Atak na Afganistan nie wywołał zbytnich wzrostów na giełdach

Tadeusz Stasiuk
09-10-2001, 00:00

Atak na Afganistan nie wywołał zbytnich wzrostów na giełdach

Stało się wreszcie to, na co rynki czekały od tragicznego wtorku 11 września. Zgodnie z zapowiedziami, Stany Zjednoczone nie odmówiły sobie „prawa” obrony suwerenności swojego kraju i zachodniej cywilizacji. A że ma to miejsce kilkanaście tysięcy kilometrów od granic USA to już zupełnie inna sprawa. Mimo wcześniejszych prognoz, atak na Afganistan nie wywołał entuzjazmu na rynkach akcji. Wręcz przeciwnie — te zaczęły wczorajsze notowania od silnych spadków.

pierwsze zareagowały rynki azjatyckie. Ich reakcję można traktować jednak jako mało obiektywną, gdyż największy parkiet tej części świata, giełda w Tokio nie pracowała w związku ze świętem. Drugi pod względem wielkości rynek, giełda w Hongkongu spadła w poniedziałek o niemal 3 proc. Winnymi były przede wszystkim spółki deweloperskie, które mocno cierpią z powodu spadku cen nieruchomości.

Prognozy przed rozpoczęciem sesji na rynkach europejskich były jednoznaczne. Mówiły o spadkowej korekcie, której skala miała być jednak wyważona. Analitycy przewidywali, że na skutek eskalacji działań wojennych rosnąć będą kursy walorów przedsiębiorstw zbrojeniowych i koncernów paliwowych. W tym drugim przypadku potwierdzać to miała aprecjacja listopadowych kontraktów terminowych na ropę o 12 centów na baryłkę.

Zgodnie z oczekiwaniami, otwarcie handlu na Starym Kontynencie stało pod znakiem przeceny. Była ona relatywnie silna, gdyż po zaledwie 10 minutach notowań indeksy w Paryżu i Frankfurcie traciły grubo ponad 2,2 proc. Dosyć spokojnie zachowywał się za to londyński FTSE 100, który przeceniano o niecały 1 proc. Na minusie swoje kwotowania rozpoczęły także futures na indeksy amerykańskich giełd.

Chociaż prognozy mówiły o istotnym skoku cen ropy naftowej, ta jednak z „pewną nieśmiałością” szła w górę. Najbardziej widocznym skutkiem tego były niewielkie wahania cen firm paliwowych, jak np. BP czy Total Fina Elf. Znacznie większe ruchy miały miejsce na rynku walutowym, gdzie silnie wzmocniła się pewna waluta za jaką uważany jest szwajcarski frank. Z akcji sporo taniały spółki lotnicze, ubezpieczeniowe i motoryzacyjne. Mocno obrywały też koncerny medialne, co wynikało z obaw, że ożywienie na rynku reklamy jeszcze się opóźni.

Zanim ruszył handel za oceanem, większość uczestników rynku liczyła się z nieudanym otwarciem sesji na największych światowych giełdach. Inwestorzy uświadomili sobie bowiem, że działania wojenne mogą mieć długotrwały charakter i być bardzo kosztowne. Prognozy szybko się potwierdziły i początek sesji w USA zdominowały niedźwiedzie. Indeks Dow Jones spadł o 0,11 proc., zaś Nasdaq Composite o 1,39 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Atak na Afganistan nie wywołał zbytnich wzrostów na giełdach