Assay wierzy w innowacyjne pomysły

opublikowano: 13-10-2019, 22:00

Fundusz działający jako alternatywna spółka inwestycyjna wypracował własny model wspierania firm na wczesnym etapie rozwoju

Grupa Assay to firma doradczo-inwestycyjna specjalizująca się we wspieraniu dobrze rokujących start-upów. Stworzyli ją Łukasz Blichewicz, Iwo Rybacki i Paweł Kruszyński, którzy w tym celu zrezygnowali z pracy w korporacjach. Teraz inwestują w start- -upy będące na bardzo wczesnym etapie rozwoju, działające przede wszystkim w branżach związanych z elektromobilnością, medycyną i software’em. Nie ograniczają się jednak tylko do tych sektorów.

Nie inwestujemy w start-upy, tylko je współtworzymy —
podkreślają Paweł Kruszyński i Łukasz Blichewicz, twórcy Grupy Assay.
Zobacz więcej

NA DOBRE I NA ZŁE:

Nie inwestujemy w start-upy, tylko je współtworzymy — podkreślają Paweł Kruszyński i Łukasz Blichewicz, twórcy Grupy Assay. Fot. ARC

Na tym samym wózku

Twórcy Assay twierdzą, że do inwestycji w młody biznes mają nieco inne podejście niż reszta rynku.

— Generalnie w Polsce jest mnóstwo osób, które chcą wspierać młode, innowacyjne projekty, ale jak już przechodzą do inwestycji, to ich podejście okazuje się bardzo pragmatyczne. Mało kto chce wchodzić w faktycznie innowacyjne przedsięwzięcia, a jeśli już, to oferuje pieniądze, dobrze zabezpieczając się na wypadek braku ich zapłaty, i oczekuje określonych rezultatów w danym okresie. W ten sposób łatwo zabić innowacyjność. My podchodzimy nieco inaczej. Inwestujemy w start-upy, które są jeszcze na etapie pomysłu. Dajemy im pole do popisu, jeśli chodzi o rozwój ich biznesu, jednocześnie wspierając ich we wszystkich aspektach, które dla wszystkich biznesów są wspólne — czyli prowadzimy księgowość, tworzymy stronę internetową, doradzamy prawnie oraz przygotowujemy i podpisujemy dokumenty. Ponadto każdy taki start-up współtworzy i nadzoruje nasz ekspert — tłumaczy Łukasz Blichewicz.

Dodaje, że dzięki temu młodzi biznesmeni nie są pozostawieni sami sobie i nie muszą raportować postępów.

— To nie jest inwestowanie, tylko współprowadzenie biznesu. Dzięki temu nie ma możliwości, że nas coś zaskoczy. Ponadto za sukcesy i porażki jesteśmy odpowiedzialni tak samo jak pomysłodawcy biznesu — mówi Paweł Kruszyński.

Tłumaczy, że to podejście wynika z ich doświadczenia.

— Kiedy chcieliśmy jako pierwsi w Polsce wprowadzić na rynek skutery elektryczne, nie mogliśmy znaleźć inwestora, mimo że mieliśmy na stole kontrakty, zabezpieczenie i praktycznie gotowy biznes. Szukaliśmy wsparcia w funduszach, bankachi u inwestorów prywatnych. I nikt nie chciał dać nam pieniędzy na to, żeby kupić skutery i ściągnąć je do Polski. A post factum okazało się, że to dobrze prosperujący biznes — tłumaczy Paweł Kruszyński.

Inwestorzy pod nadzorem

W realizacji założeń pomaga firmie działalność w formie alternatywnej spółki inwestycyjnej (ASI). Komisja Nadzoru Finansowego pozytywnie rozpatrzyła wniosek grupy o wpisanie Assay Management do rejestru Zarządzających Alternatywnymi Spółkami Inwestycyjnymi (ZASI) na początku sierpnia. ASI to podmiot, którego wyłącznym przedmiotem działania jest zbieranie aktywów od wielu inwestorów w celu ich lokowania zgodnie z określoną polityką inwestycyjną. Takie projekty powinny przynieść tak duży zysk, żeby pokryć koszty działalności ASI, w tym koszty zarządzania, i wypracować zysk dla inwestorów.

— Tego typu przedsięwzięcia istniały zawsze. W różny sposób zbierano kapitał od inwestorów, by inwestować go na rynku. Nie istniały jednak żadne przepisy dotyczące takich podmiotów i ich działalności. Aż do 2016 r., kiedy wprowadzono regulacje określające ich zasady działania i ustanowiono nadzór nad tym rynkiem. Pojawiły się nie tylko nowe nazwy (ASI i ZASI), ale przede wszystkim szereg obowiązków związanych z taka formą wspólnego inwestowania. Główne założenie tych zmian polega nad uczynieniu tego rynku bardziej transparentnym i bezpiecznym dla inwestorów — tłumaczy Wojciech Chabasiewicz, radca prawny i partner w kancelarii Chabasiewicz Kowalska i Partnerzy.

ASI od tradycyjnych funduszy różnią się przede wszystkim formą prawną, zasadami działania i opodatkowania. Ponadto funkcjonują w formie spółek, natomiast fundusze inwestycyjne to zupełnie inny typ osoby prawnej.

— Regulacje dotyczące obu podmiotów są różne. W uproszczeniu — te dotyczące funduszy inwestycyjnych są bardziej rozbudowane i sformalizowane, natomiast ASI — prostsze. Generuje to znacznie wyższe koszty działalności funduszy inwestycyjnych niż ASI — tłumaczy Wojciech Chabasiewicz.

Bez ograniczeń

Większość ASI działających na rynku inwestuje publiczne pieniądze, np. od PFR czy NCBR, w ramach różnych programów, przede wszystkim unijnych.

— Choć wszystkich ASI objętych nadzorem jest sto kilkadziesiąt, to te działające w 100 proc. na kapitale prywatnym można policzyć na palcach jednej ręki. Po części dlatego, że nie wszystkie firmy zajmujące się inwestowaniem przejęły się obowiązkiem dostosowania się do nowych regulacji i wpisu do rejestru KNF, a inne wybrały działalność w formie funduszu inwestycyjnego zamkniętego (FIZ) — mówi Łukasz Blichewicz.

Jego zdaniem objęcie nadzorem KNF takich podmiotów to same korzyści.

— Wszyscy, którzy inwestują, powinni działać na podstawie jasnych zasad i spełniać wymagania i założenia, które nadzór będzie weryfikował — mówi Łukasz Blichewicz.

Dodaje, że ASI muszą mieć określoną politykę inwestycyjną, ale lista wymagań w stosunku do tych podmiotów jest znacznie krótsza niż w przypadku tradycyjnych funduszy inwestycyjnych. Ponadto działają one sprawniej.

— To bardzo istotne na rynku start-upów, bo jeśli trafi się perełka, to decyzję trzeba podejmować błyskawicznie — mówi Łukasz Blichewicz.

Jego zdaniemASI oparte na kapitale prywatnym ma dużo zalet w porównaniu z podmiotami działającymi w ramach publicznych programów.

— Przede wszystkim jesteśmy bardziej elastyczni. ASI działające w ramach danych programów często mają ścisłe wytyczne co do tego, w co i ile mogą zainwestować. Na przykład w danym projekcie muszą być elementy badawczo-rozwojowe albo dany fundusz może zaoferować maksymalnie 50 proc. niezbędnej kwoty, a pozostała część musi pochodzić od anioła biznesu. My nie mamy takich ograniczeń. Szukamy tego, co będzie najbardziej opłacalne dla nas i dla naszych inwestorów w danym horyzoncie czasowym — tłumaczy Łukasz Blichewicz.

Niewiele porażek

Dobrym przykładem tego, jak taka swoboda inwestycji może wpłynąć na rozwój biznesu, jest spółka z portfela Assay — Break&Wash.Wyposaża ona stacje benzynowe w pralko-suszarki dla zawodowych kierowców.

— Zainwestowaliśmy w tę firmę 300 tys. zł, a drugie tyle przeznaczyła alternatywna spółka inwestycyjna finansowana z pieniędzy publicznych. Niedawno firma przyszła do nas z prośbą o dodatkowe pieniądze, bo podpisała kontrakt z siecią stacji dysponującą parkingami na 500 tirów przy granicach. W związku z nim zobowiązała się do wstawienia po pięć pralko-suszarek na każdym takim parkingu. Wystarczy zatem kupić sprzęt, żeby potem dzielić się przychodem za jego pracę. My możemy przeznaczyć na to dodatkowe pieniądze, natomiast ASI finansowana z publicznej kasy nie może tego zrobić — tłumaczy Łukasz Blichewicz.

Dodaje, że działalność takiej ASI, pracującej na kapitale prywatnym, jest oczywiście bardziej ryzykowna.

— Dywersyfikujemy jednak ryzyko. Dlatego w portfelu mamy dwadzieścia kilka spółek. Liczymy się z tym, że jakiś koncept się nie powiedzie. Do tej pory problemy pojawiły się tylko w dwóch spółkach. W jednym przypadku doszło do dość radykalnej zmiany zespołu założycielskiego, a w drugim trzeba było zweryfikować na nowo pomysł, w którym wysokość kapitału była mocno niedoszacowana — mówi Paweł Kruszyński.

Tłumaczy, że problemy przy 5 proc. inwestycji to i tak niewiele — w porównaniu z rynkiem, na którym ryzyko niepowodzeń jest dużo wyższe. Assay Managment inwestuje najczęściej nie więcej niż 1 mln zł i przejmuje mniejszościowy pakiet. Aktualnie w portfelu Assay znajdują się 22 spółki, których bieżąca wycena to 34,3 mln zł. Średnia rentowność wyjścia z inwestycji to 514 proc. Firma zakłada, że w portfelu będzie miała maksymalnie 40 start-upów.

Sprawdź program "Venture Capital Forum", 10 grudnia 2019, Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu