Armatorom też przyda się pomoc

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 09-03-2009, 00:00

Rusza sprzedaż stoczniowego majątku, ale inwestorów nie widać. Chyba że rząd pomoże sprzedać statki.

Rusza sprzedaż stoczniowego majątku, ale inwestorów nie widać. Chyba że rząd pomoże sprzedać statki.

Za tydzień pojawią się pierwsze ogłoszenia o sprzedaży aktywów Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowa. Część nieprodukcyjnych terenów pierwszej może kupić gdyński port. Pojawiają się sygnały, że wziąłby także aktywa stoczniowe, ale pod warunkiem, że znajdzie się na nie branżowy dzierżawca — na przykład ukraiński ISD, właściciel Stoczni Gdańsk. Mimo problemów na rynkach hutniczym i stoczniowym ISD nadal podtrzymuje zainteresowanie gdyńską firmą.

— Czy złożymy ofertę, to zależy od tego, na jakich zasadach odbędzie się sprzedaż. Ważny jest też rynek zbytu dla stoczniowej produkcji. Dziś nie da się go utrzymać bez pomocy państwa, ale nie dla stoczni, lecz dla armatorów, którzy nie mają z czego sfinansować zakupów. Niemcy wspierają swoich armatorów. My natomiast, nawet jeśli zrestrukturyzujemy stocznie, możemy nie mieć dla kogo budować statków — mówi Konstanty Litwinow, prezes ISD Polska.

Naczynia połączone

Ukraińskiemu partnerowi zależy na tym, aby stocznie funkcjonowały nie tylko dlatego, że jest właścicielem kolebki Solidarności i myśli o zacieśnieniu kapitałowej współpracy z Gdynią. Jest też inwestorem Huty Stali Częstochowa, która żyje z dostaw okrętowej blachy. W stoczni są gotowe analizy dotyczące utrzymania wspólnie z przyszłym inwestorem ministoczni, zatrudniającej około 1,5 tys. pracowników (obecnie ponad 5 tys.) i produkującej przez rok czy dwa lata kryzysu 3-4 statki. Nie obędzie się jednak bez rządowego wsparcia dla firm, które zamawiają statki. Chodzi na przykład o ubezpieczeniowe poręczenia dla armatorów czy pomoc w zdobyciu finansowania, np. od Banku Gospodarstwa Krajowego.

Maciej Wewiór, rzecznik resortu skarbu, nie chce jednak mówić o żadnej kolejnej pomocy państwa dla sektora. Podkreśla, że na razie ministerstwo skupia się na sprzedaży aktywów zgodnie z wytycznymi Brukseli, a o jakichkolwiek dalszych działaniach będzie można mówić, kiedy już oficjalnie pojawią się inwestorzy. Tyle że w stoczni mało kto wierzy w to, że znajdzie się inwestor, jeśli rząd nie określi jasno polityki wobec sektora po sprzedaży aktywów.

Pomóż sobie sam

Pojawiają się też sugestie, by stocznie kupili sami pracownicy, którzy otrzymują sowite odprawy za odejście z pracy. Załoga do zakupów się nie pali. Nawet gdyby stoczniowcy utworzyli spółkę i przejęli stocznię, to i tak nie rozwiąże to problemów z brakiem zamówień armatorów.

Katarzyna Kapczyńska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu