Ameryka chce słabego dolara

Rozmawiał: Patryk Belik
opublikowano: 01-08-2017, 22:00

Tendencje na rynku walutowym są korzystne dla rynków wschodzących, a protesty w Polsce nie odstraszyły inwestorów zagranicznych. 3 PYTANIA DO… MICHAŁA CICHOSZA, ZARZĄDZAJĄCEGO Z TRIGON TFI

Złoty i giełda zapomniały  już o protestach w Polsce, związanych z ustawami sądowymi. Ale sytuacja polityczna jest dynamiczna. Jaki to ma wpływ na decyzje inwestorów?

Mamy to szczęście, że jesteśmy w grupie emerging markets, dlatego dla inwestora zagranicznego protesty społeczeństwa nie są aż tak niepokojące. Potrzeba byłoby wydarzeń na miarę puczu tureckiego, żeby zatrzymać się przy tej sytuacji. Zwróciłbym jednak uwagę na to, dlaczego grupa rynków wschodzących stała się tak popularna. Słaby dolar zwiększa zainteresowanie poszukiwaniem atrakcyjnej alternatywy inwestycyjnej, a w takiej sytuacji wybór naturalnie pada na rynki wschodzące, które kuszą ostatnią relatywną stabilnością oraz możliwością większych zysków. Duża część kapitału lokowana jest w ETF, czyli pasywnie zarządzanych funduszach. Inwestorzy kupują spółki indeksowe, przez co kapitał skapuje także do nas.

W 3 miesiące kurs euro do dolara urósł o ponad 8 proc. Co musiałoby się stać, żeby tendencja się zmieniła?

Przede wszystkim należy zadać sobie pytanie, czy dolar chce być silny? Zdaniem Donalda Trumpa, prezydenta Stanów Zjednoczonych, waluta jest przewartościowana i zależy mu na jej osłabieniu. Wydaje się, że jedynie szokowe wieści z amerykańskiej gospodarki mogłyby spowodować zwrot o 180 stopni. Nie spodziewam się nagłej zmiany trendu na amerykańskiejwalucie, chociaż większość ruchu korekcyjnego mamy już raczej za sobą.

Jakie są najważniejsze czynniki ryzyka dla hossy na rynku akcji?

Podobnie jak w przypadku dolara, mówimy raczej o czynnikach szokowych. Gospodarka stabilnie rośnie, więc teoretycznie negatywnie wpłynęłoby na rynek byka znaczne obniżenie oczekiwań gospodarczych dla Polski. Jednak dużo istotniejszy dla naszego rynku jest względny spokój na świecie i utrzymywanie się pozytywnego nastawienia inwestorów do emerging markets. Taki rozwój sytuacji powinien zapewnić dalszy powolny przepływ aktywów z bezpiecznych instrumentów do produktów bardziej ryzykownych, a co za tym idzie — paliwo do kontynuacji wspinaczki cen akcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał: Patryk Belik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu