ISB: sytuacja wymaga znacznie większych cięć - ekonomiści

09-10-2003, 11:03

Plan redukcji wydatków publicznych powinien być przygotowany przy założeniu, że relacja długu publicznego do PKB na pewno przekroczy 55%, a być może nawet 60%, napisali we wspólnym artykule członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Bogusław Grabowski oraz ekonomiści bankowi: Mirosław Gronicki (Bank Millennium), Janusz Jankowiak (BRE Bank) i Krzysztof Rybiński (BPH PBK).

"Podkreślamy jednak raz jeszcze, że program [dostosowań fiskalnych - przyp. ISB] powinien być konstruowany przy założeniu przekroczenia bariery 55%, a prawdopodobnie i 60% długu w relacji do PKB" - napisali ekonomiści w artykule opublikowanym w czwartkowej "Rzeczpospolitej" i "Gazecie Wyborczej".

"Pociąga to oczywiście za sobą konieczność odpowiednio ostrzejszego niż w propozycjach rządowych dostosowania fiskalnego" - czytamy dalej.

Tymczasem przyjęty w środę przez Radę Ministrów "Program uporządkowania i ograniczenia wydatków publicznych" zakłada, że oszczędności budżetowe w latach 2004-2007 wyniosą około 32 mld zł. wicepremier ds. gospodarczych. Jerzy Hausner szacuje, że wyniosą one łącznie 4% PKB.

Zdaniem ekonomistów program ten powinien przewidywać redukcje wydatków rzędu 1,5% PKB rocznie.

Autorzy zwracają uwagę, że w szczegółowych planach redukcji wydatków powinna znaleźć się także wersja zakładająca przekroczenie 60% długo do PKB, co - według Konstytucji - pociąga za sobą konieczność zrównoważenia kolejnego przygotowywanego budżetu.

"Musimy wiedzieć, jaki jest plan minimum wydatków socjalnych, jeśli zostanie przekroczona granica 60% długu publicznego do PKB przewidziana w ustawie o finansach publicznych i w konstytucji. Tylko to uwiarygodniłoby program restrukturyzacji wydatków" - uważają autorzy.

Ekonomiści obliczyli, że obecnie deficyt sektora finansów publicznych, "po przeliczeniu na wielkości porównywalne i po dodaniu zobowiązań narosłych poza budżetem państwa, sięga dziś kwoty zbliżonej do niewyobrażalnych wówczas 80 mld zł, czyli ok. 10% PKB". Tym samym Polska osiągnęła poziom deficytu, przed którym ostrzegał w 1002 roku ówczesny minister finansów Jarosław Bauc, zauważają.

Natomiast rząd zakłada, że deficyt budżetowy w 2004 roku może być mniejszy o 2,1 mld zł od założonego w projekcie ustawy budżetowej i wynieść 43,4 mld zł (wobec 38,7 mld zł zaplanowanych na ten rok, ale przy innej metodologii). Rząd jednak nie skieruje do Sejmu autopoprawki do budżetu zmniejszającej założony poziom deficytu na rok przyszły.

"Tempo przyrostu polskiego długu publicznego jest tak wielkie, że między rokiem 2003 a 2005, w jednym susie, mogą zostać pokonane 3 kolejne progi ostrożnościowe, założone w ustawie o finansach publicznych" - ostrzegają autorzy artykułu.

Relacja długu do PKB wyniosła w 2002 roku 47,6%, a rząd zapisał w programie redukcji wydatków, że już w tym roku wzrośnie do 51,5% (wobec wcześniej oczekiwanych 50,7-50,8%). W następnych latach wzrost tej wielkości ulegnie dalszemu przyspieszeniu, by wynieść 54,5% w 2004 roku, 58,6% w 2005 roku i 59,4% w 2006, po czym w 2007 roku ma już spaść do 58,7%.

"Wystarczy niewiele niższy niż w prognozie budżetowej wzrost PKB, niewielkie braki w prognozowanych wpływach prywatyzacyjnych, osłabienie złotego poniżej zakładanego na przyszły rok średniorocznego poziomu 4,25 za euro, abyśmy 'wypadli' poza granice 55% długu publicznego w relacji do PKB" - przestrzegają ekonomiści.

"Tak więc już dziś wiadomo, że rozmiary zacieśnienia fiskalnego, zapowiadanego przez rząd, są nieadekwatne do skali potrzeb" - konkludują. (ISB)

tom/kp

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / <b>ISB:</b> sytuacja wymaga znacznie większych cięć - ekonomiści