Andrzej Lepper ma apetyt na rady nadzorcze

Adam Sofuł
opublikowano: 19-05-2006, 00:00

Wraz z wejściem do rządu Andrzeja Leppera polska myśl ekonomiczna zyskała nowy impuls — wicepremier przedstawił wczoraj swoje pomysły na zarządzanie państwowym majątkiem. Podkreślił, że w zarządach spółek skarbu państwa powinni zasiadać fachowcy. Nie był oryginalny, bo podobne deklaracje składali członkowie wszystkich poprzednich rządów, a i tak zawsze jakiś kolega właściwego ministra dostawał szansę, by się sprawdzić w biznesie.

Nowatorstwo wicepremiera polega na wprowadzeniu oryginalnego sposobu obsadzania rad nadzorczych. Jego zdaniem „powinni być tam przedstawiciele tych ugrupowań, które odpowiadają za te spółki”. Interesująca może się okazać realizacja tej koncepcji. Czy np. Samoobrona objęłaby wszystkie stanowiska w radzie nadzorczej Lotosu czy też miałaby tylko przewodniczącego, a wiceprzewodniczący pochodziliby z dwóch pozostałych partii, ale za to np. aż trzech członków w radzie PKO BP?

Jeżeli mielibyśmy coś wicepremierowi podpowiadać, to skoro mówi o odpowiedzialności rządzących ugrupowań za spółki, to niech to będzie odpowiedzialność pełna. Np. jeżeli spółka, w której radę nadzorczą obsadza Samoobrona, osiąga mniejszy zysk, partia ta traci stanowisko wiceministra. Jeżeli zaczyna przynosić straty, musi oddać ministerialną posadę. Jeśli bankrutuje — oznacza to dymisję wicepremiera. Być może zresztą Lepper bierze pod uwagę taki scenariusz, bo również wczoraj wspominał, że Samoobrona powinna dostać jeszcze osiemnaście stanowisk wiceministrów. Byłoby z czego oddawać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Andrzej Lepper ma apetyt na rady nadzorcze