Banki tną zatrudnienie jak w czasach kryzysu

opublikowano: 25-04-2012, 00:00

Do końca roku straci pracę co najmniej 1,6 tys. bankowców. Część z nich odnajdzie się w pośrednictwie.

O zwolnieniach w Nordei branża spekulowała już od dłuższego czasu. Bank w ostatnich latach oparł model biznesowy na sprzedaży hipotecznych kredytów walutowych, których finansowanie dostawał od spółki matki. Nordea wyrosła na pierwszoligowego gracza. Sprzedawała setki milionów kredytów miesięcznie, zatrudniała ludzi i stawiała nowe placówki. Biznesplan upadł, kiedy nadzór zaczął naciskać na ograniczenie sprzedaży. Sprzedaż hipotek zaczęła spadać. W wrześniu 2011 r. Nordea udzieliła ich jeszcze za 427 mln zł, miesiąc później już za 311 mln zł. W grudniu doszło do załamania sprzedaży (zaledwie 79 mln zł). W styczniu bank podniósł się z kolan (167 mln zł), ale wciąż daleko mu było do poziomów z poprzednich miesięcy.

Dwa kroki w tył

W wynikach finansowych za I kwartał nie widać hamowania w hipotekach. Nordea wypracowała 74 mln zł zysku, wobec 56 mln zł przed rokiem. Przychody wzrosły o 16,8 proc., a koszty o 6,2 proc. Mimo to bank ogłosił wczoraj zmianę strategii w detalu, która prowadzi do likwidacji 60 placówek i zwolnienia maksymalnie 400 pracowników. Tym samym Nordea robi dwa kroki w tył, gdyż liczebność sieci spadnie do 134 placówek, wobec prawie 200 na koniec 2011 r. i wróci do rozmiarów sprzed dwóch lat.

Na nowej drodze życia instytucja chce koncentrować się na bankowości doradczej opartej na nowoczesnych technologiach „wzmacniając pozycję w bankowości internetowej i mobilnej”. To ostatnie zadanie będzie potężnym wyzwaniem, bo jest to bank, który ma jeden z najbardziej siermiężnych rachunków internetowych na rynku.

To nie koniec cięć

Nordea jest już trzecim bankiem, jaki w ostatnich miesiącach zwalnia pracowników. Citi Handlowy pierwszy ogłosił likwidację 60 placówek i zwolnienie prawie 600 osób. Przed tygodniem Bank BPH zapowiedział, że odprawi 560 pracowników. Zapewne nie są to ostatnie awiza o zwolnieniach grupowych w sektorze. Na rynku trwają przygotowania do dwóch fuzji bankowych: Raiffeisena z Polbankiem i BZ WBK z Kredyt Bankiem, których pokłosiem mogą być redukcje personelu. Według firmy McKinsey, do 2020 r. pracę straci 6 proc. ze 171 tys. pracowników sektora.

Praca w nieruchomościach

Niestety, w przypadku bankowców tylko w ograniczonym zakresie działa zasada Lejzorka Rojtszwańca, że jeśli zwalniają, to znaczy, że będą przyjmować. Wczoraj Home Broker, pośrednik w obrocie nieruchomościami i finansowy w jednym, poinformował o planach zatrudnienia ponad 500 osób. Około połowy etatówmogą obsadzić finansiści. Reszta ofert skierowana jest do specjalistów od nieruchomości.

— Rynek nieruchomości wcale nie słabnie. Potrzebujemy więcej rąk na pokładzie do obsługi klientów, którzy stali się bardziej wymagający. Miesięcznie nasze oddziały odwiedza 10 tys. osób. Tylko część spotkań kończy się transakcją. Część potencjalnych klientów odchodzi z powodu powierzchownego kontaktu podczas pierwszego spotkania. Gdybyśmy mieli więcej doradców, ktoś mógłby się nimi lepiej zaopiekować — mówi Damian Milibrand, prezes Home Brokera.

W marcu pośrednik zaaranżował 900 transakcji kupna — sprzedaży nieruchomości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu