Boimy się nadużyć

Lesław Kretowicz
23-07-2002, 00:00

Katarzyna Zajdel- Kurowska Bank Handlowy

- W pierwszym wystąpieniu ministra Grzegorza Kołodki poznaliśmy zręby jego programu gospodarczego i nie oczekuję z jego strony negatywnych niespodzianek. Nie ma już także obaw o dewaluację złotego lub rewolucję w przyszłorocznym budżecie, choć szczegóły poznamy prawdopodobnie dopiero pod koniec sierpnia. W sferze mikro obawiam się umorzeń starych zobowiązań oraz nadmiernego interwencjonizmu państwa.

Krzysztof Rybiński BPH PBK

- Obawy miały miejsce w pierwszych dniach milczenia ministra finansów. Obecnie już wiadomo, czego można oczekiwać, i na rynku zapanował spokój. Pozytywnie spojrzeć w przyszłość pozwala także postawa prezydenta, który jawi się jako strażnik zasad porządku konstytucyjnego. To gwarantuje, że niekonwencjonalne zachowania zostaną zastopowane. Obawiam się natomiast zapowiedzi obniżania deficytu budżetowego. Można to zrobić, ale kosztem pozabudżetowej ekspansji fiskalnej. Nie wiadomo też, jaka będzie reakcja Grzegorza Kołodki na umacnianie się złotego.

Jacek Wiśniewski Pekao SA

- Jedyne obawy dotyczą przyszłorocznego budżetu, jednak szczegóły poznamy najwcześniej za miesiąc. Wiadomo już jednak, że dochody będą wyższe, niż założył to minister Marek Belka. Najważniejsze jest więc, czy wzrosną w związku z tym wydatki, czy obniżony zostanie deficyt budżetowy. W tym pierwszym wypadku naruszona zostanie zasada inflacja+1 proc., co zostanie źle odebrane przez rynek. Obawiam się również zmian w systemie podatkowym, szczególnie wyrównywania stawek VAT.

Mateusz Szczure ING Bank

- Obawiam się pomysłu oddłużenia, pomocy państwa upadającym firmom. Za tym musi iść restrukturyzacja i dokładne rozliczenie danego przedsiębiorstwa, aby uniknąć powtórzenia sytuacji za jakiś czas. Należy także pamiętać, iż zbyt łatwe możliwości upadania, oddłużenia mogą spowodować falę celowych działań innych podmiotów. Nadal także istnieją, choć systematycznie maleją, obawy o nasilenie konfliktu z bankiem centralnym oraz interwencje na rynku walutowym.

Łukasz Tarnawa PKO BP

- Nie ma już większych obaw co do kształtu przyszłorocznego budżetu i jego podstawowych założeń. Niepewne jest natomiast, w jaki sposób minister Grzegorz Kołodko zechce uzyskać wzrost dochodów — czy przez wzrost podatków pośrednich, czy jednak przyjęcie bardziej optymistycznych wskaźników makroekonomicznych. To drugie byłoby bardzo źle odebrane przez rynek. Dobry projekt budżetu to jeszcze nie wszystko, prawdziwą obawę budzi jego dalszy los w toku prac parlamentarnych. Tam mogą nastąpić bardzo poważne i negatywne zmiany.

Maciej Reluga BZ WBK

- Nie obawiam się niespodzianek ze strony ministra finansów. Stosunki Ministerstwa Finansów z RPP wydają się normalizować, a kurs złotego będzie nadal ustalany przez rynek. Ewentualne interwencje wymagają zmiany Konstytucji, a dla 5-groszowego osłabienia kursu naszej waluty nie warto tego robić. Obawiam się natomiast nadużyć, które mogą mieć miejsce przy rosnącym interwencjonizmie państwa w gospodarce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Lesław Kretowicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Boimy się nadużyć