ASF ciągnie ku świńskim zagłębiom

Wirus straszy już od czterech lat. Po chwili oddechu i nadziei, że to już prawie koniec, znowu wykryto go nie tylko u dzików, ale również u świń

W lutym miną cztery lata od wykrycia w Polsce pierwszego przypadku afrykańskiego pomoru świń (ASF) u padłych dzików. W 2014 r. oznaczało to automatyczną blokadę eksportu do Rosji (wówczas nie było jeszcze embarga na żywność) i wiele rynków trzecich, a hodowcy i przetwórcy załamywali ręce. Bali się paniki konsumentów, chociaż wirus ASF jest dla nich niegroźny, i dużych ilości mięsa, które nie będzie mogło być wywiezione i zaleje krajowy rynek. Sytuacja popytowo-podażowa się jednak względnie ustabilizowała, a ASF przestał trafiać do nagłówków.

Jednak znowu zaczyna bić niechlubne rekordy. W połowie grudnia tylko w jednym tygodniu stwierdzono ponad 80 przypadków nowych zachorowań u dzików, łącznie jest ich prawie 880, a wirus zaczyna przesuwać się na zachód, w coraz bardziej świńskie rejony. W tym roku pierwsze i drugie ognisko u świń (a w sumie 105 i 106), stwierdzono w powiecie siedleckim (woj. mazowieckie), a larum podnoszą rolnicy z sąsiedniego woj. łódzkiego, bo wirus jest coraz bliżej nich, w powiecie legionowskim. W piśmie wystosowanym do ministra Jana Szyszki łódzcy rolnicy domagają się „całkowitej redukcji populacji dzików na terenach, na których prowadzona jest hodowla trzody chlewnej”.

— Zaniepokojenie rośnie. Od listopada nie było żadnego przypadku ASF u świń [tylko u dzików — red.], co dawało nam nadzieję. W pierwszych dniach nowego roku jednak znowu mamy ognisko właśnie u świń — mówi Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso.

Przyzwyczajenie

— Do ASF rzeczywiście się przyzwyczailiśmy, ale nie wszystko jest pod kontrolą. Wręcz przeciwnie, wirus się przemieszcza, jednak do tej pory mieliśmy szczęście, że pojawiał się w rejonach, które nie słyną z hodowli trzody. Kolejne przypadki u dzików oraz ostatnio potwierdzone ognisko u świń widać w Mazowieckiem, a na północ od niego mamy już duże zagłębie hodowlane, czyli woj. kujawsko- -pomorskie, a blisko na zachodzie woj. łódzkie, gdzie zagęszczenie gospodarstw mających trzodę jest większe niż na dotychczas dotkniętych terenach. Jeszcze dalej mamy Wielkopolskę i jeśli ASF dotrze tutaj, to zrealizuje się czarny scenariusz — mówi Aleksander Dargiewicz z Krajowego Związku Pracodawców — Producentów Trzody Chlewnej (KZP PTCH).

— Wydaje się, że jesteśmy zbyt spokojni. Kolejne przesuwające się ogniska wirusa dowodzą, że czas na zdecydowane działania nadszedł, bo nawet nie sposób sobie wyobrazić, co się stanie, jeśli dotrze do Wielkopolski — dodaje Maciej Duda, prezes Duda Holding, właściciel Pig Farmera. Aleksander Dargiewicz tłumaczy, że wszyscy duzi hodowcy, wśród nich członkowieKZP PTCH, mają wprowadzoną bioasekurację, która chroni stado przed przedostaniem się wirusa z zewnątrz.

— Jeśli ognisko pojawi się jednak gdziekolwiek w pobliżu, np. w małym gospodarstwie trzymającym zwierzęta na własne potrzeby, to i oni, na skutek ograniczeń administracyjnych, nie będą mogli czasowo przemieszczać zwierząt np. do rzeźni. Funkcjonowanie fermy zostanie bardzo utrudnione. Niestety taki scenariusz nie jest nierealny, jest kwestią czasu. Czy to będzie ten rok? Tego nie wiemy — przyznaje Aleksander Dargiewicz.

Niespełnione postulaty

Przedstawiciel KZP PTCH informuje, że branża od początku, czyli od czterech lat domaga się dwóch rzeczy. Przede wszystkim wprowadzenia obowiązkowej bioasekuracji dla wszystkich podmiotów zajmujących się produkcją świń, na terenie całego kraju, a nie tylko w strefach, gdzie wykryto ASF.

— Ponadto konieczna jest zdecydowana redukcja populacji dzików — całkowita nie jest oczywiście możliwa, ale jeśli będzie ich mniej, to jest szansa, że stopniowo wirus będzie wygaszany w środowisku. Żaden z tych postulatów nie został jednak zrealizowany — mówi Aleksander Dargiewicz. Zdaniem Macieja Dudy, bioasekuracja to za mało. — To również kwestia odcięcia dostępu dzikom przekraczającym granicę — płot na Wschodzie [to stamtąd dociera do nas ASF — red.] jest takim rozwiązaniem — twierdzi Maciej Duda.

Sęk w tym, że wirus przekracza granicę w... kanapkach kierowców jadących z tamtych kierunków. I tu widać jeszcze czarniejszy scenariusz. — U naszych wschodnich sąsiadów ASF przedostał się poprzez zarażone mięso wieprzowe do produktów gotowych i wraz z nimi przewożony jest na Zachód. Tak samo może przekroczyć polską granicę i przejechać dalej [w uproszczeniu — wyrzucane przez kierowców resztki jedzenia, np. kanapek z wędliną, na parkingach czy po prostu przy drodze są zjadane przez zwierzęta, w tym dziki — red.].

Jeśli wirus dotarłby do Niemiec, to rynek wieprzowiny w UE całkowicie się załamie. Niemcy jako czołowy producent bardzo dużo eksportują poza Unię i to dzięki popytowi z krajów trzecich ceny mięsa utrzymują się na dobrym poziomie. Jeśli ten kierunek będzie zablokowany, a tak się stanie w przypadku pojawienia się ASF, to całe mięso zostanie na rynku europejskim i będzie to oznaczało katastrofę — mówi Aleksander Dargiewicz.

Witold Choiński skarży się, że problemem jest też postawa organów unijnych. — ASF uznawany jest za problem jednego kraju, a nie UE. Tymczasem bez skutecznej walki u nas będzie dalej się przenosił. Potrzebujemy bardzo dużych funduszy nie tylko na bioasekurację czy redukcję dzików, ale też np. etaty dla lekarzy weterynarii czy w końcu wyrównywanie dochodów dla rolników, którzy z powodu rozprzestrzeniania się ASF otrzymują niższe ceny za surowiec — mówi prezes ZPM.

30 mld zł Tyle wyniosłyby odszkodowania dla rolników w związku ze stratą inwentarza z powodu ASF, gdyby pojawił się w całym kraju. To jednak tylko kwestia utraty majątku w postaci świń. Do tego dochodzą straty przetwórców, ubojni, producentów pasz itd. — podaje Krajowy Związek Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej.

11,3 mln Tyle sztuk świń było w Polsce w czerwcu 2017 r., podał Główny Urząd Statystyczny…

56 proc. …z czego tyle w trzech województwach: wielkopolskim, kujawsko-pomorskim i łódzkim.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Branża spożywcza / ASF ciągnie ku świńskim zagłębiom