Przyjęcie nowej waluty nie wszystkim służy, a Polska ma powody, by dłużej zachować kontrolę nad polityką monetarną i kursową.
Najnowszy raport Centrum Badań Ekonomicznych z Londynu, poświęcony handlowym konsekwencjom przystąpienia do strefy euro, nie wszystkim krajom poleca euroentuzjazm. Zdaniem Richarda Baldwina, autora opracowania, przystąpienie do euro znacznie pogarsza saldo wymiany handlowej na rzecz importu, który wzrasta zarówno w przypadku krajów strefy euro, jak i spoza niej. Dlatego duże nowe kraje członkowskie, takie jak Polska, Węgry i Czechy, mają powody, by zachować kontrolę nad polityką monetarną i kursową. Richard Baldwin swoją tezę opiera też na wyliczeniach, jakich dokonał na przykładzie Wielkiej Brytanii, która obok Szwecji i Danii należy do grupy eurooutsiderów. Gdyby więc wyspiarze przyjęli euro, ich eksport wzrósłby o 3 mld USD, podczas gdy import aż o 18 mld USD.
Najsłabiej, czyli dobrze...
Co więcej, Richard Baldwin dowodzi, że cała trójka na pozostaniu poza strefą euro nie ucierpiała. Wręcz przeciwnie, eksport do krajów, które nową walutę przyjęły, wzrósł. Także wśród członków strefy euro można już wyróżnić wielkich wygranych i przegranych. Zdaniem autora raportu, tymi pierwszymi są Hiszpanie, drugimi zaś Grecy.
Daleka perspektywa
Konkluzje londyńskiego opracowania korespondują z założeniami rządu Kazimierza Marcinkiewicza, który finału marszu do euro jeszcze nie wyznaczył. Takiego podejścia nie pochwala Komisja Europejska. Niedawno stwierdziła, że pod względem przygotowań do przyjęcia nowej waluty Polska wypada najsłabiej wśród wszystkich krajów członkowskich. Dlaczego? Bo rząd nie wyznaczył daty planowanego wejścia do strefy.
Co więcej, premier Kazimierz Marcinkiewicz zaznaczył, że Polska dopiero w 2009 r. będzie w stanie podać docelowy termin wprowadzenia euro, gdyż wtedy mamy szansę spełnić wszystkie kryteria traktatu z Maastricht. Osiem krajów (bez Polski i Węgier) stworzyło już narodowe organy odpowiedzialne za przejście na euro, a sześć przyjęło narodowe programy w tej sprawie (bez Polski i Węgier, Czech i Cypru, ale te dwa ostatnie kraje mają już projekty programów i wyznaczyły daty ich przyjęcia). Poprawiło się społeczne poparcie dla przyjęcia nowej waluty. W Polsce za jest 55 proc., 18 proc. więcej niż w 2005 r.