WIG na razie obronił wsparcie w strefie 53-55 tys. pkt, wyznaczone przez kanał poprowadzony od covidowego załamania. Cofnięcie, do którego doszło na ostatnich sesjach, jest pod kontrolą i jeśli nie padnie wsparcie na wysokości 54,6 tys. pkt, to analiza techniczna podpowiada ruch w górę do górnej granicy kanału, znajdującej się powyżej 80 tys. pkt. W przeciwnym scenariuszu czeka nas przecena do około 40 tys. pkt – mówi Wojciech Białek, analityk TMS Brokers, który podzielił się prognozami z uczestnikami konferencji Wall Street 26, zorganizowanej 27-29 maja przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.
Jego zdaniem kierunek, w którym pójdą indeksy w średnim terminie, w znacznej mierze zależy od rozwoju wojny.
- Nie czuję się jednak ekspertem geopolitycznym – zaznacza analityk.
Optymizm w krótkim terminie ekspert opiera jednak na kontrariańskim podejściu do odczytów nastrojów inwestorów indywidualnych. W Polsce nastroje inwestorów indywidualnych znalazły się po serii spadków na GPW najniżej od 2018 r., wynika z Indeksu Nastroju Inwestorów, obliczanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Natomiast większymi pesymistami niż 7 tygodni temu członkowie amerykańskiego stowarzyszenia inwestorów indywidualnych byli tylko w dołkach rynku niedźwiedzia między wrześniem a listopadem 1990 r. oraz marcu 2009 r.
- Wówczas warto było kupować akcje, bo później nie było taniej. Teraz inwestorzy amerykańscy również są wielkimi pesymistami. Warto zadać sobie pytanie, czy tym razem mają rację? Rynek akcji zawsze wychodził obronną ręka z opałów, ale inflacja jest obecnie najwyższa od 40 lat, stopy ledwo ruszyły w górę (a zwykle powinny być powyżej inflacji), a ponieważ Stany Zjednoczone są zadłużone, to każdy ruch stóp w górę zabije gospodarkę. Drogie są ropa, gaz i zboża – wylicza Wojciech Białek.
Jego zdaniem jednoznaczne wsparcie Ukrainy przez USA w wojnie z Rosją świadczy o tym, że Waszyngton uznał, że rachunek za to będzie niższy niż gdyby gospodarka i rynki finansowe z powodu inflacji znalazły się w tarapatach.
Analityk TMS Brokers zaznacza, że o ile pewne jest, że dynamika PKB w USA ma szczyt za sobą, to nie wiadomo wciąż, czy jesteśmy przed, czy po szczycie inflacji. W kwietniu dane były nieco niższe niż w marcu.
- Teoria cyklu koniunkturalnego podpowiada, że w sytuacji, gdy gospodarka zaczęła zwalniać, a inflacja odpuszczać, powinniśmy kupować obligacje skarbowe. Spadek ich rentowności da pozytywny impuls akcjom – mówi Wojciech Białek.
W Stanach Zjednoczonych rentowność 10-letnich obligacji skarbowych od szczytu na poziomie 3,2 proc. spadła do około 2,75 proc. Na początku tego roku było to 1,5 proc.
- Rentowność 10-latek narusza 30-letni kanał spadkowy. Aby inwestorzy z powrotem rzucili się na obligacje, musi jednak nastąpić krach surowcowy, a on będzie możliwy, jak Rosjanie przegrają. Wtedy także spodziewam się szczytu siły dolara – dodaje Wojciech Białek.
Na razie ropa WTI kosztuje 112 USD za baryłkę, a kurs EUR/USD odbił do 1,07 USD po tym, jak dwa tygodnie temu obniżył się do 1,03 USD. Do tzw. parytety, czyli kursu 1,0, nie dobił.
- Brakuje mi zejścia do parytetu, który zakończyłby sekwencję spadkową – mówi Wojciech Białek.
Ekspert nie ma klarownej prognozy dla złota, bitcoinowi wieszczy natomiast spadek do 20 tys. USD, czyli szczytu poprzedniej hossy.
- Dopiero tam zakończy się spadek – dodaje analityk TMS Brokers.
Obecnie cena kryptowaluty wynosi niespełna 30 tys. USD. Od początku roku spadła o jedną trzecią.
