Biegli o sprawie WGI

  • Emil Górecki
12-11-2014, 07:10

Dzisiejsza rozprawa, podobnie jak dwie następne zaplanowane na 18 i 28 listopada, są poświęcone wyłącznie na zeznania biegłych.

Po krótkiej przerwie czas na pytania obrony:

Proces przeciwko szefom WGI
Zobacz więcej

Proces przeciwko szefom WGI

fot. Grzegorz Kawecki

Jakim wynikiem finansowym WGI DM zamknął rok 2005?

- Brak jest wiarygodnych ustaleń na ten temat, mówię o dokumentach do których mieliśmy dostęp, bo nie znaleźliśmy końcowego sprawozdania za 2005 r. Również informacje od syndyka Kretkiewicza wskazywały, że takie sprawozdanie nie było mu znane.

Czy syndyk Kretkiewicz informował panów o swoich ustaleniach o wyniku finansowym?

Nie informował nas, mieliśmy do czynienia tylko dokumenty przygotowane przez niego, ale które nie było pełnym sprawozdaniem. One były oparte na niepełnych dokumentach.

Jednak panowie w swej opinii przyjęliście pewną wartość.

- Nie pamiętam.

Na stronie 132 opinii wskazujecie, że spółka poniosła ponad 2 mln zł straty.

- To kwestia tylko na wstępnych wynikach, ze wszystkimi zastrzeżeniami.

Według mojej i moich klientów wiedzy wynika, że spółka przyniosła w 2005 r. pokaźny zysk. To wynika z decyzji urzędu skarbowego, który prowadził postępowanie administracyjne, z czego wynika, że podatek CIT za 2005 r. wyniósł ponad 250 tys. zł. To wynika z informacji przedstawionych Urzędowi Skarbowemu przez syndyka. Dlatego proszę sąd o zwrócenie się do urzędu skarbowego o informację na temat wyniku finansowego uzyskanego przez spółkę w 2005 r., co jest ważne w kontekście dalszych zeznań i przebiegu rozprawy. Dopiero potem chciałbym kontynuować przesłuchanie biegłych. Również chciałbym prosić o zwrócenie się do syndyka Kretkiewicza o udzielenie tej informacji. Mówię o tym, że kwestia naliczenia podatku CIT wynikała z danych udzielonych przez syndyka. Według moich klientów, rok 2005  zakończył się zyskiem przekraczającym znacząco zysk 2 mln zł. Ta kwestia wymaga ustalenia zanim przystąpimy do dalszego przesłuchania biegłych.

Włącza się pełnomocniczka oskarżonych:

Chcę zapytać biegłych, jak bardzo istotna jest ta informacja dla całości opinii i na ile była kwestią badania?

- Te dane były przytoczone ze względów porządkowych. Żadne z pytań prokuratury, która zleciła opinię, nie odnosiło się do wyniku spółki za rok 2005. Dane o wynikach finansowych są podstawowymi danymi przy analizie przedsiębiorstw, ale nie wpływały one na wnioski dotyczące pytań zadanych przez prokuraturę. Ta informacja  nie miała wpływu na wnioski, zwłaszcza że podkreśliłem, że ta strata jest niezrozumiała. Gdyby były pełne sprawozdania finansowe, a nie tylko końcowy wynik, to mogłyby się tam znaleźć istotne z punktu końcowych wniosków.

Anna Borowska-Sroka, pełnomocniczka poszkodowanych wskazuje więc, że w tym kontekście nie jest potrzebne odraczanie rozprawy po to, by czekać na opinię urzędu skarbowego. To zmierza wyłącznie w celu przedłużenia postępowania.

Prokurator nie oponuje przeciwko wnioskowi, zasadne byłoby zabezpieczenie tych informacji, by brak tych dokumentów nie blokował postępowania w kolejnych krokach.

Pełnomocnik wskazuje, że dane nie zostały zaudytowane, bo audytor odmówił audytu, czyli trzeba je traktować jako niewiarygodne i nie wpływają na opinię biegłych. Przyłączam się do stanowiska pani mecenas.

Poszkodowana dodaje, że związek między wynikiem finansowym, a rozpatrywana sprawą jest żaden.

Obrońca : moi klienci stanęli przed sądem pod zarzutem niegospodarności. Kwestia czy w końcowym roku działalności spółka miała zysk, czy stratę, stanowi ważną informację. W wielu miejscach tej opinii panowie wyciągają wnioski na postawie założeń, z powodu braku dokumentów. Ogromna ilość wniosków jest wynikiem takich założeń. Kwestia zysku jest również brana pod uwagę. Z tego punktu widzenia to nie jest element przedłużania postępowania. Przedłużaniem byłoby przesłuchanie biegłych i dopiero potem złożenie wniosku dowodowego. 

Pełnomocnik: w zarzucie niegospodarności ma to znaczenie, ale jak wskazał prokurator, nie chcemy w ogóle nie składać wniosku o informację. Nie można tym tylko warunkować kontynuację przesłuchania.

Obrońca co czwarta strona opinii wskazuje, że oskarżeni doprowadzili spółkę do niewypłacalności. Kwestia tego, czy spółka miała zysk czy stratę, ma tu kapitalne znaczenie.

Pełnomocniczka wskazuje, że kwestia niewypłacalności to nie zysk, ale realizowanie swoich zobowiązań. Biegli są wezwani już na 18 listopada, urząd skarbowy się s tym czasie nie wyrobi, więc przepadnie kolejny termin. To jest kwestia przedłużania.

Obrońca: zapytajmy, dlaczego spółka stałą się niewypłacalna. Czy to wynika ze straty wykazanej przez spółkę, czy z jakichś innych powodów.

Sędzia decyduje kontynuować przesłuchanie i zwróci się do urzędu o informację.

Sędzia czyta zeznania biegłych z postępowania przygotowawczego. Wskazali wówczas, że w opinii nie wykorzystywali danych z komputerów oskarżonych. Wskazują też, że generalnie inwestowanie w papiery wartościowe spółek zagranicznych przez Wachovię było opłacalne. 

Obrona prosi o wyjaśnienie: dziś powiedział pan, że nie było w WGI żadnej prawidłowej rachunkowości. W zeznaniach mówi pan, że Symphonia byłą dobra.

- System Symphonia był poprawny, ale wynik jego działania zależał od danych, wprowadzanych do niego. Część z nich była błędna, więc wyniki były nieprawidłowa.

Dane do systemy Symphonia były zaciągane z WGI. Skąd więc różnice?

- Do błędów dochodzi na styku tych systemów.

Więc jakie były błędy systemu Symphonia?

- Jeśli mówimy o zasysaniu danych z WGI do Symphonii, jeśli tam były błędne, to musiały być błędne i tu. 

Proszę pokazać błędne dane. Tu jest kopia opinii.

- Jeśli w poszczególnych rachunkach dla klientów były błędy, to i w zbiorczym automatycznie był błędny.

Powiedzieliście, że dane z Symphonii zgadzały się z pozostałym materiałem, to co było w Symphonii nieprawidłowe?

- Nie wiem, czy będziemy w stanie się do tego odnieść. Uczestniczyliśmy w przesłuchaniu świadków, musiałbym przypomnieć sobie te zeznania. CHciałbym odnieść się do tego na następnej sesji.

Czy pana opinia opiera się na zeznaniach świadków czy faktach?

- Na dokumentach. Zeznania świadków miały o tyle znaczenie, że próbowaliśmy dojść do logiki funkcjonowania systemu.

Czy panowie weryfikowaliście to co było wam dostępne w materiale dowodowym z informacjami uzyskanymi od świadków?

- Sposób analizy i metodologia został opisywaliśmy w jednym z pierwszych rozdziałów.  Podstawę analizy stanowią materiały pierwotne, a wtórne dotyczą informacji pierwotnych. 

Proszę o odpowiedź na proste pytanie. Zadaję proste pytanie: czy powołując się na informacje od świadków weryfikowaliście takie informacje w dokumentach?

- Nie przypominam sobie, byśmy weryfikowali informacje o tym, jak i kto otrzymał informację o przydzieleniu obligacji. Wskazaliśmy źródło do interpretacji przez sąd. Ustalenie hierarchii źródeł jest jednym z istotnych elementów pracy analityka, zwłaszcza jeśli występują sprzeczności. Nie jest rolą biegłego ocenianie wiarygodności świadków, ale pomaganie prokuratorom czy sądowi we wskazywaniu źródeł informacji i rozbieżności. 

 

 

 

Biegli będą zeznawać razem.

Jacek Kosiec, lat 54, konsultant biznesowy i biegły sądowy. Tadeusz Ordyłowski, lat 48, biegły ad hoc. Potwierdzają złożone opinie.

Na pytania prokurator Moniki Łągiewskiej: przy wydawaniu opinii, badana byłą dokumentacja finansowa zgromadzona w aktach sprawy i dokumentacja przechowywana w archiwum akt nowych w Milanówku. Badanie prawidłowości prowadzonej rachunkowości było przedmiotem pierwszej opinii, jest  tam odpowiedni rozdział. Jednak chciałbym zaznaczyć, że nie było to badanie jakie leży w zakresie biegłych rewidentów. To ogólne badanie zgodności procedur z ustawą o rachunkowości. Ogólny wniosek jest taki, że w WGI DM funkcjonowały dwa systemy księgowości: jeden oparty na programie Symphonia, szeroko wykorzystywanym i znanym w Polsce, a drugim systemem był tzw. system WGI, lub inaczej MAP Groszyk, od nazwy firmy, która wdrażała ten system. Należy stwierdzić, ze system oparty na Symphonii służył do ewidencjonowania działalności operacyjnej WGI DM, nie były w nim prowadzone rozliczenia kont klientów, które były prowadzone w systemie WGI. Do Symphonii system WGI dawał sumaryczny wkład zbiorczy danych z kont wszystkich klientów. Występowały niespójności i sprzeczności między tymi dwoma systemami, co prowadziło do tego, że żaden z nich nie był wiarygodny do prowadzenia rachunkowości zgodnie z ustawą o rachunkowości. 

Porównałem bilans otwarcia WGI DM z bilansem zamknięcia WGI zgodnie z postanowieniem prokuratora. Wynikało z tego, że były różnice w stanie kont klientów w zależności od źródła i dokumentów. Generalnie informacje przekazywane klientom były znacznie zawyżone jeśli chodzi o wysokość środków na rachunkach, w stosunku do danych w księgowości spółki i KNF. Różnice mogły być tylko szacowane, bo nieznany był system wyceny rachunków klientów, a według zeznań oskarżonych, w informacjach dla klientów uwzględniano przyszłe zyski. Pomijając sprzeczności i niespójności nie dające się wytłumaczyć, a także braki informacji w zestawieniach dotyczących klientów, stwierdziliśmy, że nadwyżka w wysokości rachunków inwestycyjnych sumarycznie w stosunku do wielkości przedstawianych w księgach rachunkowych i wobec organu nadzorczego, sięgała co najmniej 60 proc. 

Wykazywanie tych przyszłych zysków było elementem wskazującym na zyskowność działalności WGI DM, i mogło wprowadzać klientów w błąd co do powierzenia środków temu podmiotowi, jeśli te przyszłe zyski nie zostały zrealizowane, prowadziło to do realnych strat. Ja dogłębne badałem akta sprawy i nie doszukałem się przyszłych zysków. Jedynie mogła to być jakaś projekcja, że w przyszłości WGI osiągnie zyski. Ponieważ nie widziałem tej projekcji, nie mogłem tego zweryfikować. Ale takie projekcje nie są zgodne z zasadami prowadzenia działalności gospodarczej. Badałem różnicę między informacją o wartości rachunku i raportami do KPWiG i nie można było znaleźć racjonalnego wytłumaczenia pomiędzy tymi wartościami. Według mojej pamięci, trwały co najmniej cztery kontrole KPWiG w spółce, prowadzone przez organ nadzorczy. To wycinkowe audyty, nie można ich nazwać audytami. Wykryto szereg nieprawidłowości. W naszym przekonaniu zarząd WGI DM nieprawidłowo prowadził sprawy spółki, co doprowadziło do strat klientów. Zarząd nie zapewnił odpowiednio przejrzystego i spójnego systemu rachunkowości w firmie, co prowadziło do sprzeczności i chaosu w danych dotyczących poszczególnych klientów. To skutkowało m.in. występowaniem ujemnych sald w systemie rozliczeniowym WGI, co nie mogło mieć miejsca. W konsekwencji prowadziło to do nieuzasadnionych wypłat na rzecz poszczególnych klientów, co prowadziło do nieuzasadnionych wypłat dla jednych klientów kosztem tych, którzy utrzymywali inwestycje. Ponadto zarząd nie stosował się do przepisów dotyczących obrotu instrumentami finansowymi, co prowadziło do podejmowaniu nadmiernego ryzyka i nieinformowania o nim klientów. To naruszenie zasady ostrożności i rzetelności w traktowaniu środków powierzonych przez klientów.  Co do zaistnienia szkody nie chcę się wypowiadać, bo to należy do oceny sądu. Ewidentnie postępowanie zarządu doprowadziło do określonych strat spółki i jej klientów.

Nawet informacje dla klientów nie zgadzały się w tak podstawowym elemencie, jak stan rachunku na koniec miesiąca i stan na koniec kolejnego miesiąca. To dyskwalifikuje jakikolwiek system rozliczeniowy jako system księgowy.

Zagadnienie przyszłych zysków jest skomplikowane, zwłaszcza jeśli odniesie się to do przepisów. W rachunkowości obowiązuje zasada ostrożności, która nakazuje, by aktywa były wyceniane w sposób jak najbardziej realny na dany moment. Oczywistym jest, że jeśli w wycenie tych aktywów będzie się uwzględniało przyszłe, niezrealizowane zyski, co do których nie ma realnych przesłanek, że w ogóle wystąpią i co do których nie ma żadnych dokumentów, projekcji, modeli to ta zasada ostrożności jest naruszona.

Na pytania pełnomocnika poszkodowanych

W archiwum spółki nie odnaleźliśmy wszystkich dokumentów, kopie przesłane do organu nadzorczego też nie były kompletne, zapisy w systemie komputerowym, nie zgadzały się ani z wydrukami, ani z kopiami w firmie, ani z wydrukami przesłanymi do klientów. Mieliśmy dostęp do tych dokumentów, ale były one kompletnie niespójne. Nie mieliśmy ani jednego kompletnego zestawu wydruków do klientów. Można się oprzeć na systemie komputerowym, ale on był kompletnie niespójny. Od niektórych klientów mieliśmy wszystkie wydruki. One wykazywały wzrost wartości rachunku inwestycyjnego w całym okresie WGI DM, poza okresem 2 miesięcy, chyba październik-listopad 2005 r. One były spójne i logiczne. To mogło sugerować pozytywny stan inwestycji.

Mała sprzeczka pełnomocnika o "miny z przedszkola", jakie ma robić obrońca. Sędzia uspokaja.

Pełnomocnik

Czy dane wysyłane do KDPW nie korespondowały z danymi wysyłanymi dla klientów.

- Były różne zestawy danych wysyłanych do komisji. Były zestawienia wartości rachunków klientów, jak też kopie papierowe informacji wysyłanych do klientów. Tych zażądała w pewnym momencie komisja i je dostała. Kopie przesyłane do komisji nie zgadzały się z informacjami wysyłanymi wcześniej do klientów, ale były też inne niż zestawienia tabelaryczne wysyłane do komisji. Zestawienia tabelaryczne były robione mniej więcej zgodnie z tym, co było w systemie księgowym, a zatem uwzględniały instrumenty finansowe po cenie nabycia, bez przyszłych, projektowanych zysków. 

Czy to znaczy wyssanych z palca? Traktowałby pan te zyski poważnie? 

- Procowałem w instytucjach finansowych i nie spotkałem się z taką formą projektowania zysków. Patrząc na takie projekcje musimy patrzeć na firmy, które zbankrutowały. To sposób bardzo ryzykowny jeśli chodzi o przedstawienie wyników finansowych. Jest coś takiego, jak przyszłe zyski, ale do takich transakcji jest stosowana zawsze wycena. W stosowanej księgowości WGI DM były takie wyceny stosowane do transakcji przyszłych. Chodzi o wyceny obligacji WGI Consulting.

Czy informacje wysyłane do KDPW były spójne i konsekwentne i przewidywały również jakiś zysk?

- Zajmowaliśmy się działalnością WGI DM niż KDPW, one były wysyłane bardziej na konkretny dzień, trudno mówić o historii, nie było bilansu otwarcia czy zamknięcia, uwzględnionych wpłat i wypłat.

Które dane są według panów prawdziwe i dlaczego?

 - To te, które były raportowane do KDPW, czyli te niższe. Salda ujemne były w systemie WGI, które nie były raportowane. 

Czy panowie porównywaliście raporty WGI do KDPW z wpłatami do klientów?

- Z wszystkich materiałów próbowaliśmy odtworzyć z dostępnych rachunków historię konkretnego klienta. Korzystaliśmy też z opinii biegłego Maćkowiaka, który również nie miał wszystkich informacji. Nie można stwierdzić jednoznacznie, czy wpłaty wykonane przez klientów były potwierdzone w informacjach wysyłanych do KDPW. Były takie konta, na których były obciążenia jakąś kaucją, stratą. Bazowaliśmy tu na wyjaśnieniach oskarżonych. Kiedy konto było obciążone, przestawało być realnym wynikiem rachunku klienta. 

Czy badaliście konkretne przypadki na podstawie jakich dokumentów były dokonywane wypłaty?

- Próbowaliśmy to zbadać. Teoretycznie do takiego celu przeznaczony był wewnętrzny system WGI, co wynika z zeznań i dokumentów prezentujących politykę rachunkowości. Jednak są zeznania i wyjaśnienia, które wskazują, że w niektórych przypadkach podstawą wypłaty były arbitralne decyzje członków zarządu.

Czy zdarzył się przypadek wypłacenia pieniędzy klientom według stanu raportowanego do nadzoru?

- Zakładam, ze takie przypadki mogły mieć miejsce, szczególnie w końcowym okresie, ale nie było to przedmiotem naszego badania. 

Czy WGI DM pobierało prowizję od klientów?

- Tak. Wydaje się, że to na podstawie standardowych procesów, że za prowadzenie rachunku pobieram prowizję, prawdopodobnie standardowo jak na rynku. Prowizja była zawsze, taka sama bez względu na to, czy konto wykazywało zysk, czy stratę. Była procentowa, to normalna praktyka rynkowa i nie badaliśmy pod kątem zasadności jej pobierania. Nie byliśmy w stanie znaleźć w materiałach podstawy. Ja sobie policzyłem, że chodziło o procentowy udział od salda otwarcia czy zamknięcia. Były różne prowizje w zależności od rodzaju portfela inwestycyjnego. Zdarzały się też odstępstwa od tej zasady.

Czy informacja z różnych źródeł, oprócz danych do KDPW, była spójna miesiąc po miesiącu?

- Jeśli chodzi o system WGI nie było ciągłości, co skutkowało reklamacjami. Większość klientów jednak otrzymywała spójną informację o stanie rachunków, z progresją zysków.

Czy te informacje z Symphonii były ciągłością księgowań pomiędzy WGI a DM WGI?

- Na pewno była zachowana tu ciągłość wcześniejszych księgowań sprzed 29 kwietnia 2005. Badaliśmy bilans otwarcia i zamknięcia, one się zgadzały. Potem ta ciągłość następowała, tyle że już nie było kont klientów. My nie badaliśmy danych z poprzedniej działalności. Tylko w opinii uzupełniającej chyba badaliśmy stan z 31 marca. Zestawienie bilansu otwarcia WGI DM z danymi przesłanymi do klientów dokonał syndyk Kretkiewicz. To było podstawą naszej analizy. Na tej bazie dokonaliśmy własnej analizy, weryfikowaliśmy dane podane przez syndyka oraz próbowaliśmy dokonać większej własnej analizy na podstawie dodatkowych informacji. Z tego co pamiętam, różnica między wyliczeniem Kretkiewicza i klientów to ponad 30 proc. na niekorzyść klientów. Dokonaliśmy dodatkowej analizy, porównanie danych dostępnych z bilansem otwarcia. Wygenerowaliśmy tylko tych klientów dla których można było zweryfikować dane. Tam różnica wynosiła ponad 60 proc. Dokładnie nie pamiętam, ale pamiętam, że salda nie zgadzały się również w drugą stronę: były wyższe w bilansach otwarcia niż informacja dla klientów. To były jednostkowe przypadki. Zestawienie bazowe pana Kretkiewicza nie zawierało wszystkich klientów, więc też nie można się było tylko na nim oprzeć.

Czy informacja z Symphonii zawierała wszystkie dane?

- Można o tym mówić w kontekście wymogów prawnych. Z dotychczasowych wyjaśnień wynika, że część danych w systemie WGI była zniekształcona, część błędna, części w ogóle nie było. Moim zdaniem to była jedna z głównych przyczyn złego funkcjonowania tego podmiotu.

Pełnomocniczka oskarżycieli:

Czy wypłaty na podstawie systemu WGI uwzględniały również szacunki co do zysków?

- Tak, uwzględniały je do pewnego momentu, w którym firma zaczęła mieć problemy i nastąpiło masowe zgłoszenie wypłat przez klientów. Także do tego momentu zdarzały się przypadki, gdy klienci reklamowali salda rachunków i były dokonywane korekty, których podstawa nie jest nam znana. Ci klienci, którzy wcześniej zażądali wypłaty, uzyskiwali wypłatę pieniędzy z zyskiem, który firma wykazywała na informacji przesyłanej do klienta. Nie znaleźliśmy żadnej korelacji między zyskami wykazywanymi dla klientów, a faktyczną działalnością firmy na rzecz danego klienta. Nie jesteś,y w stanie ocenić, czy to były przyszłe zyski, czy jeszcze coś innego. 

W jaki sposób było to sfinansowane, te wypłaty?

- Odpowiedź jest stosunkowo prosta. Klienci, którzy przychodzili później i wpłacali swoje pieniądze, finansowali wypłaty tym, którzy wycofywali się wcześniej.  Inwestycje w rzeczywistości nie były prowadzone i rozliczane na indywidualnych rachunkach klientów, a jedynie w sposób zbiorczy.

Pełnomocnik oskarżycieli

Czy ta działalność nosi znamiona piramidy finansowej?

- Każdy może sam na to odpowiedzieć, w zależności od tego co rozumie pod tym terminem. Mogę wyrazić swoje prywatne zdanie poza opinią. Moim zdaniem była to piramida finansowa.

Czy w WGI DM było coś, co nazywamy podwójną księgowością?

- Nie mogę jednoznacznie na to odpowiedzieć. Jako praktyk mogę powiedzieć, że moim zdaniem w WGI DM w ogóle nie było prowadzonej prawidłowej rachunkowości. Żaden system tego nie spełniał. Jeśli do Symphonii wprowadzono błędne dane, to ten system, który funkcjonuje w innych firmach,  to nie mógł on dawać poprawnych rezultatów.

Poszkodowane:

Czy te dane przekazywane do KPWiG są wiarygodne?

- Te dane zgadzały się z danymi księgowymi z Symphonii, nie zgadzały się z danymi przekazywanymi klientom. Te dane były obciążone także błędami systemu WGI. To było cały czas przedmiotem wyjaśnień. Te dane też nie odpowiadały rzeczywistości. 

Czy natknęliście się panowie bazę, z której pochodziły informacje dla klientów?

- Nie stwierdziliśmy tego, z którego systemu były drukowane dane do klientów. Z akt sprawy też nie wynika to. Mogę stwierdzić, że systemem bazowym do wydruków był system WGI, ale dane z tego systemu nie zgadzały się z danymi wysyłanymi do klientów. Chodzi o dane z systemu WGI, którymi my dysponowaliśmy. Z akt sprawy wynika, że wszelkie reklamacje były poprawiane przez zarząd. Nie znaleźliśmy systemu, czy sposobu, w jaki to było drukowane. 

Ja posiadałam dwa rachunki z 2001 i 2004 r. Na dzień rozpoczęcia działalności z KPWIG mam dwa salda. W pierwszym przypadku stan jest sześciokrotnie niższy niż informacja od zarządu. Drugi rachunek pokazuje taką samą kwotę. Jeśli prognozujemy zysk, to chyba jakoś proporcjonalnie. Czy to jest możliwe?

- Już o tym mówiłem. Żadnej logiki między informacjami przekazywanymi klientom i prognozowanymi zyskami, nie umieliśmy znaleźć.

Czy znaleźliście zestawienia transakcji zawieranych przez spółkę?

- Tak, były one robione w systemie WGI.

Przy przechodzeniu WGI w WGI DM jest informacja o 2 mln USD kredytu w Wachovii, a potem mówi się o 10 mln USD. Skąd ta różnica?

- To prawdopodobnie transza kredytu z Wachovii. To mogła też być jakaś kaucja gwarancyjna. W tej chwili trudno powiedzieć.

Czy spotkali się panowie z formą, jaką klienci WGI byli informowani o nabywaniu obligacji WGI Consulting, czy o ilości obligacji zakupionych przez poszczególnych klientów?

- Nie spotkaliśmy się. Według tego co pamiętam, do klientów była wysyłana informacja o przydzieleniu obligacji. Z zeznań niektórych klientów wynika, że nie wszyscy taką informację otrzymali. Wykup obligacji odbywał się przez ich umorzenie ze środków klientów. To były zbiorcze dokumenty o umorzeniu poprzednich obligacji i emisji nowych. Dyspozycji indywidualnych klientów nie spotkaliśmy, to była kwestia dyspozycji zamknięcia rachunku. Ja nie bardzo rozumiałem system umarzania. 

Napisaliście, że zamrożenie środków i liczne przelewy na konta prywatne i spółek powiązanych z oskarżonymi uszczupliły wartość majątku. Pamiętacie kto dawał takie dyspozycje i jakiego rzędu to kwoty?

- Opisaliśmy to w opinii, myślę, że to jest jasne. 

Pełnomocnik.

Kto z zarządu korygował raporty dla klientów?

- To informacje z akt sprawy, ja tego nie pamiętam, ale było to przytaczane z pewnością.

Poszkodowana

Czy kopie informacji dla klientów i przesłane do KPWiG, były drukowane z systemu WGI MAP Groszyk?

- Nie możemy tego z całą pewnością stwierdzić. 

 

 

 

Opowiadać o sprawie będą Jacek Kosiec, biegły z dziedziny zarządzania organizacji i ekonomiki przedsiębiorstw oraz Tadeusz Ordyłowski – specjalista ds. finansów. Start był zaplanowany na 9.00, ale ze względu na problemy z dojazdem, jakie ma obrońca, oraz nieobecność żadnego z biegłych (mimo prawidłowego powiadomienia), rozprawa opóźni się o pół godziny.


Proces szefów domu maklerskiego WGI – Macieja S., Łukasza K. i Andrzeja S. - toczy się w warszawskim sądzie okręgowym od września 2013 r. Prokuratura zarzuca im m.in. wyrządzenie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach. W akcie oskarżenia wymienia nazwiska blisko 1,2 tys. poszkodowanych na łączną kwotę blisko 250 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Biegli o sprawie WGI