Borowski: prezydent z układu PO-PIS będzie uczestnikiem sporów koalicyjnych

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 29-09-2005, 17:13

Szef SdPl Marek Borowski nie zamierza rezygnować z udziału w wyborach prezydenckich. Uważa, że ma realną szansę na wejście do drugiej tury, liczy na głosy wyborców lewicowych, w tym na elektorat SLD. Przekonuje, że prezydent pochodzący z układu PO-PiS będzie uczestnikiem sporów koalicyjnych, a nie czynnikiem stabilizującym władzę.

Szef SdPl Marek Borowski nie zamierza rezygnować z udziału w wyborach prezydenckich. Uważa, że ma realną szansę na wejście do drugiej tury, liczy na głosy wyborców lewicowych, w tym na elektorat SLD. Przekonuje, że prezydent pochodzący z układu PO-PiS będzie uczestnikiem sporów koalicyjnych, a nie czynnikiem stabilizującym władzę.

    Borowski uważa, że mógłby być prezydentem, który stałby na straży stabilności państwa, swojego rodzaju arbitrem w sporach między uczestnikami koalicji rządowej. "Zarówno Lech Kaczyński, jak i Donald Tusk będą zawsze stroną w konflikcie. Jeśli nawet  nie będą chcieli nią być, to i tak będą o to podejrzewani" - mówił szef SdPl na czwartkowej konferencji prasowej.

    Borowski skrytykował też PiS za wysunięcie kandydatury Kazimierza Marcinkiewicza na premiera. Jego zdaniem, jest to zabieg obliczony na ułatwienie Lechowi Kaczyńskiemu wygranej w wyborach prezydenckich. "Jarosław Kaczyński, który jest niewątpliwie  mistrzem gier politycznych (...) prowadzi jakąś grę (...). To wszystko jest podporządkowane temu, żeby Lech Kaczyński został prezydentem. A główny cel powinien być taki, żeby lepiej rządzić państwem, tak aby obywatelom żyło się lepiej - to wszystko schodzi na drugi plan" - powiedział Borowski.

    Zdaniem wiceszefowej SdPl Jolanty Banach, bardzo prawdopodobny jest zarówno scenariusz, w którym Marcinkiewiczem, jako premierem, "sterowałby" szef PiS Jarosław Kaczyński, jak i ewentualne wycofanie kandydatury Marcinkiewcza, którego miejsce zająłby potem któryś z braci Kaczyńskich.

    Oba te scenariusze byłyby natomiast "kpiną ze społeczeństwa", demonstracją tego, że PiS traktuje szefa Rady Ministrów "jako marionetkę, jako pionek na szachownicy, na której grę rozgrywa zupełnie kto inny" - ocenił szef sztabu Borowskiego Arkadiusz Kasznia.

    Borowski uważa, że PO-PiS-owa koalicja powstanie, ale będzie ciągle popadającym w nowe konflikty "małżeństwem z rozsądku". Skrytykował też ideę otwartej dla mediów debaty między przyszłymi koalicjantami. "Spotkanie pod czujnym okiem kamer zamieniło się w kolejne występy. Znowu gramy o opinię publiczną, a nie o istotę sprawy. Chcąc, aby opinia publiczna przyznała nam rację, przymuszamy przeciwnika - przepraszam, partnera, żeby się z nami zgodził" - uznał.

    Zarówno PO, jak i PiS, uważa Borowski, starały się w kampanii wyborczej nie eksponować różnic programowych. "Jedynym celem było zdobycie władzy, myślano, że potem jakoś się ułoży. Otóż układa się średnio" - ocenił szef Socjaldemokracji.

    Borowski uważa, że ma realne szanse wejścia do drugiej tury wyborów prezydenckich. Poparcia jego kandydaturze udzielił obradujący w czwartek konwent Socjaldemokracji. "Polsce potrzebny jest prezydent spoza układu (PO-PiS), który zadba, aby nikt nie traktował państwa jako rodzinnej albo partyjnej własności" - głosi m.in. jedna z przyjętych w czwartek uchwał.

    Kolejny konwent ma zebrać się po zakończeniu wyborów prezydenckich. Dokona on analizy kampanii wyborczejSocjaldemokracji i jej wyników w wyborach parlamentarnych. Pytany, czy rozważa rezygnację z szefowania partii, gdyby nie dostał się do drugiej tury wyborów prezydenckich odparł, że "jest zawsze do dyspozycji członków partii, a po wyborach w szczególności".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane