Apetyt na wegańską czekoladę

Michalina Szczepańska
opublikowano: 08-04-2018, 22:00

Już nie tylko start-upy kuszą czekoladą w wersji roślinnej. Mniejsi producenci wierzą w potencjał tego rynku, więksi na razie się od niego odżegnują

Czy po wegańskich „wędlinach”, napojach migdałowych, ryżowych czy sojowych (które od niedawna nie mogą być już nazywane mlekiem) nadszedł czas na czekoladę bez produktów pochodzenia zwierzęcego? Za produkcję takich słodkości wzięli się (tak jak i w przypadku innych produktów bywało) najmniejsi — nierzadko start-upy tylko z takim portfolio. Zaczynają jednak do nich dołączać więksi gracze, zachęceni przez kontrahentów i deklaracje Polaków. Najwięksi, przynajmniej na razie, trzymają się od nowego biznesu z dala.

Zobacz więcej

Fot. Fotolia

Zainteresowani konsumenci

Firma badawcza Mintel przekonuje, że wegańska czekolada ma duży potencjał na rynkach europejskich, w tym i polskim. Jak wynika z badań tej firmy, 53 proc. jedzących czekoladę Polaków jest zainteresowanych takim produktem. Podobnie jest w Hiszpanii i Francji. W Niemczech, gdzie wegańska czekolada jest bardziej widoczna na sklepowych półkach, odsetek zainteresowanych wynosi 44 proc. Czysto roślinne produkty czekoladowe zaczynają być powoli wprowadzane też do Wielkiej Brytanii — w zeszłym roku stanowiły 8 proc. wszystkich czekolad, które zadebiutowały tam na półkach.

— Widać rosnące zainteresowanie składnikami roślinnymi w sektorze słodyczy czekoladowych. To odpowiedź producentów na to, co dzieje się na rynku — mówi Marcia Mogelonsky, dyrektor z Mintela. U nas na wejście w ten segment zdecydował się m.in. start-up MeGusto, stworzony z wizją produkcji ekologicznych, wegańskich, bezglutenowych słodyczy, w których np. zamiast cukru białego używany jest kokosowy. Zaczął od krówek, a niedawno wprowadził wegańską czekoladę.

— Taki czekoladowy trend widać mocno w Skandynawii czy USA, ale zainteresowanie zgłaszają też największe sieci handlowe w Polsce. Poza kwestią odżywiania się konsumenci zwracają uwagę na bardzo czystą etykietę, którą najczęściej mają wegańskie produkty, czy na prawa zwierząt — w tym również krów. Trend będzie przybierał na sile również w Polsce — mówi Iwona Kasica, prezes MeGusto.

Z ręką na pulsie

— Wegańskie słodycze to temat, który pojawia się na rynkach eksportowych i nad takim produktem właśnie pracujemy — mówi Konrad Mickiewicz, prezes ZPC Bałtyk, a więc firmy niemłodej i bardzo doświadczonej na rynku słodyczy — choć nienależącej do gigantów. Najwięksi na razie dopiero śledzą nową modę lub mówią o zbyt małej skali.

— Z uwagą przyglądamy się różnym trendom na rynku, m.in. rosnącej popularności żywności wegańskiej. Obecnie skupiamy się jednak na innych segmentach, m.in. rozwijając nasze portfolio produktów impulsowych, wygodnych do zjedzenia w biegu czy z kategorii well-being — mówi Katarzyna Jung, rzecznik Mondeleza w Polsce.

Koszty a skala

Maciej Herman, dyrektor marketingu i sprzedaży w Lotte Wedel mówi, że spółka nie planuje czekoladowych wdrożeń w wersji wegańskiej.

— Sprzedaż takich produktów jest dzisiaj marginalna. Na Zachodzie, gdzie ten trend rozpoczął się wcześniej, obecnie zanika. Widoczna duża liczba nowości wcale nie oznacza, że to atrakcyjna kategoria. Po prostu baza jest niska — twierdzi Maciej Herman.

Jego zdaneim, to także duże wyzwanie produkcyjne — słodyczy wegańskich nie można produkować na tych samych liniach co wyroby oparte na krowim mleku.

— Pojawia się konieczność albo bardzo dokładnego wyczyszczenia takich linii, albo wydzielenia osobnego miejsca na taką produkcję. Jedno i drugie rozwiązanie to duże koszty, które nie zwrócą się przy tak małej skali rynku. Dlatego takie słodycze to domena raczej manufaktur, a nie dużych producentów — mówi dyrektor marketingu i sprzedaży Lotte Wedel. Deklaracje Polaków dotyczące chęci zakupu wegańskich czekolad go nie przekonują.

— To tylko deklaracje. Na tej samej zasadzie większość konsumentów twierdzi, że zdrowo się odżywia, a w rzeczywistości nie przekłada się to na wybór przy sklepowej półce — twierdzi Maciej Herman. © Ⓟ

Roślinna alternatywa

Duży „zwierzęcy” producent, który bierze się za budowę roślinnej części biznesu, to nie nowość w branży spożywczej. O tym, że nic tak dobrze nie uzupełni mięsnego biznesu jak oferta bezmięsna, przekonywał m.in. niemiecki gigant Wiesenhof, a u nas — Zakłady Mięsne Silesia. Mleczarski Danone przejął natomiast za ponad 12 mld USD amerykańską spółkę WhiteWave Foods, producenta m.in. alternatywy dla mleka — z soi, migdałów czy kokosa — pod szyldem Alpro. Polski oddział spółki deklaruje, że na części europejskich rynków zainteresowanie takimi produktami jest już na tyle duże, że można z nimi debiutować. W Polsce zaś bacznie przygląda się nowej kategorii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Apetyt na wegańską czekoladę