Zeznania biegłych w sprawie WGI

  • Emil Górecki
18-11-2014, 12:58

Tadeusz Ordyłowki i Jacek Kosiec, autorzy ekspertyzy dotyczącej zarządzania, organizacji i ekonomiki przedsiębiorstw, będą drugi dzień zeznawać w sprawie Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej (WGI).Start dzisiejszej rozprawy o godzinie 13.00.

"PB" jako jedyna redakcja od początku relacjonuje proces WGI. Zobacz wszystkie teksty na ten temat >>

Proces przeciwko szefom WGI
Zobacz więcej

Proces przeciwko szefom WGI

fot. Grzegorz Kawecki

Zobacz także

Dziś biegłych przepytują obrońcy. 

Czy DM WGI miał obowiązek prowadzenia w systemie informatycznym rachunków dla poszczególnych klientów?

- To oczywiste. System informatyczny musi spełniać takie same wymagania, jak w wersji papierowej. Co do ewidencjonowania stanów rachunków inwestycyjnych klientów, to w świetle zebranego materiału, to taki wymóg istniał. Rozpoczęcie działalności DM było uwarunkowane wprowadzeniem systemu WGI, to wynika z dokumentów.

Czy ten system miał spełniać wymogi przepisów o rachunkowości?

- W samej ustawie o rachunkowości nie było wymogu ewidencjonowania operacji i stanów na rachunkach klientów, ale jak rozumieć te dodatkowe wymogi KPWiG, czy one wprost powinny być związane z ustawą o rachunkowości, to zagadnienie szczegółowe i dotyczy strony prawnej.

Nie pytam o ustawę o rachunkowości, tylko ustawę o domach maklerskich: czy ta ustawa nakazywała prowadzenie rachunków każdego klienta?

- Nie pamiętam konkretnie przepisów z których to wynikało, ale KPWiG warunkowała rozpoczęcie działalności WGI DM od wprowadzenia takiego systemu.

Nie pytam o wymagania komisji, tylko o to , czy ten system miał ewidencjonować rachunki poszczególnych klientów i spełniać wymogi ustawy o rachunkowości?

- To by wymagało szczegółowej analizy zezwolenia z KPWiG, to nie było przedmiotem naszej analizy. Nie czuję się kompetentny do przeprowadzenia analizy stricte prawnej.

Ale to wynika z pańskich opinii, pytam, czy system WGI miał spełniać wymogi ustawy o rachunkowości, pan pisze, że nie spełniał, ale czy musiał?

- Ja to tylko stwierdziłem, nie analizowałem sytuacji prawnej.

Pisze pan, że wycena rachunków inwestycyjnych była prowadzona w sposób prezentujący przyszłe zyski. Czy ustawa o domach maklerskich nakazywała w jaki sposób wyceniać rachunki?

- Tym zagadnieniom poświęcone są rozdziały 7.1 i 7.2. Nie jestem teraz w stanie analizować treści dokumentów prawnych. 

Więc czy w panów ocenie taka wycena rachunków była niezgodna z przepisami prawa, w szczególności ustawy o obrocie instrumentami finansowymi w 2005 r.?

- Ta kwestia nie była precyzyjnie uregulowana i taką uwagę w opinii zawarliśmy. Od jesieni 2005 r. ta kwestia była doprecyzowana. 

Oświadczenie obrońcy: dopytuję o to, bo system WGI oraz system Symphonia w opinii biegłych jest zamiennie stosowany. Dlatego zapytam, czy jakikolwiek przepis wówczas zakazywał wyceny rachunków inwestycyjnych w oparciu o przyszłe zyski.

- Ta odpowiedź jest stosunkowo łatwa: nie było żadnego takiego przepisu.

Piszecie panowie o braku dokumentów i o konieczności oparcia się o dodatkowe założenia w policzeniu wartości rachunków. Jakich dokumentów konkretnie brakowało?

- To zdanie wyrwane z kontekstu. Był problem z niekompletnością dokumentów od klientów, opinia biegłego Maćkowiaka była oparta o wybrakowane dokumenty, w spółce nie było kompletów. Trzeba było wyliczyć te dane, wyciągnąć wnioski.

Panowie, czy wiecie, jakich dokumentów konkretnie brakowało?

- Te dokumenty, których brakowało, były wskazane w treści opinii i załącznikach, np. w tabelach do przeprowadzania wyliczeń. Przykład: jeśli nie ma informacji o stanie rachunku klienta, to odpowiednia rubryka w tabeli pozostaje pusta lub jest komentarz o braku danych na ten temat. Są szczegółowe odniesienia do innych dokumentów, jak raporty kasowe, dokumenty o niektórych operacjach bankowych. 

Czy dysponowaliście historią rachunków bankowych?

- Tak. W opinii biegłego Maćkowiaka byłą informacja o tym, że nie dysponował kompletem wydruków bankowych oraz że były one niezrozumiałe. To należy rozumieć, że badane były wszystkie informacje z banku dotyczące rachunków, a pewne operacje nie znajdowały się w zestawieniach dostarczonych przez banki. Dlaczego? Nie umiemy na to pytanie odpowiedzieć. Banki twierdziły, że wszystkie informacje zostały dostarczone.

W jaki sposób wyliczyliście szkodę, skoro nie mieliście kompletnej dokumentacji dotyczącej rachunków.

- Szkoda przy pewnych założeniach była szacowana, o czym pisaliśmy. Chodziło np. o interpretację niejasnych zapisów dotyczących różnych operacji, lub weryfikacji sprzecznych dokumentów. Jeśli nie byliśmy w stanie wyliczyć szkody, to tego nie robiliśmy.

A gdzie mogły się znajdować brakujące dokumenty?

- Nie potrafię odpowiedzieć.

Czy zwracaliście się do prokuratury lub ABW czy te dokumenty są dostępne i czy można je odzyskać?

- Prace trwały dwa lata i wielokrotnie wskazywaliśmy prokuraturze i ABW jakich dokumentów brakuje i jakich informacji potrzebujemy.  Te dokumenty nam dostarczano w takim zakresie, w jakim te organy mogły nam dostarczyć. Były też dodatkowe czynności przeszukiwania zasobów informatycznych spółek oraz prywatnych zasobów informatycznych oskarżonych, co doprowadziło do uruchomienia systemu, który funkcjonował w WGI na moment ogłoszenia upadłości. Widać z tego, oraz z historii działań prokuratury zawartych w aktach, że szereg działań na nasz wniosek było podejmowanych a dokumenty były znajdowane. 

Czy pamiętacie panowie, na jaki rachunek były dokonywane wpłaty i wypłaty dla klientów?

- Z tego, co pamiętam, z BRE Banku. Były też inne rachunki.

Obrońca czyta fragment zeznań biegłego Maćkowiaka, z których wynika, że biegły miał całkowity dostęp do kompletnej dokumentacji bankowej.

- Biegły Maćkowiak nie miał możliwości stwierdzenia, czy poza danymi które uzyskał, mogły istnieć jakiekolwiek inne rachunki i dane, do których nie miał dostępu. On nie prowadził analizy porównawczej, krzyżowej, która pozwoliłaby stwierdzić, że dane którymi dysponował były kompletne. Stwierdziliśmy w naszej analizie, że dane biegłego Maćkowiaka nie były kompletne. On dysponował tylko zestawem danych z określonych banków, a z naszej analizy wynikało, że te dane nie uzasadniają stanów wpłat i wypłat niektórych klientów. Zatem musiały być inne transakcje.

Adwokat wnosi o to, by oskarżycielka posiłkowa nie szeptała w trakcie zeznań na ucho biegłym. 

Obrońca: o co chodzi w jednej z tabel, gdzie wspomniano o pomocy prawnej z Wielkiej Brytanii?

- To tabela sporządzona na wczesnym etapie prowadzenia badań i to miało być wyliczenie punktów, które mogły mieć znaczenie na późniejszym etapie, a ten komentarz oznacza, że źródłem informacji pochodzi z pomocy prawnej z Wielkiej Brytanii.

Informacja o zmianie nazwy z WGI na DM WGI?

- Informacja znalazła się w pakiecie przekazanym stamtąd. To tylko informacje o charakterze porządkującym. 

Wskazujecie panowie w jednym miejscu na 5 mln zł zysku po 2005 r. a na innej stronie wskazujecie, że oskarżeni prowadzili źle spółkę i to doprowadziło do 2 mln zł straty za 2005 r., a w konsekwencji upadłości.

- Nie widzę kwoty 5 mln zł zysku.

Mówimy o tym, że od 2000 r. do 2004 r. spółka miała taki zysk.

- Strata bilansowa za 2005 r. podana jest na podstawie sprawozdania wstępnego. Wskazujemy, że w 2005 r. spółka została doprowadzona do stanu niewypłacalności, co jest innym przypadkiem. Niewypłacalność to brak możliwości zaspokojenia wymagalnych roszczeń.

Ale pan pisze o doprowadzeniu do wygenerowania straty a w konsekwencji do niewypłacalności.

- To stwierdzenie nieprecyzyjne, należało napisać tylko o niewypłacalności.

Czy to sprawozdanie wstępne, które widzieliście,  zawierało informację o stracie 2 mln zł, a nie zysku?

- Musiałbym zobaczyć ten dokument. Nie powinno być tam wpisane "strata bilansowa". Powinny być straty na rachunkach inwestycyjnych. W tym sensie, że klienci nie byli w stanie odzyskać środków powierzonych.

Anna Borowska-Sroka, pełnomocniczka poszkodowanych:

Czy przy założeniu, że zysk spółki za oatatni rok był zysk a nie strata 2 mln zł, czy ta kwota wystarczyłaby do zaspokojenia zobowiązań spółki i ochronienia jej przed upadłością?

- Spółka ogłosiła upadłość ze względu na niewypłacalność wobec klientów. Nie ma znaczenia, jakie zyski były wykazywane przez samą spółkę. Istotne, czy spółka była w stanie zaspokoić wymagalne zobowiązania.

Obrońca: a jakie były wymagalne zobowiązania w tym czasie?

Te, które wynikały ze stanu rachunków przekazywanych klientom. 

A jakie one były?

- To jest przedstawione. Ale one są oczywiście wyższe niż 7 mln zł, przyjmowanych jako ewentualni zysk skumulowany z pięciu lat.

Braliście pod uwagę wycenę instrumentów finansowych?

- Tak, oczywiście to badaliśmy.

A czy badaliście, jak się zachowywała ta wartość później na rachunkach Wachovii?

- Tak, badaliśmy.

A czy pamiętacie panowie, ile pieniędzy na rachunku Wachovii zostało zablokowane przez nowojorski sąd?

- Nie pamiętam, mogę to znaleźć,

A czy wiecie panowie, jaki był dalszy los tych pieniędzy po blokadzie?

- Z tego co pamiętam, te środki zostały wypłacone przez syndyka, potem wypłacane były jakieś sumy klientom 

A pomiędzy blokadą i wypłaceniem?

- Nie było to przedmiotem naszej opinii, ale badaliśmy w pewnym zakresie.

Czy one przyniosły zysk, spadek?

- Te dane są zawarte w opinii. Tam też jest nasz opis, co się z nimi stało. Z tego co pamiętam, została tam potrącona kwota udzielonej pożyczki 10.5 mln USD. Poza tym było wahnięcie i konieczność uzupełnienia depozytu zabezpieczającego. To nie zostało dokonane więc nastąpiła sprzedaż instrumentów i znaczny spadek wartości. Z początkowych około 30 mln USD zostało około 7 mln USD. Z zeznań syndyka ta kwota troszkę urosła. Nie pamiętam skali, ale to nie ma znaczenia.

Troszkę? Urosła o 140 proc.

- Nie bardzo rozumiem tej uwagi.

Dokonujecie panowie kategorycznej opinii sposobów inwestowania.

- Na takich transakcjach można dużo zarobić i dużo stracić. Nie to było przedmiotem opinii.

Powiedział pan, że obniżka wartości aktywów była wynikiem zawirowań. Czy wiecie, kiedy to miało miejsce? Kiedy Wachovia zażądała uzupełnienia depozytu zabezpieczającego?

- Z tego, co pamiętam, już po odebraniu licencji. Ale z opinii wynika, że kwestia depozytów zabezpieczających jest czymś normalnym, z czym trzeba się liczyć.  

Pełnomocniczka poszkodowanych

Jakie jest pochodzenie tej kwoty 30 mln USD?

- To były aktywa Wachovii. Kwota 10,5 mln USD była osobna, zarząd WGI Consulting nie miał prawa zaciągnąć tej pożyczki. Uściślając: miał prawo, ale nie miał prawa zastawić jej aktywami 30 mln USD, czyli aktywami klientów.

Czy znacie panowie warunki inwestowania WGI DM, załącznik do umowy z klientami?

- Tak, znamy. Część klientów jednak wskazywało, że nie miało o tym świadomości.

Czy te zasady umożliwiały WGI DM inwestowanie pieniędzy klientów w obligacje niedopuszczone do publicznego obrotu?

- Z tego, co pamiętam, nie zakazywały tego.

A czy nie nakazywały? Czy pan to pamięta?

- Czy były dopuszczalne, czy nie, to kwestia wysoce specjalistyczna. Z tego co pamiętam, był to jeden z zarzutów, które KPWiG zarzucała spółce.

Czy znane jest panom pismo z kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka do Komisji i odpowiedzi na nie, dotyczące modelu funkcjonowania spółki i stanowisko Komisji wobec utworzenia WGI Consulting, jako podmiotu emitującego obligacje niedopuszczone do publicznego obrotu?

- Nie jest mi znane.

Obrońca prosi o przerwanie przesłuchania, bo zadał ponad 20 z 80 pytań.  Pytania zadaje więc Anna Borowska-Sroka:

Jakie dane co do stanu środków zgromadzonych na rachunkach klientów, są uwidocznione z daty zajęcia środków WGI w Wachowii, tych 30 mln USD?

- Musiałbym sprawdzić te daty.

Poszkodowana Bogumiła W-K.

Ostatnia informacja do klientów została wysłana 31 marca 2006 r. Potem macie panowie informacje, że w Wachovii jest 30 mln USD. Czy gdyby wszyscy klienci zwrócili się o zwrot pieniędzy, WGI DM byłoby w stanie wypłacić wszystkim klientom pieniędzy?

 - Nie byłby, bo te aktywa były obciążone zastawem 10,5 mln USD, a więc w momencie zażądania wycofania środków z Wachovii, Wachovia postawiłaby ten kredyt w stan wymagalności i potrąciła jego wartość z aktywów. Ponadto w sytuacji likwidacji rachunku inwestycyjnego i wyprzedaży instrumentów finansowych, należy liczyć się ze stratami. To wynika z ogólnych reguł funkcjonowania rynków finansowych. Nie pamiętam w tej chwili, ale mogły też być jakieś opłaty lub kary ze strony Wachovii. Te kwestie wyjaśniał Roman Śledziejowski. Powiedział, że wycena byłaby pomniejszona o spread Wachovii.

Pełnomocniczka poszkodowanych: Ale czy te 30 mln USD wystarczyłoby na 31 marca do zaspokojenia klientów?

- Na żadną z analizowanych przez nas dat, wysokość zobowiązań WGI DM wobec klientów nie zostałaby zrealizowana. 

Obrona:

Czy którakolwiek na ten czas dyspozycja wypłat złożonych przez klientów 2006 r. nie została zrealizowana?

- Nie pamiętam, muszę się do tej odpowiedzi przygotować.

Bogusława W-K.

Właśnie ja jestem takim klientem.

Obrona wnosi o przerwę, by przygotowany blok pytań został zadany w jednym terminie rozprawy. Koniec rozprawy. 19 lutego będzie zeznawać biegła Opalińska, 26 lutego 2015 r. dzisiejsi biegli na godzinę 9.00, sala 352. Na następnym terminie 28 listopada będzie jeden świadek Tadeusz S. 

 

 

Proces szefów domu maklerskiego WGI – Macieja S., Łukasza K. i Andrzeja S. - toczy się w warszawskim sądzie okręgowym od września 2013 r. Prokuratura zarzuca im m.in. wyrządzenie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach. W akcie oskarżenia wymienia nazwiska blisko 1,2 tys. poszkodowanych na łączną kwotę blisko 250 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Zeznania biegłych w sprawie WGI