Bilans wymiany jest korzystny dla Polski

Dorota Kaczyńska, Anna Leder
23-02-2004, 00:00

Poziom polsko-szwedzkiej wymiany handlowej od dwóch lat sukcesywnie rośnie, a wartości eksportu i importu zwiększają się proporcjonalnie.

Wśród eksporterów na rynek szwedzki Polska zajęła w 2002 r. 12 miejsce. To spory awans, gdyż dwa lata wcześniej nasz kraj zajmował 17 pozycję.

Na liście państw importujących towary ze Szwecji figurujemy na 14 miejscu. Jednak warto zaznaczyć, że wśród krajów Europy Środkowej i Wschodniej staliśmy się pierwszym partnerem Szwecji.

Równowaga obrotów

Od dwóch lat przyrost polskiego eksportu sięga rocznie 30 proc. Jak twierdzi Tadeusz Iwanowski, prezes Polsko-Szwedzkiej Izby Gospodarczej, wpływa na to nasza konkurencyjność cenowa, wielkość inwestycji w Polsce oraz wysoka aktywność małych i średnich przedsiębiorstw.

— Wzmożone zainteresowanie rynkiem szwedzkim ze strony polskich przedsiębiorców jest bardzo wyraźne. Codziennie otrzymujemy od nich zapytania dotyczące rynku szwedzkiego, jego specyfiki, kontaktów — mówi Tadeusz Iwanowski.

Towary najczęściej eksportowane z Polski do Szwecji to maszyny, urządzenia i środki transportu, różne wyroby gotowe, półfabrykaty i paliwa. Importowane do Polski są najczęściej półfabrykaty, maszyny, urządzenia i środki transportu oraz produkty chemiczne. Można zatem mówić o zbilansowaniu obrotów między Polską i Szwecją w zakresie produktów o wysokim stopniu przetworzenia.

Jeśli zaś przyjrzeć się finansowej strukturze obrotu między dwoma krajami — największą wartość w polskim eksporcie do Szwecji mają produkty rafinacji ropy naftowej i meble. Z kolei Polacy najwięcej płacą za szwedzki papier, tekturę i energię elektryczną.

Polskie usługi

Wśród eksporterów dużą aktywność wykazują obecnie dostawcy konstrukcji stalowych, którym udaje się pozyskać partnerów w Szwecji. Na rynek tego kraju spoglądają także z niecierpliwością polskie firmy budowlane, szczególnie te, które mają już doświadczenia w eksporcie swoich usług do Niemiec.

— W Szwecji realizowanych będzie wiele dużych inwestycji infrastrukturalnych, jak np. tunel kolejowy (wraz z dworcem) w Malmö i tunel kolejowy w Sztokholmie. W obu tych przypadkach polskie firmy będą miały duże szanse jako podwykonawcy — opowiada Tadeusz Iwanowski.

Jego zdaniem, duże zainteresowanie szwedzkim rynkiem wykazują także branże informatyczna, elektroniczna oraz firmy usługowe, np. projektanci. Na tym nie koniec. Polscy wytwórcy dostarczający wyposażenie dla przedsiębiorstw komunikacji miejskiej z zainteresowaniem śledzą ogłaszane w Szwecji przetargi.

— Wielkość polskiego eksportu w dużej mierze zależy także od dokonanych tu szwedzkich inwestycji. Firmy, takie jak Ikea, Volvo czy Scania, wiele zainwestowały w waszym kraju, a teraz eksportują stąd do innych państw, w tym także do samej Szwecji — wyjaśnia Hans Andersson, minister do spraw ekonomicznych w ambasadzie Szwecji.

Opór administracji

Dla niespełna 9 milionowej Szwecji przeszło 4 razy większa Polska — kraj o znacznie wyższych parametrach wzrostu gospodarczego — stanowi atrakcyjny rynek zbytu.

— Coraz więcej firm szwedzkich zmuszonych jest przez warunki rynkowe do obniżania kosztów produkcji. Przenoszą ją więc ę do krajów, w których nie brakuje dobrze wykwalifikowanej, ale tańszej siły roboczej. Polski rynek pracy spełnia te warunki — twierdzi Tadeusz Iwanowski.

Mimo upływu lat szwedzcy przedsiębiorcy narzekają na liczne przeszkody, których Polacy ciągle nie potrafią zlikwidować. Odstraszają m.in. zatłoczone, niebezpieczne drogi i usługi telekomunikacyjne prawie dwukrotnie droższe niż w Szwecji. Brakuje też tanich połączeń lotniczych.

— Przedsiębiorcy muszą się borykać z licznymi problemami natury administracyjnej przy rejestracji spółek. Są to zbędne procedury, długie terminy i często arbitralny tryb wydawania decyzji. Wiele kłopotu sprawiają niejasne relacje administracji podatkowej z podmiotami gospodarczymi, a także zagmatwane i często zmieniające się prawo. Firmy napotykają także wiele trudności przy pozyskiwaniu kapitału na inwestycje w polskim systemie bankowym, szczególnie dla nowych podmiotów. Dobrego wrażenia nie robi także poziom znajomości języka angielskiego wśród kadr administracji publicznej — wylicza Tadeusz Iwanowski.

— Można jednak znaleźć pozytywne przypadki współpracy Szwedów z lokalnymi władzami. Są na przykład bardzo zadowoleni z kontaktów z administracją we Wrocławiu — pociesza Hans Andersson.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczyńska, Anna Leder

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Bilans wymiany jest korzystny dla Polski