Bez przemysłu srebro nie podrożeje

opublikowano: 17-08-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Srebro jest tylko połowicznie metalem szlachetnym. Jego wycena jest więc pod presją obaw o recesję.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego w ostatnich 12 miesiącach kurs srebra zachowuje się słabiej od złota
  • jaka przed pandemią była struktura popytu na złoto i srebro
  • w jakich dwóch wariantach rozwoju sytuacji srebro zacznie drożeć
  • dlaczego srebro nazywane jest lewarowanym kuzynem złota

Ostatnie 12 miesięcy to nie jest udany okres dla traktujących złoto i srebro jako produkt inwestycyjny. Szczególnie rozczarowani mogą być ci, którzy stawiali wzrost cen srebra. O ile bowiem 12-miesięczna zmiana notowań złota oscyluje w okolicach zera, to srebro jest około 15 proc. pod kreską.

- Srebro jest nie tylko metalem szlachetnym, ale również przemysłowym. Być może dyskontuje pojawienie się na horyzoncie faktycznej, a nie tylko technicznej recesji – rzuca Marcin Kiepas, analityk firmy Tickmill.

- Słabość srebra względem złota wynika przede wszystkim z tego, że srebro jest metalem szlachetno-przemysłowym. Są okresy, gdy podąża za złotem, niemniej złoto jest metalem wiodącym i dopiero potem dołącza się srebro. Tak było np. w 2020 r., kiedy nastąpił wystrzał cen – najpierw złota, potem srebra. Natomiast w tym roku bardziej jest odzwierciedlona druga cecha srebra, czyli to, że jest to również metal przemysłowy – potwierdza Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

W podobnym tonie wypowiada się Daniel Kostecki, dyrektor polskiego oddziału Conotoxii.

- Głównym czynnikiem wpływającym na gorsze zachowanie srebra jest jego praktyczne zastosowanie. Jest wykorzystywane bardziej jako metal przemysłowy niż inwestycyjny. Większość sprzedaży złota idzie na cele jubilerskie albo inwestycyjne – trafia do skarbców funduszy i zwykłych inwestorów w formie monet i sztab – podkreśla Daniel Kostecki.

Struktura popytu

Daniel Kostecki przypomina, że popyt jubilersko-inwestycyjny przed pandemią stanowił trzy czwarte rynku złota. Do tego dochodziły na poły inwestycyjne zakupy banków centralnych i zostawało już naprawdę niewiele.

Tymczasem w przypadku srebra 47 proc. zapotrzebowania generował typowy przemysł. Biznes jubilerski odpowiadał za 18, a rynek inwestycyjny za 17 proc. obrotów. Do tego dochodziła produkcja zastawy stołowej, fotowoltaika i sektor tradycyjnej fotografii.

Transformacja związana z wykorzystaniem energii słonecznej, rozwojem elektromobilności czy nawet budową sieci 5G miała napędzać rynek srebra. Sytuacja geopolityczna sprawiła jednak, że bardziej niż o fotowoltaice myśli się na razie o powrocie do węgla czy energetyki atomowej. To zaś ciąży srebru, podobnie zresztą jak miedzi. Na zastopowanie zmiany technologicznej nakładają się ogólne obawy o spowolnienie gospodarcze.

- Generalnie srebro ma średnio udane ostatnie 10 lat. Przez większą część tego okresu cena srebra oscylowała w okolicach 15-20 USD za uncję. Wybiła się w 2020 r., ale obecnie ponownie wróciła w okolice 20 USD, czyli do górnego ograniczenia przedziału z lat 2014-2019. Srebro jest więc relatywnie niedrogie w długoterminowej perspektywie. Potrzebuje tylko impulsu w postaci wzrostu cen złota lub powrotu koniunktury na rynku metali przemysłowych – zaznacza Sebastian Buczek.

Kuzyn, ale nie bliźniak

Daniel Kostecki szans na wzrost cen srebra upatruje głównie w drugim aspekcie, a więc powrocie koniunktury w przemyśle.

- Srebro to lewarowany kuzyn złota, czyli metal charakteryzujący się większymi wahaniami od złota. Gdy mamy do czynienia ze wzrostem apetytu na ryzyko, srebro zyskuje więcej od złota, bo nie dość, że jest metalem przemysłowym, to jego zużycie wzrasta. W gorszych czasach traci bardziej niż złoto, gdyż złoto w świadomości inwestorów broni portfeli przed gorszymi wydarzeniami w gospodarce – tłumaczy Daniel Kostecki.

Nasz rozmówca zaznacza, że jest to efekt postępu technicznego, bo niegdyś było inaczej.

- W latach, gdy popyt na oba metale szlachetne miał podobne podłoże, kluczowe było ich wydobycie. Wraz z postępem technologicznym nastąpiła strukturalna i w zasadzie chyba już nieodwracalna zmiana w popycie na srebro – mówi Daniel Kostecki.

Wiele opcji

Srebro, podobnie jak złoto, jest powszechnie dostępne dla polskich inwestorów. Można kupić je w formie fizycznej, ale na GPW notowane są również certyfikaty strukturyzowane powiązane z jego kursem. Pozwalają zarabiać zarówno na wzroście, jak i spadku cen metalu. Nierzadko mają wbudowaną dźwignię, czyli ich kurs zmienia się bardziej niż cena samego srebra. W przypadku realizacji scenariusza obstawianego przez inwestora jest to dla niego dodatkowa korzyć. Jeśli sytuacja rozwija się w przeciwnym kierunku – szybciej rosną straty. Taki sam jest mechanizm kontraktów CFD na srebro powszechnie dostępnych u brokerów foreksowych. Quercus TFI ma fundusz powiązany wyłącznie z ceną srebra. To opcja dla tych, którzy stawiają na wzrost wyceny metalu. Na spadku nie da się zarabiać z funduszem. Do tego pierwsza wpłata do funduszu to 200 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane