzewidzianej w nim poprawie, warunki układu można potem zmienić. Na ile ustępstwa ze strony banków poprawią sytuację pozostałych wierzycieli — trudno oszacować. Zależy to od tego, jakie banki ostatecznie pójdą na kompromis i w jakiej skali.

Bo do tanga trzeba…

Z naszych ustaleń wynika, że najbardziej zaawansowane są negocjacje GetBacku z Alior Bankiem. Ten ostatni godzi się na redukcję zadłużenia bez konwersji na akcje. Sprawa jest bliska wymiany pisemnych propozycji tekstu porozumienia, w celu ich sprawdzenia przez prawników obu stron.

— Jako spółka notowana na giełdzie wstrzymujemy się od komentarza w tej kwestii. Jakakolwiek wypowiedź w tym zakresie mogłaby zostać potraktowana jako czynnik cenotwórczy — zaznacza Kamila Nowak, menedżer ds. PR w Alior Banku, pytana czy Alior jest skłonny na jakąś redukcję zobowiązań GetBacku.

Na kompromis gotowe są też Getin Noble Bank i Idea Bank, kontrolowane przez Leszka Czarneckiego. Grupa odmówiła nam komentarza. Z naszych informacji wynika, że w tym przypadku jest to raczej deklaracja woli niż rozmowy dotyczące konkretów.

— Banki przekazały GetBackowi jasny komunikat, że same w to nie wejdą, ale zgodzą się na redukcję zadłużenia, jeśli zgodzi się również ktoś inny — twierdzi nasze źródło.

Nasi informatorzy podają przy tym rozbieżne wersje. Jeden twierdzi, że grupa Leszka Czarneckiego oczekuje towarzystwa przynajmniej jednego banku. Wtedy sprawę przesądzałoby porozumienie z Aliorem. Inne źródło jest jednak zdania, że warunkiem pod jakim grupa Leszka Czarneckiego zgodzi się na redukcję zobowiązań GetBacku, jest wyrażenie takiej zgody jeszcze przez dwa inne banki. Wtedy kluczowa mogłaby być decyzja mBanku, który — według naszych informatorów — waha się.

Trójka mówi nie

O redukcji zobowiązań, jakie ma wobec nich GetBack, zdecydowanie nie chcą rozmawiać Raiffeisen Bank Polska, Haitong Bank i Bank BGŻ BNP Paribas.

— Odpuszczenie zabezpieczeń otworzyłoby puszkę Pandory — mówił kilka dni temu w rozmowie z „Parkietem" Przemysław Gdański, prezes tego ostatniego.

Prezes zwracał uwagę, że w innych sytuacjach, gdy np. dłużnik — kredytobiorca finansowany przez banki posiadające zabezpieczenia — przestaje obsługiwać swoje zobowiązania, jego niezabezpieczeni wierzyciele mogliby oczekiwać dobrowolnego zrzeczenia się przez banki zabezpieczeń.

— Doprowadziłoby to do etycznego, prawnego i finansowego chaosu oraz utrudniłoby rzetelnym podmiotom dostęp do długu bankowego i drastycznie podniosłoby jego koszty. Byłoby to z niewątpliwą szkodą dla innych kredytobiorców i deponentów — podkreślał prezes BGŻ BNP Paribas.

Obligatariusze GetBacku odebrali tę rozmowę jako wspólne stanowisko banków niechętnych ustępstwom i nie byli zaskoczeni, że wyartykułował je właśnie prezes BGŻ BNP Paribas.

— Przemysław Gdański jest reprezentantem instytucji, która nie sprzedawała GetBackowi portfeli długów, ani nie była dystrybutorem jego obligacji. Dlatego miał mocny mandat, by zgłosić weto wobec planów zaangażowania banków w układ w GetBacku — mówi jeden z naszych rozmówców.

Portfeli długów nie sprzedawał też Haitong. Wprowadzał za to na giełdę akcje windykatora oraz organizował część emisji jego obligacji. Z pomocą dwóch innych banków, ostatnią transzę tych ostatnich sprzedał 216 inwestorom detalicznym w lutym 2018 r., a więc dwa miesiące przed tym jak GetBack przyznał się do niewypłacalności. 

Z naszych źródeł wynika, że od samego początku przedstawiciele Haitonga byli najmniej skłonni do kompromisu. Wydawało się jednak, że coś się zmieni gdy do Warszawy przylecieli z Portugalii przedstawiciele europejskiej centrali chińskiego banku. Wysłuchali jednak jedynie stanowiska zarządu GetBacku i wrócili do siebie. Warto przy tym zaznaczyć, że Haitong działa w Polsce w formie oddziału. Nie podlega więc polskiemu nadzorowi. Jeden z banków, który skłonny jest do kompromisu oczkuje zaś, by po zawarciu przez GetBack porozumienia z bankami, które zgodzą się na to dobrowolnie, KNF „docisnęła” pozostałe.

711 mln zł Taką wartość mają wierzytelności zabezpieczone GetBacku. Ponad 80 proc. należy do banków.

WSZYSTKO O GETBACKU SPRAWDŹ NA: www.pb.pl/temat/getback

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane