Ammono: szansa na reaktywację

opublikowano: 08-01-2019, 22:00

Wydawać by się mogło, że technologia produkcji kryształów azotku galu została już pogrzebana. Wskrzesić ją chce Instytut Wysokich Ciśnień PAN, choć już bez udziału jej twórców

Patrząc na losy spółki Ammono, zastanowić się można, co jest w nich bardziej ciekawe: technologia, która — obok również słabo „skonsumowanego” grafenu czy ogniw fotowoltaicznych z perowskitów — miała być sztandarowym produktem eksportowym Polski, czy dzieje samego biznesu, pełne nadziei i konfliktów. Historia znów zatoczyła koło — postawionego w stan upadłości producenta kryształów azotku galu (GaN) ma nabyć od syndyka Instytut Wysokich Ciśnień PAN, posiłkując się pożyczką w wysokości prawie 15 mln zł, uzyskaną od Agencji Rozwoju Przemysłu. Dziś obydwie instytucje ogłaszają swój plan reaktywacji projektu, który jeszcze kilka lat temu był określany mianem „kryształowej rewolucji”. W zaproszeniu na spotkanie zaznaczyły, że „płytki wycinane z tych kryształów mogą znaleźć zastosowanie jako podłoża w tzw. niebieskim laserze, czyli technologii blu-ray, LED-ach dużej mocy stosowanych np. w lampach samochodowychczy konwertorach prądu w autach hybrydowych i elektrycznych”. Cel rozwoju technologii pozostaje więc z grubsza ten sam.

Robert Dwiliński, współtwórca
technologii wytwarzania kryształów azotku galu, nadal wierzy w powodzenie projektu
— mimo że sam został od niego odsunięty.
Zobacz więcej

MADE IN POLAND:

Robert Dwiliński, współtwórca technologii wytwarzania kryształów azotku galu, nadal wierzy w powodzenie projektu — mimo że sam został od niego odsunięty. Fot. Marek Wiśniewski

Kolejne nadzieje

Nowej strategii ciekawy jest sam założyciel i twórca objętej patentami technologii — Robert Dwiliński (projekt w 1992 r. zainicjował wspólnie z Leszkiem Sierzputowskim, Jerzym Garczyńskim oraz Romanem Doradzińskim). Zaznacza, że nie chce krytykować podejmowanych wokół projektu działań, nie znając szczegółów, niemniej w jego głosie słychać wyraźną nutę goryczy. Nic dziwnego, projektowi poświęcił ponad 20 lat.

— Dotychczas w Ammono zostało zainwestowanych ok. 150 mln zł, z różnych źródeł, głównie od japońskiego inwestora. Teraz, by dalej rozwijać technologię, potrzeba kolejnych kilkudziesięciu milionów i nie sądzę, aby udało się cokolwiek zdziałać bez finansowego zaangażowania zagranicznych podmiotów, a są na rynku tym zainteresowani. Ponadto, przed laty przenieśliśmy projekt z nauki do biznesu i właśnie przez biznes powinien być on komercjalizowany, a teraz, niestety, znów wraca do sfery naukowej — zaznacza Robert Dwiliński.

Echa przeszłości

Inicjatorzy losom swojego rozwiązania przyglądają się z boku, bez wpływu na rozwój sytuacji. Wokół projektu, któremu w 2012 r. magazyn „Compound Semiconductor” przyznał — jak wówczas mówiono — technologicznego Oskara, niewiele później pojawiły się poważne problemy. Między naukowcami a funduszem GlenCross, który zainwestował w spółkę w 2011 r., obejmując blisko 20 proc. akcji, zrodził się konflikt.

Inwestor zarzucił przedstawicielom Ammono opóźnienia w komercjalizacji projektu. W październiku 2013 r. na łamach „Pulsu Biznesu” pisaliśmy, że w firmie rzeczywiście pojawiły się problemy z hodowlą kryształów galu — i wymusiło to powrót do prac badawczych.

Inwestor uznał tym samym, że nie zrealizowano wyznaczonych zobowiązań i nie objął już — jak było to zapisane w umowie — drugiej emisji ponad 2,3 mln akcji wartości 16- -18 mln zł. Spółka zażądała odszkodowania. Jej założycieli finalnie odsunięto jednak od projektu. Sprawa trafiła na drogę sądową i była początkiem drogi do bankructwa firmy. Postępowanie nadal jest prowadzone. Przez pewien czas Ammono było dzierżawione Grupie Azoty (a dokładnie spółce Grupa Azoty Folie). Pojawiła się wówczas nadzieja, że — w myśl powiedzenia „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta” — firma może dostać drugą szansę na podbicie światowego rynku materiałami półprzewodnikowymi z azotku galu.

„Doszliśmy do wniosku, że Ammono może dalej istnieć jedynie jako element szerszego przedsięwzięcia” — opisywał wówczas Witold Szczypiński, dyrektor generalny Grupy Azoty.

Nie udało się. Teraz pisany zaczyna być kolejny rozdział w historii Ammono.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu