Dlaczego twój biznes potrzebuje różnicy zdań

opublikowano: 08-08-2018, 22:00
aktualizacja: 01-12-2021, 18:19

Steve Jobs i Steve Wozniak byli jak ogień i woda, a mimo to stworzyli potęgę Apple’a. Dlaczego w pracy warto się kłócić?

Wpuszczać czy nie wpuszczać imigrantów? Stawiać na polexit czy Brukselę? Popierać czy bojkotować Nowy Ład? Polacy nigdy nie byli jednomyślni, a od kilku lat mówią dwoma językami. Innej narracji używają ci, którzy zasypiają przy Radiu Maryja, a innej osoby niemogące się oderwać od „Szkła kontaktowego” w TVN.

Duży odsetek Kowalskich męczą jednak światopoglądowe kłótnie, przez co popadają w drugą skrajność: gaszą każdy konflikt w zarodku. Aż nadto cenią kompromis. Próbują neutralizować wszelkie różnice zdań, także poza przestrzenią publiczną. Dążą nawet do tego, by praca zawodowa była wolna od jakichkolwiek napięć, niesnasek i polemik. Dlaczego jest to groźne dla firmy?

Postaw na swoim:
Postaw na swoim:
Kłótnia jest lepsza od pozornej zgody, a dążenie do prawy ma większą wartość niż tzw. święty spokój.
Adobe Stock

— Tarcia, konflikty, animozje są czymś naturalnym, a mogą być zjawiskiem pozytywnym. Oczyszczają atmosferę, pomagają wyjść z kolein utartego myślenia, pokazują szerokie spektrum poglądów. Dzięki nim zespoły są innowacyjne, twórcze — mówi trener Jakub Urbański.

Układność prowadzi do katastrofy

Swego czasu doszło do serii katastrof samolotów południowokoreańskich linii lotniczych. Powód był zawsze ten sam: zbyt grzeczni piloci nie ośmielili się odezwać, gdy kapitan mylił się w ocenie sytuacji i wydawał nieodpowiednie komendy. Zwykle jednomyślność, posłuszeństwo autorytetom i bezwzględne podporządkowanie się grupie nie mają tragicznych konsekwencji. Mogą jednak skutkować błędnymi decyzjami w zarządzaniu, roztrwonieniem pieniędzy na nieefektywny marketing, wypuszczeniem na rynek dalekiego od doskonałości produktu.

— Na oficjalnych spotkaniach wszyscy są dla siebie mili, kulturalni, zgadzają się z szefem, wolą nie ujawniać swoich opinii — nawet gdyby to miało uchronić firmę przed kosztownym błędem. Dopiero w gronie zaufanych kolegów krytykują pomysły zarządu, przewidują klęskę jakiegoś projektu. Gdy zaś rzeczywiście spełni się czarny scenariusz, triumfują: „a nie mówiłem!” — opisuje Jakub Urbański.

Dyplomacja to nie udawana uprzejmość

Czy to oznacza, że w pracy lepiej być awanturnikiem niż dyplomatą? Absolutnie nie. Frank Naumann, niemiecki psycholog, w książce „Sztuka dyplomacji na co dzień” tłumaczy, że dyplomacja to nie to samo, co udawana uprzejmość i układność, zaś bycie osobą odważną, o wyrazistych poglądach, wcale nie sprowadza się do awanturnictwa. „Człowiek o zacięciu dyplomatycznym — pisze dr Naumann — myśli sobie: »Dlaczego miałbym przebijać głową mur, skoro wystarczy zrobić mały krok dalej i znaleźć otwarte drzwi?«. Za uroczym stylem bycia dyplomaty kryje się stalowa wola, która okazuje się niezwykle odkrywcza, jeśli chodzi o omijanie wszelkich ognisk oporu”. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane