AXA i mBank biorą ślub

Francuski gigant ubezpieczeniowy zapłaci 570 mln zł za spółkę ubezpieczeniową banku i 10 lat współpracy na wyłączność

AXA — francuski gigant ubezpieczeniowy, który nad Wisłą jest zaledwie rynkowym średniakiem — wygrał wyścig po BRE Ubezpieczenia — polisowe ramię czwartego co do wielkości banku nad Wisłą: mBanku, tym samym potwierdziły się informacje „PB” sprzed tygodnia. To duży sukces francuskiej firmy, ma szansę dołączyć do grona największych ubezpieczycieli w Polsce.

OTWARTA KWESTIA:
OTWARTA KWESTIA:
BRE Ubezpieczenia kupiła spółka z grupy AXA, która działa w Polsce na podstawie europejskiego paszportu. To nie podoba się KNF, która będzie musiała wyrazić zgodę na transakcję. Stephane Guinet, szef AXA Global Direct, jest gotów do rozmów z polskim nadzorem, ale wolałby nie występować o polską licencję.
[FOT. WM]

— Liczę, że BRE Ubezpieczenia staną się kołem zamachowym naszego biznesu. Polska to dla nas jeden ze strategicznych rynków i chcemy się na nim rozwijać — mówi Stephane Guinet, prezes AXA Global Direct.

Sukces banku

Co ciekawe ubezpieczeniowej spółki mBanku nie kupi, AXA Polska, tylko AXA Direct. Należy ona do innego pionu francuskiej grupy ubezpieczeniowej — Avanssur, który specjalizuje się w sprzedaży polis przez internet i telefon. Mimo posiadania placówek naziemnych mBank jest bankiem internetowym i w takim też modelu sprzedaje ubezpieczenia. Nie oznacza to jednak, że Francuzi będą dostarczać do mBanku tylko polisy komunikacyjne, w których specjalizuje się AXA Direct.

Według Macieja Szwarca, prezesa AXA Polska, w grę wchodzą przede wszystkim produkty bancassurance, czyli polisy dodawane do produktów bankowych. Umowa na wyłączność między AXA i mBankiem nie będzie obejmowała natomiast ubezpieczeń inwestycyjnych, w szczególności polis powiązanych z funduszami kapitałowymi. W tym segmencie bank będzie mógł korzystać z innych dostawców.

Transakcja jest także sukcesem dla mBanku. Cezary Stypułkowski, prezes mBanku, przekonuje, że AXA jest światowym potentatem w ubezpieczeniach, który ma znaczące osiągnięcia w obszarze bancassurance w kilkudziesięciu krajach na całym świecie. Jednak znacznie ważniejsze są parametry transakcji. Francuzi za BRE Ubezpieczenia i możliwość współpracy z mBankiem położyli na stole aż 570 mln zł w gotówce. — Cała transakcja jest bardzo korzystna dla mBanku.

W rzeczywistości AXA płaci 570 mln zł nie za spółkę, ale możliwość 10-letniej współpracy z mBankiem. W moim odczuciu to krótki okres. AXA powinna zdecydować się na dłuższą, co najmniej dwudziestoletnią umowę — ocenia Andrzej Powierża, analityk DM City Handlowego. Podkreśla, że po 10 latach mBank będzie mógł zorganizować przetarg na wybór partnera ubezpieczeniowego. Tylko że wówczas jego siła przetargowa będzie znacząco większa.

— Współpraca z AXA nauczy go sprzedawać ubezpieczenia. Dodatkowo mBank jest na najlepszej drodze, by stać się największym bankiem detalicznym w Polsce. Jego przewagą jest demografia. Jego klienci to młodzi ludzie, których potrzeby ubezpieczeniowe z czasem będą rosły — twierdzi Andrzej Powierża.

Ocenę opiera na porównaniu transakcji z zyskiem BZ WBK na wycenie jego spółek ubezpieczeniowych, szacowanym na ok. 900 mln zł. Z tej kwoty 419 mln zł bank pokazał już w 2013 roku, a ponad 480 mln zł będzie mógł zaksięgować, kiedy jego partner — Aviva — odkupi pakiet 17 proc. akcji joint venture.

Katalizator zmian

Według Kamila Stolarskiego, analityka Espirito Santo, przejęcie przez AXA BRE Ubezpieczenia może podziałać jak katalizator i przyśpieszyć wybór przez inne banki partnerów ubezpieczeniowych. W szczególności chodzi mu o PKO BP, które rok temu zadeklarowało, że jest zainteresowane nawiązaniem strategicznej współpracy z firmą ubezpieczeniową.

Nowe regulacje Komisji Nadzoru Finansowego opóźniły proces wyboru partnera, ale ruch mBanku może spowodować, że największy bank wróci do tematu. Faworytem w wyścigu o rękę PKO BP jest PZU, ale w grze jest także AXA, która kolejnemu bankowemu partnerstwu nie mówi „nie”.

— Najważniejszym dla nas zadaniem będzie skonsumowanie transakcji z mBankiem. Poza tym chcemy w Polsce rosnąć organicznie, choć nie wykluczam, że jeśli pojawią się ciekawe okazje na przejęcia, to będziemy się nimi interesować — mówi Stephane Guinet.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane