Atal rusza z budową w Dreźnie

opublikowano: 30-10-2019, 22:00

Na początku listopada deweloper wbije łopatę pod pierwszy etap inwestycji na 14,5 tys. m kw.

Atal, śląski deweloper obecny na siedmiu największych rynkach mieszkaniowych kraju, poszerza swoją działalność o nowy, ósmy rynek, ale… za Odrą. Spółka Pod koniec sierpnia 2019 r. poinformowała, że zawarła umowę na zakup gruntów o wartości blisko 45 mln EUR pod wieloetapową inwestycję. Do tej pory podkreślała, że nie planuje zagranicznych ekspansji, a rynek polski jest dla niej wystarczająco atrakcyjny. Skąd ta zmiana planów?

Niemcy chcą na własność

— W Polsce ryzyko inwestycyjne rośnie. Chociaż jesteśmy tu dość mocno zdywersyfikowani, to wciąż jest to jeden i ten sam rynek, a chcielibyśmy, aby ok. 10 proc. naszych przychodów pochodziło z rynków zewnętrznych. Dlatego też od dłuższego czasu przyglądaliśmy się sąsiednim rynkom — Niemcom lub Czechom. Ostatecznie padło na ten pierwszy ze względu na bardzo atrakcyjną ofertę: dobrze położony grunt ze wszystkimi pozwoleniami — mówi Zbigniew Juroszek, prezes Atalu.

Wieloetapowa inwestycja na ok. 57 tys. m kw. powstanie w Dreźnie. W sumie Atal na niemiecki rynek wprowadzi od 800 do 900 mieszkań. Budowa pierwszego etapu na 14,5 tys. m kw. rusza w pierwszym tygodniu listopada i zakończy się za dwa lata. Deweloper saksońską inwestycję planuje budować przez najbliższe pięć lat. O popyt się nie martwi.

— Jeżeli w Polsce mamy boom mieszkaniowy, to Niemcy przechodzą obecnie hiperboom. Brakuje tam kilku milionów mieszkań, a rynek pod względem sprzedaży jest rozgrzany. Zakup nowego mieszkania jest praktycznie niemożliwy. Deweloperzy idą na skróty i mieszkania sprzedają funduszom, które kupują na pniu całe osiedla, następnie je wynajmują. Około 65 proc. wszystkich mieszkań na tym rynku jest przeznaczona na wynajem. Dlatego też nie wykluczamy, że pierwszy etap naszej inwestycji sprzedamy funduszowi. Kolejne planujemy raczej sprzedawać już indywidualnym klientom, dzięki czemu uzyskamy średnio o ok. 5-7 proc. wyższą cenę za pojedynczy lokal — zapowiada prezes firmy.

Nieprzewidywalna Praga

Firma już od kilku lat prowadziła analizę zagranicznych przyczółków.

— Na samym początku przymierzaliśmy się do rynku czeskiego. Jednak szybko okazało się, że jest on aż w 90 proc. skoncentrowany w Pradze. Szukając praskich inwestycji, zorientowaliśmy się, że rynek ten jest o wiele mniej przewidywalny od polskiego. Na co dzień mierzymy się z problemami, których chcielibyśmy uniknąć za granicą. A takim mniej kłopotliwym rynkiem okazały się właśnie Niemcy — mówi Zbigniew Juroszek.

Dodaje, że główną przewagą niemieckiego rynku jest jego przewidywalność, chociaż procesy administracyjne są dość czasochłonne.

— Czas na wydanie pozwolenia na budowę nie jest krótki — trwa od trzech do pięciu miesięcy, ale pewne jest, że pozwolenie się otrzyma. U nas ustawowo trwa to 65 dni, ale to tylko teoria. W praktyce trwa to o wiele dłużej i niekiedy pozwolenia się nie otrzymuje. Nie ma też ryzyka związanego z protestami. Jeżeli teren posiada plan miejscowy zagospodarowania przestrzennego, oznacza to, że jest już po wszystkich konsultacjach społecznych, każdy sąsiad wie, co docelowo na danym gruncie, powstanie i miał już szansę zaprotestować. Dzięki temu ze strony dewelopera inwestycja staje się pewna i przewidywalna. Nie musi się on także martwić o uzbrajanie gruntów — miasto doprowadza do działek samodzielnie wszystkie niezbędne sieci, jak np. prąd, wodę — wymienia Zbigniew Juroszek.

65937540-8c2f-11e9-bc42-526af7764f64
Nieruchomości
Najważniejsze informacje z branży nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych. Wiadomości, komentarze i analizy rynkowe.
ZAPISZ MNIE
Nieruchomości
autor: Dominika Masajło, Paweł Berłowski
Wysyłany raz w tygodniu
Najważniejsze informacje z branży nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych. Wiadomości, komentarze i analizy rynkowe.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Minusem dla polskiej firmy są niemieckie koszty usług. Jednak mieszkania sprzedawane będą także według niemieckiego cennika.

— Każda usługa — od notarialnej po budowlaną — jest znacznie droższa niż w Polsce. Wszystkie rachunki płacimy w euro, ale produkt, który ostatecznie zaoferujemy, też będzie sprzedawany w tej walucie, co oznacza, że inwestycja zwróci się z nawiązką — przewiduje prezes firmy deweloperskiej.

Mieszkania w historycznym mieście kosztować będą ok. 4 tys. EUR za m kw. i nie będą ciasne.

— W Polsce mieszkanie dwupokojowe średnio ma 40-50 m kw., a w Niemczech minimalnie ok. 60-65 m kw. W trzypokojowym mieszkaniu do dyspozycji mamy 80 m kw., a cztery pokoje zaczynają się od 100 m kw. W Polsce niestety budujemy za ciasno, na co reaguje już rynek. Widzimy coraz więcej sygnałów, że chcemy mieszkać w większych domach — zauważa Zbigniew Juroszek.

Zapytany, czy Atal planuje otwierać się na kolejne rynki zagraniczne, wyjaśnia, że spółka w najbliższym czasie chce skoncentrować się na umacnianiu pozycji za Odrą.

— Niemcy są dla nas jak na razie wystarczającym wyzwaniem. Jest to duża inwestycja, ale w jednym miejscu, co pozwoli nam na spokojną naukę zarządzania nieruchomościami w Niemczech. Nie rozdrabniamy się na pomniejsze niemieckie miasta, dzięki czemu logistycznie będzie nam łatwiej nadzorować projekt — mówi prezes Atalu.

OKIEM EKSPERTA

Czas zmian

KAMIL PASTOR, SpotData

Niemiecki rynek mieszkaniowy od lat jest w czołówce krajów rozwiniętych zarówno pod względem stabilności cen, jak i warunków dla działalności firm deweloperskich. Udało mu się to uzyskać m.in. za sprawą modelu opartego w znacznej mierze na budowaniu przez deweloperów mieszkań na wynajem długoterminowy, a następnie zarządzaniu tym procesem. Według niemieckiego urzędu statystycznego w 2018 r. tylko 48 proc. gospodarstw domowych posiadało na własność nieruchomość, przy prawie 80 proc. w Polsce. Ostatnio zauważalne są istotne zmiany — czynsze oraz ceny mieszkań (szczególnie w dużych metropoliach) znacznie wzrosły — w 2018 r. średnio o 8 proc., a w największych metropoliach o prawie 10 proc. Tak wysokie jak na Niemcy zwyżki cen mają trzy przyczyny. W ostatnich latach mocno wzrósł popyt na mieszkania — silnie wzrosło zatrudnienie i spadło bezrobocie, przybyło również wielu imigrantów. Mocno niedomaga natomiast podaż nowych mieszkań — buduje się ich zdecydowanie mniej od potrzeb, m.in. ze względu na brak wykwalifikowanych pracowników. Trzecim czynnikiem są niskie stopy procentowe, które spowodowały napływ kapitału inwestycyjnego na rynek nieruchomości w poszukiwaniu wyższych zysków. Sytuacja wydaje się więc bardzo korzystna dla deweloperów — na niemieckim rynku mieszkaniowym występuje niezaspokojony popyt, ceny rosną i nic nie zapowiada, by miało się to zmienić w najbliższym czasie. Wsparciem dla deweloperów jest też rosnące zainteresowanie Niemców posiadaniem mieszkania na własność. Skłaniają ich do tego szybko rosnące czynsze i niskie koszty spłaty potencjalnego kredytu mieszkaniowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dominika Masajło

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu